O „Kochajmy” nowym projekcie muzycznym Grohman Orchestra, rozmawiamy z Tomaszem Gołębiewskim.

LIFE IN. Łódzkie: Po sukcesie projektu „Klasyka polskiej rozrywki” przyszedł czas na kolejny zatytułowany „Kochajmy”. Brzmi świetnie. Zdradzi nam Pan nieco szczegółów?

Tomasz Gołębiewski: „Klasyka polskiej rozrywki” to projekt, w którym połączyliśmy znane przeboje muzyki popularnej z fragmentami muzyki klasycznej. Z kolei w „Kochajmy” w polskie piosenki o miłości będziemy wplatać fragmenty z operetek, musicali i oper. Jest to naturalna kontynuacja, a jednocześnie poszerzamy nasz repertuar.

Co trzeba zrobić, by zrealizować taki muzyczny projekt?

Jesteśmy już po pierwszym etapie – publiczność letniego festiwalu muzycznego Geyer Music Factory wybrała w ankiecie utwory, które będziemy grać. Teraz trzeba je zaaranżować, a później przyjdzie czas na próby zespołu i wspólne szlifowanie całości. Kolejny krok to zamknięty kameralny koncert dla naszych przyjaciół i na koniec roku, najprawdopodobniej w Łodzi w sylwestrową noc, premiera projektu „Kochajmy”! Jak widać przed nami jeszcze wciąż daleka droga. Ale taki proces tworzenia jest bardzo ekscytujący.

Na sponsorów zainteresowanych finansowaniem projektu raczej Pan nie narzeka?

Myli się Pani i to bardzo! Często słyszę, że robiąc tyle dla kultury i edukacji muzycznej Łodzi, nie powinienem mieć problemów ze znalezieniem sponsorów. Otóż mam! Od zawsze chodzę i proszę, przekonuję i namawiam. Pokazuję cudowny świat muzyki, jej emocje i radość, którą niesie. Ale co z tego, i tak przegrywam ze sportem. Z masowością, emocjami, przekazem w mediach. Nie narzekam. Grohman Orchestra to przedsięwzięcie prywatne, a co za tym idzie bez rozbudowanego wsparcia, jakie zwykle dają instytucje muzyczne typu filharmonia, operetka czy opera. Tworzymy rzeczywistość muzyczną wraz z tymi, którzy nam zaufali przy pierwszym dużym projekcie, ale i tymi, którzy zdecydują się na wsparcie czegoś, co jest dzisiaj niewiadomą. Oczywiście pozyskanie mecenasów na miarę Henryka Grohmana byłoby idealnym rozwiązaniem, które umożliwiłoby spokojną realizację projektu, ale wiadomo, że takich wizjonerów i miłośników dobrej muzyki dzisiaj nie ma już tak wielu. Dlatego zawsze korzystam z okazji, by podziękować tym, którzy nam zaufali: Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna, Amcor, Brubeck BodyGuard, Ex Litteris Libertas – Lachowscy, Torus – Zawistowscy, Lubasz i Wspólnicy oraz Sobtrade. To właśnie dzięki nim „Klasyka polskiej muzyki” cieszy dziś melomanów. Większość zadeklarowała, że będzie z nami także przy realizacji projektu „Kochajmy”.

Może sposobem umożliwiającym realizację unikatowych przedsięwzięć muzycznych byłoby stworzenie własnej społeczności, która byłaby gotowa wspierać Was finansowo?

Taka społeczność tworzy się obok nas już od lat. To melomani, którzy tłumnie przychodzą na nasze koncerty. W ostatnim czasie, kiedy graliśmy koncert z „Klasyką polskiej rozrywki”, zapełnili po brzegi dwa razy dziedziniec Białej Fabryki i cztery razy salę Filharmonii Łódzkiej. Jestem pewien, że „Kochajmy” też przypadnie im do gustu.

Zdradzi nam Pan plany na najbliższe miesiące?

Jestem niespokojnym duchem i kocham wyzwania. Dzięki temu wiem, że żyję. W tym roku po raz 11. zagra Geyer Music Factory, Manu Summer Jazz Sundays po raz 10., Piknik u Grohmana po raz 7., a Piotrkowska kameralnie po raz 3. Na każde wydarzenie udało mi się pozyskać wyjątkowych partnerów: Muzeum Włókiennictwa, Manufakturę, Łódzką Specjalną Strefę Ekonomiczną, Łódzkie Centrum Wydarzeń. Gramy w tym roku od początku lipca do końca sierpnia. Żeby trafić na nasze koncerty, wystarczy mieć dobrze nastawione uszy.

Grohmam Orchestra poszukuje stałych partnerów biznesowych.