Nauka baletu to ciągły proces kształtowania ciała, układania sylwetki tak, żeby osiągnąć perfekcję ruchów. A to się robi poprzez mozolne, powtarzające się ćwiczenia. O sztuce baletu i tańcu opowiada Elżbieta Wiśniewska, dyrektor Niepublicznej Szkoły Baletowej w Łodzi.

LIFE IN. Łódzkie: Na ścianie, przy wejściu do szkoły wisi obraz z tancerką, na którym jest też napis: balet to sztuka. Sztuka czy po prostu trochę inny taniec?

Elżbieta Wiśniewska: Zdecydowanie sztuka i to wyjątko­wa, bo związana z przełamywaniem naszych ograniczeń. Rzeźbiarz swoją sztukę realizuje dłutem w drewnie lub kamieniu, malarz ma do tego płótno i farby, a tancerze tyl­ko swoje ciało, zresztą pełne ograniczeń.

Jak pokonać te ograniczenia i czy to w ogóle możliwe?

Godziny ćwiczeń, powtarzalnych gestów, układów, roz­ciąganie ciała tak, że czasem aż boli – wszystko po to, żeby dojść do perfekcji w wyrażaniu emocji ruchem, gestem, ułożeniem ciała, mimiką. Dlatego najlepiej przygodę z ba­letem zacząć jak najwcześniej, kiedy ciało jest plastyczne i pozwala na więcej.

Ile trzeba mieć lat?

Do naszej szkoły zapraszamy już 4-, 5-letnie dzieci, któ­re w tym wieku interesuje wszystko i chłoną wszystko. Wtedy jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, jak dużo wy­siłku wymaga nauka baletu, zresztą my też nie zmusza­my ich do nadmiernej pracy. Można powiedzieć, że prze­mycamy balet w formie zabawy – na przykład podczas recytowania wiersza, dzieci muszą przyjmować określo­ne pozycje, zmieniać ułożenie rąk, pokazywać kierunki, podskakiwać.

Chłopcy czy dziewczynki – kogo łatwiej namówić do nauki baletu?

Zdecydowanie dziewczynki i to mnie trochę smuci. Prze­cież kiedy idziemy do teatru obejrzeć balet, to nie wyobra­żamy sobie wyłącznie zwiewnej tancerki, która tańczy bez partnera. Tancerz od zawsze był bardzo ważną posta­cią sztuki baletowej. Podobnie w tańcu klasycznym.

Balet jest niemęski…

To nieprawda, ale ten stereotyp wciąż jest bardzo silny. Myślę, że wpływa na to także presja środowiska. Chłopiec, który tańczy w balecie nie ma łatwego życia wśród rówie­śników. Na szczęście zdarzają się tacy, którzy realizują swoje pasje bez oglądania się na kolegów.

Każdy może tańczyć w balecie?

Każdy może spróbować tańczyć w balecie, ale nie każdy zostanie tancerzem lub tancerką. Są pewne predyspozycje bez których nic nie wyjdzie z naszych starań i jest wie­le warunków, które trzeba spełnić. Weźmy choćby stopy, które muszą mieć odpowiednie ułożenie i być właściwie naciągnięte. Bez tego nie można wykonać ćwiczeń na pointach, ustać na czubkach palców. Takich elementów związanych z techniką jest w balecie więcej i jeżeli nie opanujemy ich do perfekcji, nie wyćwiczymy automaty­zmów, to balet nas odrzuci. Potrzebna jest też ogromna determinacja. Szkoła baletowa trwa przez dziewięć lat i trzeba mieć w sobie naprawdę wielką motywację, żeby się nie zniechęcić. Nauka baletu to ciągły proces kształto­wania ciała, układania sylwetki tak, żeby osiągnąć per­fekcję ruchów. A to się robi poprzez mozolne, powtarzają­ce się ćwiczenia.

A jeżeli ktoś nie ma takich predyspozycji do baletu, to co wtedy? Skłaniacie dziecko do rezygnacji?

Absolutnie nie. Tak, jak powiedziałam – do baletu nie trafią wszyscy, którzy tego chcą, do baletu trafią tylko niektórzy. Ale przecież na balecie życie się nie kończy, można być re­welacyjnym tancerzem tańca klasycznego, jazzowego czy hip-hopu. Znam przypadki, że absolwentki naszej szkoły, które mają dużą wiedzę techniczną o balecie i tańcu, zosta­ją pedagogami tańca i doskonale się w tym sprawdzają.

Co jest jeszcze ważne w nauce baletu?

Obycie sceniczne. Szczególnie dla dzieci, którym jest bardzo trudno połączyć niedoskonałą przecież jeszcze technikę z grą aktorską. Dlatego co roku organizujemy dla nich występy na profesjonalnych scenach – w Teatrze Wielkim czy Teatrze Muzycznym.

To taki sprawdzian ich umiejętności?

