Co jest najważniejsze w restauracji? Jakość produktów używanych do przygotowania potraw. Z dobrych dobry kucharz przygotuje doskonałe jedzenie. Z kiepskich nawet najlepszy kucharz nie zrobi smacznego dania – opowiada Przemysław Wieloch, szef kuchni restauracji Heksagon.

LIFE IN. Łódzkie: Już dwa lata działacie na Pomorskiej 144. Skąd pomysł, żeby otworzyć restaurację właśnie tutaj, a nie na Piotrkowskiej?

Przemysław Wieloch: Nie ma obowiązku otwierania dobrych restauracji tylko przy Piotrkowskiej. W przypadku Heksagonu o lokalizacji przesądziły właścicielki, które tutaj chciały mieć swój lokal. W założeniach miała to być restauracja, której główną klientelą będą studenci. Pomysł ewoluował i stopniowo stawaliśmy się restauracją dla tych, którzy lubią dobrą europejską kuchnię. Studenci bywają u nas, ale nie są naszymi głównymi klientami.

Kto w takim razie odwiedza Heksagon? Do kogo kierujecie swoją ofertę ?

Nie mamy jednej, wybranej grupy klientów. Gościmy u siebie cały przekrój mieszkańców Łodzi – przychodzą młodzi i starsi, studenci i osoby z zasobniejszymi portfelami. Bywają u nas przedsiębiorcy na biznesowym lunchu i rodziny na niedzielnym obiedzie. W naszym menu każdy znajdzie coś dla siebie. Z jednej strony oferujemy pizzę i burgery, z drugiej sałatki, makarony i dania główne, typowo restauracyjne.

À propos menu – jest stałe przez cały rok?

Menu zmieniamy średnio co dwa i pół miesiąca, ponieważ nie chcemy, żeby gościom znudziły się nasze potrawy. Restauracja bazuje na świeżych, sezonowych produktach, więc takie zmiany są tym bardziej uzasadnione. Można powiedzieć, w Heksagonie mamy menu na każdą porę roku.

Nowe menu na jesień – na co mogą liczyć goście?

Teraz polecam doskonałego pstrąga, do tego puree z selera z orzechami, brokuł z czosnkiem i ziemniaki. Warto dodać, że pstrąg i wszystkie ryby, które mamy teraz w karcie są z hodowli w Adamowie pod Łodzią. Mamy też świetną karkówkę, gotowaną przez dwanaście godzin, a później zapieczoną. Podajemy ją z klasycznymi dodatkami – leniwe kluski i buraczki, do tego wędzone powidła ze śliwki, które mocno akcentują smak dania.

Ryby macie od lokalnych hodowców, a pozostałe produkty skąd?

Też kupujemy je od lokalnych producentów. Na przykład warzywa już od 15 lat kupuję od rolnika, który prowadzi gospodarstwo pod Łodzią. Mam pewność, że zawsze są świeże. Mięso też mamy od lokalnych dostawców.

Waszym gościom podoba się miejsce i smakuje serwowana kuchnia. Mówią też o fajnej, luźnej atmosferze, która sprawia, że dobrze się tu czują. Czy to właśnie sposób na sukces restauracji?

Wszystko, co pan wymienił, jest niezbędne do tego, żeby restauracja mogła cieszyć się uznaniem Gości, ale najważniejsze i tak jest jakość produktów używanych do przygotowania potraw. Z dobrych produktów dobry kucharz przygotuje doskonałe jedzenie. Z kiepskich nawet najlepszy kucharz nie zrobi smacznego dania. Ważne są też pasja, zaangażowanie i ciężka praca całej załogi restauracji. Ludzie wybierają miejsca, w których mogą mieć bezpośredni kontakt z kucharzem, z menedżerem, z kelnerami. Nasi Goście wiedzą, że w Heksagonie to my jesteśmy dla nich, a nie oni dla nas. Doceniają to i dlatego jest ich u nas coraz więcej.

Skąd Pan czerpie pomysły na nowe dania, smaki, kompozycje kulinarne?

Lata zdobywania doświadczeń, wiele przebytych szkoleń, możliwość współpracy z najlepszymi szefami kuchni, stałe podpatrywanie pracy innych – to wszystko pozwala odrzucić rutynę i sięgnąć po coś nowego.

Jak się zostaje dobrym szefem kuchni?

Nie mam bladego pojęcia! Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Może trzeba lubić to, co się robi, podchodzić do tego z pasją, nie przychodzić tylko do roboty, lecz codziennie chcieć sprawiać ludziom radość?