Przez wiele lat pracował w szpitalu, kilka lat temu zdecydował się na prywatną praktykę. Pacjentom zawsze mówi, że najważniejsza jest współpraca i wzajemne zaufanie. Stroni od teleporad, woli dokładnie zbadać pacjenta. Koronawirusa traktuje jak każdego innego wirusa. Rozmawiamy z doktorem Piotrem Szadkowskim, lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych, współwłaścicielem Centrum Medycznego Vitamed w Aleksandrowie Łódzkim.

LIFE IN Łódzkie: Od pięciu lat prowadzi Pan wspólnie z żoną Centrum Medyczne Vitamed w Aleksandrowie Łódzkim. Co w dzisiejszych czasach jest największym wyzwaniem w jego prowadzeniu?

Piotr Szadkowski: Niespodziewane z darzenia, jak chociażby sytuacja związana z epidemią koronawirusa, choć i z tym poradziliśmy sobie błyskawicznie. Dla nas chyba nie ma rzeczy niemożliwych.

Jako jedni z nielicznych nie zamknęliście Państwo centrum, tylko cały czas przyjmowaliście pacjentów. Czyżby Pan doktor nie był zwolennikiem telemedycyny, którą tak chętnie niektóre placówki oferują do dziś?

Zaczęliśmy od analizy problemu, czy sama teleporada wystarczy do postawienia właściwej diagnozy. Badanie lekarskie, jak może nie wszyscy wiedzą, składa się z dwóch części – badania przedmiotowego i podmiotowego. Badanie podmiotowe to nic innego jak zebranie wywiadu i dopytanie pacjenta o jego dolegliwości i ten etap w przypadku telemedycyny, zostaje jak najbardziej spełniony, ale pozostaje nam jeszcze badanie przedmiotowe, gdzie pacjenta trzeba osłuchać, dotknąć i to już jest niemożliwe do zrealizowania podczas teleporady. Trudno oczekiwać od pacjenta, żeby sam się osłuchał, sam zbadał sobie jamę brzuszną, sam ocenił tętno na kończynach, sam co najwyżej może sobie zmierzyć ciśnienie i wykonać pomiar cukru. A bez dokładnej analizy stanu zdrowia pacjenta, naprawdę trudno postawić właściwą diagnozę, o czym w ostatnich miesiącach przekonaliśmy się kilkukrotnie, kiedy to podczas teleporady w innych placówkach zostały postawione błędne diagnozy. Dlatego po dokładnej analizie podjęliśmy decyzję, że będziemy funkcjonować cały czas, zmieniliśmy tylko organizację pracy.

Skoro o niej mowa, to można by powiedzieć, że jesteście placówką wzorcową, bo teraz rozwiązania, które stosujecie, będę rekomendowane innym?

Nie odkryliśmy w tym zakresie żadnej Ameryki. Kiedyś takie rozwiązania były stosowane w przychodniach pediatrycznych, gdzie były wyznaczone oddzielne pomieszczenia dla dzieci z chorobami zakaźnymi i tych, z innymi objawami. My też w naszym centrum podzieliliśmy pracę w czasie i przestrzeni, żeby pacjentów, którzy wykazują oznaki choroby infekcyjnej, niekoniecznie musi być to COVID-19, przyjmować w wydzielonym miejscu i w określonych godzinach.
Przyjmujemy ich przed południem w jednej części budynku. W drugiej także do południa wykonujemy badania ambulatoryjne. Następnie zamykamy cały obiekt, dezynfekujemy i od godziny 13 mogą już przyjmować nasi lekarze specjaliści. Oczywiście zarówno lekarze jak i pacjenci są nadal odpowiednio zabezpieczeni środkami ochrony osobistej. Dodatkowo przy telefonicznym umawianiu każdej wizyty przeprowadzany jest szczegółowy wywiad, który następnie weryfikowany jest ponownie w placówce. Pacjentów umawiamy oczywiście na konkretne godziny, by nikt nie musiał czekać w kolejce. Dodatkowo w całym budynku zamontowaliśmy specjalne urządzenia, które wymuszają obieg powietrza, a także działają bakterio i wirusobójczo.

Jak się przygotowujecie na jesień, faktycznie będzie ona taka straszna, jak wszyscy wieszczą?

Uważam, że sianie niepokoju i straszenie ludzi nie jest dobrą rzeczą. Owszem będą pewnego rodzaju kłopoty, bo trudno jest rozróżnić infekcję koronawirusa od infekcji grypowej. Ale jesteśmy bardzo dobrze przygotowani, wspomniane już rozwiązania, które stosujemy od kilku miesięcy, stwarzają komfort bezpieczeństwa zarówno dla pacjentów, jak i całego naszego personelu. I proszę, pamiętajmy o tym, że przy odpowiednim zabezpieczeniu nie jesteśmy w stanie zarazić się koronawirusem, jeśli ten kontakt nie trwa odpowiednio długo.

Przyznam szczerze, że mnie Pan doktor uspokoił. A teraz chciałabym wrócić do początków Vitamedu, dlaczego zdecydował się Pan na otwarcie centrum medycznego pięć lat temu?

