O kolejnej edycji Festiwalu Off-Północna, teatrze offowym, silnych kobietach i wrażliwych mężczyznach rozmawiamy z Krzysztofem Wawrzyniakiem, pomysłodawcą i koordynatorem Festiwalu Off-Północna.

LIFE IN. Łódzkie: Trzecia edycja Festiwalu Off-Północna już niebawem. Proszę opowiedzieć o idei Festiwalu i co jest jego głównym celem?

Krzysztof Wawrzyniak: W Teatrze Muzycznym pracuję od 13 lat. W tym czasie, jako instytucja, bardzo rozwinęliśmy się w kierunku musicalu współczesnego. Tego oczekiwała od nas łódzka publiczność. Poza główną linią repertuarową, która opiera się na słynnych tytułach, realizowanych w dużej obsadzie, z baletem i chórem, wieloma zmianami dekoracji, zaczęliśmy także rozwijać kierunek offowy. Coraz częściej realizujemy przedstawienia z małą obsadą, w których można się skupić na stronie aktorskiej, interpretacji tekstu itd. Zwykle są to bardzo indywidualne, czasem intymne interpretacje tak muzyczne, jak i tekstowe. W Polsce jest coraz więcej projektów związanych z piosenką aktorską, czy z małymi formami wokalno-aktorskimi. I to właśnie dla nich wymyśliłem Festiwal Off-Północna. Warto dodać, że w większości polskich uczelni artystycznych działają kierunki musicalowe. Ich absolwenci, chcąc się później rozwijać, realizują swoje przedstawienia. Również przy Muzycznym mamy grupę artystów, która tworzy przedstawienia z własną interpretacją tematów muzycznych czy piosenek. Dzieje się to w ramach teatru i cieszy sporym zainteresowaniem łódzkiej publiczności. Przypomnę tu takie tytuły jak „Sen nocy (nie)letniej”, „Fall, Hot Rain”, „Nasz portret – Osiecka, Młynarski, Kofta” czy „Prawy do lewego”. Doszliśmy do wniosku, że warto pokazać naszej publiczności również to, co się dzieje na scenie offowej poza Łodzią. Ten pomysł spotkał się z doskonałym przyjęciem.

Teatr offowy, alternatywny, niezależny, czyli jaki…?

Teatr offowy jest przeciwieństwem teatru repertuarowego, który serwuje tytuły przygotowane w oparciu o wykupioną licencję. W ogromnej większości przypadków licencje zmuszają do dokładnego odtworzenia realizacji oryginalnej, premierowej. Licencjodawca zastrzega sobie, że nie można wprowadzać do realizacji nawet drobnych zmian. Określa także rygorystyczne wymagania w zakresie odtwórców głównych ról, bo oprócz tego, że mają odpowiednio śpiewać, to jeszcze muszą pasować fizycznie do odtwarzanej roli. W takim przedstawieniu możliwości realizacji własnych pomysłów są bardzo ograniczone. Do tego teatry muzyczne repertuarowe zawsze działają według sprawdzonych schematów. Są to bardzo drogie realizacje, bo oprócz zakupu licencji obejmują wysokie koszty produkcji, dekoracji, kostiumów i inne, z których osoby kupujące bilet na spektakl nawet sobie nie zdają sprawy. A zatem wiadomo, że taki teatr musi zarabiać i jeżeli widownia będzie dopisywać, to jedno przedstawienie może być grane nawet kilkaset razy. Natomiast w teatrze offowym jest dużo większa swoboda artystyczna, koszty spektakli są niewielkie i można ich zrealizować tyle, na ile uda się znaleźć finansowanie.

Czy takie festiwale jak Off-Północna mogą być trampoliną dla młodych, niezależnych artystów?

Chcielibyśmy tego i mamy nadzieję, że tak właśnie będzie. Najbardziej z muzycznymi teatrami offowymi kojarzy się Broadway w Nowym Jorku. Tam od czasu do czasu pojawiają się nowe interpretacje, nowe grupy musicalowe i nowe spektakle, które później trafiają na normalne sceny i biją rekordy oglądalności.

Festiwal gości na deskach Teatru Muzycznego, czy to oznacza, że Muzyczny chciałby stać się takim centrum muzycznego teatru offowego i wziąć pod opiekę niezależnych artystów?