Takie gale taneczne realizujemy dwa razy w roku. Najbliż­sza będzie 8 grudnia. Jest to sprawdzian nie tylko umiejęt­ności tanecznych naszych uczniów, ale także wyjątkowa nauka na żywo, na prawdziwej scenie i nie tylko przed lu­strami, ale przed prawdziwą publicznością. Dzieci i mło­dzież uczą się poruszania za kulisami, szybkiego przebie­rania się i przede wszystkim koncentracji i panowania nad emocjami. To bardzo rozwija charakter i osobowość przyszłego tancerza.

Jak idą przygotowania do spektaklu?

Pełną parą. To dla nas wszystkich ogromne wyzwanie, ale przede wszystkim wielkie przeżycie dla uczniów szko­ły, ich rodziców i najbliższych. W tym roku będą jeszcze większe emocje, ponieważ występ będzie również skiero­wany do osób niesłyszących. Dzieci musiały nauczyć się podstaw języka migowego.

Dlaczego akurat osoby niesłyszące?

Ponieważ jest ich wokół nas bardzo dużo i chcemy na to zwrócić uwagę. Poza tym jeszcze tego nigdy nie robiliśmy, dlatego postanowiliśmy spróbować przybliżyć tym dzie­ciom istotę sztuki baletowej. Jestem pewna, że będzie to bardzo ciekawe doświadczenie dla wszystkich – dla dzie­ci występujących w spektaklu, ale również dla dzieci nie­słyszących, które będą na widowni.

Dzieci w Pani szkole uczą się nie tylko baletu, poznają także inne tańce. Jakie?

Jest taniec modern, jazzowy, flamenco, ludowy, hip-hop. Dzię­ki temu mogą wybrać ten, który podoba im się najbardziej i w którym się najlepiej odnajdą. Warto jednak wiedzieć, że to balet, którego bazą jest taniec klasyczny, stanowi możli­wość poznania wszystkich innych rodzajów tańca. Jeżeli ktoś uczył się kiedykolwiek tańca klasycznego, to poznanie innych technik tanecznych nie będzie już takie trudne.

Które tańce Pani lubi najbardziej?

Uwielbiam taniec klasyczny, ale w dobrej oprawie i profesjo­nalnym wykonaniu. Przyznam, że moją pasją był zawsze ta­niec jazzowy, połączenie tańca klasycznego z nowoczesnym.

A zawodowo Pani tańczyła?

Byłam tancerką w Teatrze Wielkim.

Menuet, kadryl, kankan – który z wymienionych tańców można uznać za najbardziej francuski?

Nie wiem, czy najbardziej francuski, ale na pewno naj­bardziej kojarzony z Francją jest kankan, który pojawił się na paryskich scenach w drugiej połowie dziewięt­nastego wieku. Na początku wzbudzał ogromne emocje i skandale, ponieważ tancerki występowały bez bieli­zny. Później trochę go ucywilizowano, ale do dziś budzi emocje.

Francja jest też ojczyzną tańca klasycznego.

To prawda. Taniec klasyczny pojawił się we Francji za czasów Ludwika XIV. Tego władcę nazywano Królem Słońcem ponieważ uwielbiał taniec bardziej niż cokol­wiek innego. Ciekawostkę może stanowić fakt, że ten, kto potrafił tańczyć, mógł u króla zdobyć wiele zaszczytów i dużo znaczył na królewskim dworze.

Taniec się zmienia czy wciąż jest taki, jaki był 100 czy 300 lat temu?

Taniec jest nieodłączną częścią naszego życia i tak, jak my zmieniamy się, tak samo zmienia się on. Kiedyś był to sposób wyrażania wdzięczności bogom za dobre zbiory, dwieście lat temu była to jedna z podstawowych rozry­wek, dziś to sztuka, którą ogląda się na scenie, ale także sposób na poprawienie sobie samopoczucia.

Dlaczego warto tańczyć?

Jest wiele powodów, które mogłabym wymieniać i wymie­niać. Powiem tylko o kilku – taniec pozwala nawiązywać relacje międzyludzkie i integruje, sprawia, że zupełnie inaczej odbieramy muzykę i sztukę, no i przede wszyst­kim uczy właściwej postawy ciała, poprawia kondycję i odmładza. A na koniec jeszcze ciekawostka – udowod­niono, że dzieci, które tańczą w balecie mają lepiej rozwi­niętą lewą półkulę mózgu. To sprawia, że później szybciej i lepiej przyswajają wiedzę.

Czy każdy i w każdym wieku może się nauczyć tańczyć?

Powiem oczywistą oczywistość – jeżeli człowiek czegoś bardzo chce i będzie robił wszystko, żeby to zdobyć, to kiedyś to mu się uda. Podobnie jest z tańcem. Oczywi­ście nauka tańca zależy od naszych indywidualnych predyspozycji i motywacji. Dlatego niektórzy z nas szybko nauczą się tańczyć, a niektórym zajmie to trochę czasu, ale nauczyć się go może każdy.