Kultura francuska jest bardzo bogata i to w każdej dziedzinie. Ma wielu znakomitych pisarzy, wspaniałe teatry i muzea. Bardzo lubię także muzykę francuską – mówi Grażyna Posmykiewicz, dyrektor Teatru Muzycznego w Łodzi.

LIFE IN. Łódzkie: Teatr Muzyczny w Łodzi zbiera ostatnio laury za musical „Les Miserables” na podstawie powieści „Nędznicy” znakomitego francuskiego pisarza Victora Hugo. Skąd pomysł sięgnięcia po tę pozycję?

Grażyna Posmykiewicz: To jeden z najpiękniejszych musicali jakie kiedykolwiek powstały. Grany jest cały czas z powodzeniem na scenach całego świata, zdecydowaliśmy, że najwyższy czas, żeby zaprezentować go także łódzkiej publiczności. Przed laty grany był w Teatrze Muzycznym w Gdyni i Teatrze Roma w Warszawie. Mieliśmy ochotę wystawić go już wcześniej, ale trochę nas przerażały koszty, jednak podjęliśmy ryzyko i przy pomocy Urzędu Miasta Łodzi oraz prywatnych sponsorów udało nam się ten musical zrealizować. „Les Miserables” to nie tylko piękna muzyka, ale i wspaniała literatura. „Nędzników” Wiktora Hugo znają wszyscy. Opisana jest w nich historia Francji, zawiera wątki obyczajowe i historie miłosne. Pamiętam, że we wczesnej młodości, w szkole podstawowej, sięgałam do „Nędzników” i wyszukiwałam fragmenty z Gavrochem i Cozette. Później przeczytałam oczywiście całą książkę, ale do dzisiaj pamiętam, że pierwsze moje spotkanie z „Nędznikami” zrobiło na mnie duże wrażenie.

„Cyrano” to kolejne przestawienie w repertuarze teatru zrealizowane na podstawie znanej literatury francuskiej. W tym przypadku scenariusz został napisany specjalnie dla Państwa przez znanego aktora, piosenkarza i reżysera Jacka Bończyka. Jednym słowem francuska literatura jest Państwu bliska, jest atrakcyjna dla widza?

Zdecydowanie, bo jest piękna. „Cyrano” jest mądrym i znakomicie zrealizowanym spektaklem. Pomysł na niego zrodził się podczas rozmów z Jackiem Bończykiem, który miał wielkie marzenie, by napisać libretto do musicalu na podstawie „Cyrano de Bergerac” Edmonda Rostanda, a mnie ten pomysł się bardzo spodobał. Dlatego na zakończenie obchodów 70-lecia Teatru Muzycznego w Łodzi postanowiliśmy go wystawić. I tak właśnie powstało przedstawienie, do którego znakomitą muzykę skomponował Krzysztof Herdzin.

Była Pani we Francji?

Tak, ale niestety moje pobyty ograniczały się jedynie do Paryża, pierwsza wizyta była bardzo krótka. Później pojechałam tam z moją przyjaciółką, która przez jakiś czas mieszkała we Francji. Kilka dni spędziłyśmy włócząc się po różnych zakątkach tego pięknego miasta. Zobaczyłam wówczas takie miejsca, do których pewnie nie dotarłabym jadąc na zorganizowaną wycieczkę. Chciałabym jeszcze pojechać do Francji, marzę o zwiedzeniu Prowansji i zamków nad Loarą.

Jaki jest Pani osobisty stosunek do kultury francuskiej?

Kultura francuska jest bardzo bogata i to w każdej dziedzinie. Ma wielu znakomitych pisarzy, wspaniałe teatry i muzea. Bardzo lubię także muzykę francuską. Szczególnie z przyjemnością powracam do słuchania klasyków francuskiej piosenki jak Jaques Brel, Charles Aznavour czy Edith Piaf. Podobają mi się również współcześni wykonawcy jak chociażby ZAZ, której piosenek słucham z wielką przyjemnością. Wracając do muzeów, podczas mojego pobytu zwiedziłam muzeum Pablo Picassa, muzeum impresjonistów no i oczywiście Luwr. Było to dla mnie niezapomniane przeżycie. Trzeba wspomnieć również o filmie, przed laty lubiłam oglądać francuskie filmy z serii płaszcza i szpady. W ostatnim czasie dwa francuskie filmy zrobiły na mnie wrażenie – „Nietykalni” i „Kręcisz mnie”.

A kuchnia francuska?

Jest to bardzo wyrafinowana kuchnia, co prawda nie jadam ślimaków czy żabich udek, natomiast bardzo lubię wszelkiego rodzaju francuskie sałatki, a także przyrządzane według francuskich przepisów ryby oraz mięsa z warzywami w winie. Jestem łakomczuchem, więc lubię również słodycze – creme brûlée, eklerki i różne smakołyki z ciasta francuskiego. Uwielbiam szampana i dobre francuskie wina.