Klinika Tazbir znana jest przede wszystkim z mojego nazwiska oraz z profesjonalizmu świadczonych tu usług wszelkiej maści. Znamiennym jest również fakt mojej współpracy z celebrytami. Przykładowo od kilku lat zajmuję się pięknem naszej wspaniałej ambasadorki Grażyny Wolszczak. Skąd ten pomysł? A z głowy! 🙂 Tak, właśnie. Chciałam na żywym przykładzie pokazać wszystkim do czego, według mnie, służy medycyna estetyczna i regeneracyjna, jakie efekty można osiągnąć umiejętnie wykonując zabiegi i jaki jest mój punkt widzenia. Punkt widzenia Marty Tazbir.

Często podczas zabiegów, które robię Grażynce, pytam się jej ile ma lat! Tak dobrze wygląda, że nigdy nie mogę się temu nadziwić. A przecież ona systematycznie mnie odwiedza, więc to nie powinno mnie zaskakiwać, a jednak… Dzięki temu jestem przekonana o efektach moich autorskich procedur i zabiegów i wiem, że tu nie ma lipy. Ci, którzy mogli ją zobaczyć na żywo wiedzą, że nawet make up’u nie używa na co dzień i widzą, jak promiennie wygląda. Kiedy wspólnie pozujemy do zdjęć, to wyglądamy jak koleżanki z jednego podwórka. A jak przebywam z nią cały dzień i rozmawiamy, to zawsze myślę o swojej mamie (jej rówieśniczce) i patrzę na nią z podziwem – na jej sylwetkę i proporcje oraz na młody stan jej ducha. Czuje się przy niej jak siostra, a nie jak ponad 40-letnia kobieta! Często kobiety pytają mnie o zabiegi „na Grażynkę” 🙂 Tak! Właśnie że takie są! To wszystkie te procedury, które jej wykonuję, bardzo regularnie zresztą. Bo z Warszawy do Łodzi niedaleko. Czyli po pierwsze systematyczność, a po drugie najlepszy sprzęt, bo bez niego nic nie osiągniemy. A zabiegi na ciało, o których nigdy nie zapominamy, są tak samo ważne w jej wizerunku, jak zabiegi na twarz. Ale najważniejsza w mojej pracy jest dla mnie AUTENTYCZNOŚĆ i tego się od Grażyny nauczyłam. I już nie oglądam się na innych. Bo mam odwagę być sobą. Mam odwagę pokazać jaka naprawdę jestem, co myślę i co czuję. I nie udaję. Taka jestem. Bo prawda obroni się sama. I każdy kto trafia do mnie na konsultacje usłyszy prawdę, a nie wazelinę. I biorę za to całkowitą odpowiedzialność. Bo patrząc po Grażynce i oceniając efekty mojej pracy wiem, że to działa i wiem jak to działa. 🙂