To miejsce jest magiczne, pełne wyjątkowego uroku. Gdy tylko przekracza się bramę, zapomina się o wszystkim, przenosi w zupełnie inny świat. Zajrzeliśmy do Pałacu Pstrokonie Roots & Roses, w którym rządzą dwie wyjątkowe kobiety.

Pałac Pstrokonie dziś prezentuje się wyjątkowo pięknie, ale kilkanaście lat temu, gdy został wystawiony na przetarg, odstraszał swoim widokiem. – Dzięki splotowi różnych zdarzeń, dowiedziałam się, że pałac został wystawiony na przetarg. W tajemnicy przed rodziną wybrałyśmy się z córką obejrzeć to miejsce. Ponieważ brama była zamknięta, przeskoczyłyśmy przez płot. I nagle poczułyśmy się, jak na planie filmu grozy – odrapany dom z odpadającymi rynnami i dziurawym dachem, wkoło wszystko zarośnięte, a w górze stado latających wron – wspomina pani Ewa. – Nie uciekłyśmy, byłyśmy dzielne i w pewnym momencie w tym rosnącym tu gąszczu, dostrzegłyśmy polne kwiaty, które wiodły nas ścieżką prosto do wierzby. Wtedy już wiedziałyśmy, że tu będzie pięknie, że to jest nasze miejsce na Ziemi. I kupiłyśmy ten zrujnowany pałac z ogrodem. To był rok 2004 – dodaje pani Karolina.

Gościnne progi witają każdego

Od tego czasu wiele się tu zmieniło. Remont pałacu trwał wiele lat, bo o wejściu wielkich ekip remontowych właścicielki mogły tylko pomarzyć, to był zbyt duży wydatek. Więc metr za metrem doprowadzały pałac i ogród do porządku. To była naprawdę katorżnicza praca.

– To, że ogród wygląda dziś tak pięknie, to zasługa mamy. Ile ona musiała wyrwać stąd chwastów, usunąć drzew i poradzić sobie z ich korzeniami. Teraz trudno sobie wyobrazić, jak to kiedyś wyglądało. My nawet na początku nie wiedziałyśmy, że tu są stawy, tak były zarośnięte, a teraz proszę zobaczyć, jakie piękne – mówi pani Karolina. Pałacowe wnętrze to także pomysł pań, ponieważ nie zachowały się żadne historyczne zdjęcia obiektu. Zaczęły od dachu i piwnic. I jak mówią, kiedy dom miał już czapkę i buty, można było spokojnie remontować dalej. Potem przyszedł czas na wyposażenie.

– Mama przez lata gromadziła różne rzeczy, jakby wiedziała, że kiedyś znajdą swoje miejsce. Ma niebywały talent do znajdowania pięknych przedmiotów na rynkach staroci – tłumaczy pani Karolina. Teraz pałacowe wnętrze zachwyca swym urokiem, wszystko dopracowane w najmniejszym szczególe, nawet świeże białe kwiaty stojące w wazonach. A sam ogród z licznymi altankami, idealnie skoszoną trawą i pięknym stawem, to wprost wymarzone miejsce na relaks. Nic tylko odpoczywać, wsłuchując się w śpiew ptaków. Choć początkowo pałac kupiono z myślą, by korzystała z niego tylko rodzina (miała tu wspólnie spędzać święta, wakacje i organizować wszystkie rodzinne uroczystości), pomału otwierał się dla innych. Dziś gościnne progi miło witają każdego, kto ma ochotę przyjechać i odpocząć, zorganizować szkolenie dla niewielkiej grupy osób, jak i wielki piknik, można też pałac wynająć na wyłączność na rodzinny zjazd.

– Odbyło się u nas już kilka dużych imprez. Wspólnie z gminą, Karolina stworzyła inicjatywę dla dzieci i powstał gminny Dzień Dziecka na 300 osób i była naprawdę świetna zabawa, były też inne imprezy charytatywne, dzięki którym ludzie się przekonali, że ten obiekt żyje, jest otwarty dla innych. I chcemy, żeby taki pozostał – wspomina pani Ewa.

Pałac jest naszym domem

Pałac czeka na gości, już niebawem przez stronę internetową będzie można dokonywać rezerwacji.

– Gwarantujemy całkowity relaks w pałacowym ogrodzie, a i okolica jest piękna, można popływać kajakami, pojeździć na rowerze, konno, zabytków też nie brakuje – zachęca pani Karolina. – Do dyspozycji mamy 22 miejsca noclegowe. – Polecamy też naszą kuchnię, w której serwujemy przede wszystkim dania regionalne. Mamy całą piwniczkę wypełnioną lokalnymi specjałami – ogórkami kiszonymi na różne sposoby, nalewkami, świeżymi jajkami od okolicznych rolników, które wykorzystujemy do przyrządzanych u nas posiłków. Jest naprawdę smacznie – zaprasza pani Ewa.

Do odkrycia pozostaje wciąż mało znana historia Pałacu Pstrokonie. Na razie wiadomo tylko tyle, że kiedyś należał do rodziny Walewskich, a niedaleko stąd znajdował się drewniany dwór obronny należący do rodziny Pstrokońskich. Obecnie jednak trudno odnaleźć ślady dawnych zabudowań. – Zachowały się dawne księgi w języku francuskim, więc na pewno nieco historii odkryjemy w wydanej niedawno Gazecie Pstrokońskiej – mówi pani Karolina. Za to jedno jest pewne, duchów żadnych tu nie ma, a jeśli nawet są, to tylko te dobre.

– Ten pałac i jego okolica są wyjątkowo przyjazne i gościnne. To miejsce bez względu na to, co się tu wydarza, kieruje się sercem, coś się zrobi i za chwilę ono oddaje – zapewnia pani Ewa. I tak od kilku lat rodzina pisze na nowo historię tego miejsca. Dawne herby zastąpiły korzenie i róże. Dlaczego?

– Korzenie, bo kojarzą się z rodziną, pozwalają wytrwać, a róże dodają siły i na początku posadziłam ich tu naprawdę sporo, były ozdobą tego miejsca – wyjaśnia pani Ewa. – Róże umarły, bo ja wolałam bluszcz. Ale teraz znowu wracają do łask, a my zapisujemy kolejną kartę naszej historii, bo to miejsce odrodziło się wraz z nami, od nowa w te mury tchnęłyśmy życie. Pałac jest naszym domem, a goście naszą rodziną. Budujemy trwałe relacje i zbliżamy ludzi do siebie. Tak, jak w rodzinie – dodaje pani Karolina.

Pstrokonie 89
98-161 Zapolice
tel. 534 990 049
info@palac-pstrokonie.pl
www.palac-pstrokonie.pl