Ponad dwadzieścia lat pracowałem w szpitalu i innych placówkach medycznych nawet w areszcie śledczym dorabiałem. I powiem, że była to bardzo ciekawa praca. Oj, wiele się od więźniów nauczyłem. Interniście, specjaliście chorób wewnętrznych praca w szpitalu i jednocześnie w lecznictwie ambulatoryjnym daje największe możliwości rozwoju i zdobywania doświadczenia. A na otwarcie prywatnej praktyki namówił mnie mój dawny szef ze Szpitala w Zgierzu, który odchodził na emeryturę i żartował, że już z nikim nie będę miał tak dobrze, bo jestem zbyt niepokornym duchem. Posłuchałem jego rady i wspólnie z żoną, która jest neurologiem, zdecydowaliśmy o otwarciu Vitamedu. Początki nie były łatwe, ale dziś nie żałuję swojej decyzji. Od momentu wybuchu epidemii koronawirusa zrezygnowałem z pracy w szpitalu, bo takie były wymogi, ale może jeszcze kiedyś tam wrócę, bo bardzo lubię tę pracę. Od dziecka marzyłem o tym zawodzie.
Siostra do dziś mi wypomina wszystkie swoje pokrojone lalki i misie pogniłe od zastrzyków (śmiech).

Ciekawi mnie, na czym polega ta Pana niepokorność?

Staram się mieć swoje zdanie, bo tylko zdechłe ryby płyną z prądem.

Co daje Panu codzienna praca z ludźmi?

Wiele radości, ja uwielbiam pracę ze starymi ludźmi, godzinami mogę słuchać ich ciekawych historii, uczyć się od nich szacunku do drugiego człowieka. Cenię ich ogromny bagaż doświadczeń. I cieszę się, gdy słyszę od nich, że sama wizyta u mnie przynosi im ulgę, że jak ze mną porozmawiają, to jest im znacznie lepiej.

A jak Pan to robi, że pacjenci dożywają tak sędziwego wieku, sporo z nich ma już nawet ponad 100 lat?

Wszystko dzięki wspólnej pracy. Gdy przychodzi do mnie pacjent po raz pierwszy, to zawsze podkreślam, że musimy ze sobą współpracować i darzyć się wzajemnym zaufaniem. Pacjent musi wierzyć w to, że to, co ja proponuję, jest dla niego najlepsze i że wtedy, kiedy on naprawdę jest w potrzebie, ja go nie zostawię. Tak się buduje relację między lekarzem a pacjentem. I kiedy widzę, że chory nie ma do mnie zaufania, to mówię szczerze, że te wizyty u mnie będą bezcelowe, dlatego że nie zbudujemy dobrej relacji. Zawsze pamiętam o tym, że pacjent, przychodząc tutaj, daje mi to, co ma najcenniejszego,
swoje zdrowie, a może czasami i życie. Nie uważam się też za najmądrzejszego i najlepszego, chętnie wspieram się wiedzą kolegów po fachu, kolegów innych specjalności. I doskonale pamiętam słowa jednego z lekarzy, że od tych, którzy wiedzą wszystko, trzeba trzymać się jak najdalej.

Lubi Pan pracować z innymi lekarzami wspierać się wiedzą, więc z kim tworzy Pan drużynę w Vitamedzie?

Staraliśmy się dobrać takich lekarzy, którzy mają podobną wizję do działania centrum, jak i do pracy z pacjentem, jaką ma moja żona i ja. I udało nam się zgromadzić grono naprawdę bardzo dobrych specjalistów, których ogółem pracuje w Vitamedzie 22. Jest m.in. kardiolog, neurolog, ortopeda, laryngolog, alergolog, radiolog, gastrolog, neurochirurg, psychiatra, psycholog, dietetyk, fizjoterapeuta, pediatra, ginekolog, są interniści. Dzięki temu jesteśmy naszym pacjentom w stanie zapewnić kompleksowe leczenie. Jeśli pacjenci wymagają interdyscyplinarnego podejścia, bardzo szybko konsultujemy się tu na miejscu,
stwarzając odpowiednie warunku do zaopiekowania się chorym. Na miejscu mamy też doskonałą bazę diagnostyczną, która ułatwia prace lekarzom. Zależy nam bardzo na tym, by każdy czerpał satysfakcję z naszych działań zarówno lekarze, jak i cały personel oraz nasi pacjenci z jak najlepszej obsługi.

W centrum przeprowadzacie także zabiegi z zakresu chirurgii jednego dnia. Z jakich najczęściej korzystają pacjenci?

Wykonujemy biopsje narządów, usuwamy zmiany chirurgicznie jak również przy pomocy ciekłego azotu, przeprowadzamy operacje cieśni nadgarstka, wykonujemy diagnostykę neurologiczną, utrasonograficzną, dopplerowską, holterowską, iniekcje domięśniowe i dożylne, cewnikowanie pęcherza. Jednym słowem wszystko to, co można zrobić w zakresie ambulatoryjnym medycyny jednego dnia. Pełen zakres usług możecie państwo zobaczyć na naszej stronie
www.vitamed.info.pl. Można także skorzystać z bezpiecznych i bardzo skutecznych zabiegów z użyciem urządzenia Cell Sonic VIPP. Jest to brytyjska technologia wykorzystująca ukierunkowaną falę elektrohydrauliczną – impulsu ciśnienia. Stosowanie tej metody jest niezwykle pomocne w leczeniu wielu rodzaju kontuzji, ran oraz uśmierzaniu dolegliwości bólowych. Metoda Cell Sonic VIPP jest w 100 procentach bezinwazyjna i bezbolesna, a jej stosowanie nie niesie za sobą żadnych skutków ubocznych. Jesteśmy jednym z nielicznych ośrodków medycznych w Polsce, które dysponują takim urządzeniem.

Rozmawiała Beata Sakowska
Zdjęcie Paweł Keler

Aleksandrów Łódzki, ul. Warszawska 13/13 a,
tel. 42 616 68 68, 604 141 671
vitamed13a@vitamed.info.pl
Godziny przyjęć: pon.– pt. 8-20, sob. 9-14