Najlepsze i najpiękniejsze słodycze w całej Łodzi, które zachwycają smakiem, wyjątkową formą i naturalnymi, wyselekcjonowanymi składnikami powstają w Maison a.s. To butik cukierniczy, którego właściciele Agnieszka i Sebastian Andrzejewscy szkolili się i pracowali w najlepszych restauracjach we Francji.

LIFE IN Łódzkie. Zacznijmy od nieco intrygującej nazwy Maison a.s. Zdradzicie nam Państwo, co się pod nią kryje?

Agnieszka Andrzejewska: Maison po francusku oznacza dom, a a.s. to skróty od naszych imion – Agnieszka i Sebastian. Chcieliśmy, żeby to miejsce kojarzyło się z domem i rodzinną gościnnością, miejscem, w którym można zjeść pyszne desery i inne specjały, a przy okazji miło porozmawiać. Chętnie tłumaczymy naszym gościom, jak one powstają, czemu używamy takich, a nie innych produktów. Tematów do rozmów nie brakuje.

Dlaczego akurat wzorce czerpiecie z Francji? Czy właśnie tam powstają najlepsze smakołyki w Europie?

Sebastian Andrzejewski: Francuzi są doskonałymi cukiernikami, zdobywają wiele nagród w konkursach. Dwa lata temu zostali mistrzami świata cukierników. Francuscy szefowie kuchni otwierają restauracje w różnych zakątkach świata, a do Francji zjeżdżają specjaliści z innych krajów, by czerpać naukę od najlepszych. Każdy region Francji słynie z czegoś innego. Mają doskonałe produkty mleczarskie, świetne owoce morza i ryby, wyśmienitą wołowinę. I mają też najlepsze desery.

Długo szkoliliście się Państwo we Francji?

Sebastian Andrzejewski: Spędziłem we Francji w sumie osiem lat, trzy lata uczyłem się w szkole, z wykształcenia jestem kucharzem. Żona uczyła się dwa lata na kierunku cukierniczym. Potem pracowaliśmy w jednej z restauracji, która zdobyła gwiazdkę Michelin. To żona jest kreatorem wszystkiego, co znajduje się w Maison. Ja natomiast jestem prawą ręką żony. Odpowiadam za te bardziej przyziemne sprawy jak zaopatrzenie i finanse.

W menu francuskie nazwy… Czego można się tutaj spodziewać?

Agnieszka Andrzejewska: Serwujemy przede wszystkim ptysie, eklery, desery z ciasta parzonego, desery na bazie czekolady. Tworzę je sama. Uwielbiam szukać inspiracji, nowych połączeń smakowych – na przykład cytryny japońskiej z kremem balsamicznym. Głównym składnikiem prawie wszystkich naszych deserów jest czekolada Valrhona. Jest to jedna z najlepszych, jak nie najlepsza czekolada na świecie, która swoją marką sygnuje mistrzostwa świata cukierników.

Francuskie śniadanie to rytuał. Delikatny smak rogalików i aromat cafe creme sprawiają, że takim posiłkiem należy się delektować, ciesząc zmysły każdym kęsem. Na takim klimacie najbardziej Wam zależy?

Sebastian Andrzejewski: Francuzi celebrują każdy posiłek, nie tylko śniadanie. Potrafią docenić czas spędzony ze sobą, porozmawiać, wymienić się spostrzeżeniami, odpocząć. Dlatego i w naszej niedzielnej ofercie pojawiły się śniadania. Właśnie po to, by spotkać się z rodziną i bez pośpiechu razem zasiąść do śniadania. W tygodniu wszyscy gdzieś gnamy i zwykle brakuje na to czasu. Niech niedziela będzie tym dniem dla bliskich.

Wielu Francuzów już gościliście?

Agnieszka Andrzejewska: Tak. Cieszą się, że jest miejsce w Łodzi, w którym mogą poczuć się jak w domu. U nas mogą porozmawiać po francusku, zjeść francuskie desery i napić się gorącej czekolady, i to jest najważniejsze.

Maison a.s. mieści się na Księżym Młynie, miejscu niezwykle urokliwym, w którym celebrować można każdą chwilę, ale nieco oddalonym od centrum. Jak trafiają do Was goście?