Jeżeli tak się stanie, to będzie to z korzyścią i dla Muzycznego i dla artystów, którzy uczestniczą w festiwalu, ale dziś trzeba na to patrzeć wyłącznie jak na chęć udostępnienia sceny niezależnym artystom. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że tylko niewielka część absolwentów uczelni artystycznych znajdzie zatrudnienie w teatrach muzycznych, operetkach czy operach. Pozostali muszą sami poszukiwać swojej drogi artystycznej. Przecież oni muszą wciąż się rozwijać, realizować swoje przemyślenia i idee artystyczne. Skoro nie mogą w teatrach repertuarowych, to próbują się w działalności offowej, która w Polsce ma już całkiem dużą grupę swoich odbiorców. Niezależna działalność artystyczna wymaga jednak określonych warunków – zawsze potrzebne jest miejsce do występowania, nagłośnienie, światło. Nasz festiwal wychodzi naprzeciwko tym potrzebom i wierzymy, że z roku na rok będzie on coraz wartościowszym wydarzeniem i miejscem promującym twórczość offową. Warte podkreślenia jest to, że nasza inicjatywa spotkała się z ogromną przychylnością władz Łodzi. Od dwóch lat miasto pomaga nam w realizacji tego projektu, ponieważ widzi w nim potencjał.

Na czym polega ta pomoc?

Przede wszystkim na dofinansowaniu, które pozwala nam zaprosić więcej przyjezdnych wykonawców, nie martwiąc się, czy będzie nas na nich stać.

Łodzianie są zainteresowani teatrem offowym?

Powiedziałbym, że nawet bardzo. Tak jak już wspomniałem, od kilku lat zmieniamy postrzeganie Teatru Muzycznego przez widzów z łódzkiej operetki na teatr, który gra różne przedstawienia – musicale klasyczne i współczesne, muzyczne spektakle baletowe, koncerty, ale również operetkę. Dzięki temu nasi widzowie zaczęli postrzegać Muzyczny jako miejsce, w którym artystyczna różnorodność jest czymś normalnym. Dlatego teatr offowy doskonale wpisuje się w ofertę, której oczekuje nasza publiczność.

Hasło tegorocznej edycji Festiwalu to: Silne kobiety, wrażliwi mężczyźni. Postacie, jakich silnych kobiet i wrażliwych mężczyzn będziemy mogli zobaczyć podczas tegorocznego Festiwalu?

Zacznę od końca – w galowym wieczorze zamykającym festiwal będzie można zobaczyć recital „Projekt Kofta” przygotowany przez Anetę Todorczuk. Jest to bardzo nowatorska interpretacja twórczości Jonasza Kofty – osobista, energetyczna, a czasami nawet agresywna. Zapewniam, że nie jest to grzeczna i ułożona interpretacja piosenek do poduszki. Kolejna silna kobieta to Oksana Terefenko stojąca na czele ukraińskiego Teatru Navpaky działającego na wybrzeżu oraz jednocześnie liderka rockowego zespołu Coolбаба również łączącego dwie sąsiadujące ze sobą kultury i tradycje.

To silne kobiety, a wrażliwi mężczyźni?

Tu z pewnością jest miejsce na takie osobowości jak Marcin Januszkiewicz, który w 2017 roku wygrał Przegląd Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Na naszym festiwalu wystąpi z recitalem „Osiecka po męsku”. Ważnym punktem festiwalu będzie recital Konrada Imieli, który oprócz tego, że jest dyrektorem Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu, to od wielu lat jest również dyrektorem Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Mogłoby się wydawać, że kierowanie takimi projektami wymaga żelaznego charakteru i twardej ręki. A tymczasem w swoim recitalu pokaże nam swoją wrażliwą stronę poprzez własne piosenki, oparte na osobistych przeżyciach.

Drugi raz podczas Festiwalu Off-Północna odbędzie się Konkurs Piosenki Aktorskiej im. Jonasza Kofty. Zdradzi Pan, dlaczego akurat Kofta został patronem Konkursu?

Chcieliśmy, aby patronem konkursu został ktoś z naszej wielkiej trójki: Agnieszka Osiecka, Wojciech Młynarski albo Jonasz Kofta. Wybór nasunął się sam: Osiecka upaja słuchaczy swoim totalnym liryzmem, Młynarski komentując otaczającą rzeczywistość, walił piosenkami między oczy, a Jonasz Kofta był gdzieś pomiędzy. To ktoś, kto łączy lirykę ze znakomitym komentarzem kabaretowym.

Na jakie nagrody mogą liczyć laureaci Konkursu?

Oczywiście laureat dostanie statuetkę „Jonaszka”, która powstała w wyniku konkursu przeprowadzonego na łódzkiej ASP. Poza statuetką przewidziane są nagrody finansowe – trzy tysiące za pierwsze miejsce, dwa za drugie i tysiąc za trzecie.

Festiwal to nie tylko spektakle i koncerty, to również warsztaty i dyskusje. Z kim i na jaki temat będzie można spotkać się i porozmawiać podczas festiwalowego tygodnia?

Po każdym spektaklu i występie przewidziane są spotkania z wykonawcami. Planujemy panel dyskusyjny na temat: Po co teatr offowy? Chcemy także zaproponować artystom kilka mistrzowskich warsztatów. Jeden z nich poprowadzi Konrad Imiela. Warsztatom będzie mogła przyglądać się publiczność. No, a do tego wiele spotkań po zakończeniu przedstawień czy w przerwach.

Rozmawiał Robert Sakowski
Zdjęcie Agnieszka Cytacka