Agnieszka Andrzejewska: Ci, którzy mieszkają w okolicy, przechodząc obok, zajrzą do nas z ciekawości, a ci, którzy dojeżdżają, wiedzą już, czego chcą. Nietypowa, niestandardowa oferta, dobra jakość i miła obsługa sprawiają, że nasi goście polecają nas swoim znajomym. A kto już do nas raz trafi, odwiedzi nas ponownie.

Sebastian Andrzejewski: U nas czas zwalnia, jakbyśmy żyli w nieco innym świecie. Tutaj jest wyjątkowy klimat. Ktoś mi kiedyś powiedział, że chcemy z Łodzi zrobić Paryż. A ja mówię inaczej, czego brakuje Łodzi do Paryża? Byłem wiele razy w Paryżu i mnie nie zachwycił. Łódź ma swoje przepiękne miejsca i jednym z nich jest Księży Młyn. Tu coraz więcej się dzieje, także w sferze lokalnej przedsiębiorczości. Działa biuro informacji turystycznej, są lokale kreatywne. Coraz więcej ludzi zauważa, że Księży Młyn odżywa.

Co jest najsłodsze w Waszej ofercie?

Agnieszka Andrzejewska: Najsłodszy jest Finger choco, który w 100 procentach składa się z czekolady. Mamy też smaki słodko-kwaśne, np. Choux praline z kremem na bazie gorzkiej czekolady z praliną migdałowo-orzechową, w środku żelka z mango i marakui oraz mocno kwaśny Ekler cassis – to połączenie czarnej porzeczki z imbirem, do tego czekolada i panna cotta imbirowo-waniliowa. Jest i deser wytrawny – mus z 70-procentowej czekolady na bazie wywaru z prawdziwka, bez dodatku cukru. Mamy też desery orzeźwiające. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Dlaczego akurat czekolada Valrhona?

Agnieszka Andrzejewska: Valrhona, tak jak już wcześniej wspomniałam, to jedna z najlepszych czekolad na świecie. Podoba nam się, że producent Valrhony jest „fair trade” – dba o tereny, na których rosną kakaowce, dba o producentów kakao i wymaga, aby producenci dbali o kakaowce. Tak to działa. Sebastian Andrzejewski: Wybór padł na Valrhonę, bo pracowaliśmy z tą czekoladą we Francji. To marka, która wyznacza trendy i ciągle poszukuje innowacji. To dzięki niej mamy nowe rozwiązania czekolad smakowych i czekolady blond. Coraz częściej ich pomysły obserwują inni producenci. Jesteśmy drugą cukiernią w Polsce, która została partnerem Valrhony.

Zostaliście wyróżnieni przez magazyn Elle i znaleźliście się na liście Top 10 najlepszych cukierni w Polsce.

Agnieszka Andrzejewska: To było dla nas duże zaskoczenie. Znaleźliśmy się w Top 10 na dzień przed pierwszymi urodzinami Maison. To był najlepszy prezent, jaki mogliśmy dostać.

Co dla Państwa jest najważniejsze w tym biznesie?

Agnieszka Andrzejewska: Połączenie pasji, jakości, miłości.

Jak narodziła się ta pasja?

Agnieszka Andrzejewska: To było mi pisane, nie chciałabym i nie potrafiłabym robić nic innego.

Macie wiele okazji, by próbować słodkości w różnych miejscach. Pojawia się czasem myśl, żeby dodać czegoś do Waszych specjałów dla lepszego smaku?

Agnieszka Andrzejewska: Pojawia, ale tylko wtedy, kiedy odwiedzamy profesjonalne miejsca. W takich przypadkach zawsze coś może nas zainspirować do zmiany. Ale jeżeli chodzi o domowy sernik mojej mamy i makowiec teściowej to nigdy nie oceniam ich smaków. Tu liczy się chęć sprawienia innym przyjemności.

Sebastian Andrzejewski: W gastronomii nie ma reguł i wszystko, co prowadzi do udanego efektu, jest dobre.

Rozmawiał Damian Karwowski
Zdjęcia SpilloMedia.com

Łódź, ul. Księży Młyn 16
tel. 517 748 008
www.maisonas.pl