X3, Racer, City Airbus – niewiele osób wie, że te projekty są mocno związane z Łodzią. Nad dwoma ostatnimi pracują aktualnie nasi młodzi inżynierowie, o których Renata Graczyk, Local Manager Airbus Helicopters Polska mówi: To naprawdę doskonale wykształceni młodzi ludzie, którzy myślą innowacyjnie, mają pomysły i przede wszystkim wiedzą, jak je wykorzystać w praktyce.

LIFE IN. Łódzkie: Jak długo pracuje Pani w Airbus Helicopters?

Renata Graczyk: Od maja 2016 roku. Początkowo odpowiadałam za współpracę z instytucjami, po dwóch miesiącach objęłam stanowisko Local Managera i sprawuję nadzór nad bieżącym funkcjonowaniem firmy. Strategiczne decyzje podejmuje twórca naszego biura, Pan Prezes Tomasz Krysiński, pełniący jednocześnie funkcję Dyrektora ds. Rozwoju i Innowacji Airbus Helicopters. Pan Prezes Krysiński prowadzi również nadzór nad merytorycznymi aspektami naszej działalności.

A wcześniej czym się Pani zajmowała?

Przez wile lat współpracowałam z zagranicznymi inwestorami, pomagając im w uruchamianiu działalności na terenie Polski, w tym w oparciu o środki publiczne. Byłam między innymi odpowiedzialna za działania administracyjne, których celem było uruchomienie pierwszego zakładu produkcyjnego Hutchinson w Łodzi, między innymi za uzyskiwanie pozwoleń na budowę oraz uruchomienie produkcji.

Ile osób zatrudnia Airbus Helicopters Polska i jakie projekty są przez Was realizowane?

Airbus to europejski gigant działający na trzech płaszczyznach – helikoptery, technologie kosmiczne i militarne oraz samoloty pasażerskie. Firma ma centralę we Francji, ale jej oddziały są zlokalizowane na całym świecie. Nasze biuro, czyli właśnie Airbus Helicopters Polska, specjalizuje się w projektowaniu konstrukcji mechanicznych i elementów struktury helikopterów oraz obliczeniach obciążeń tych elementów. Realizujemy również projekty z zakresu zarządzania danymi technicznymi takie jak na przykład standaryzacja czy racjonalizacja.

Jesteście fragmentem międzynarodowego giganta. Zdradzi Pani jak się pracuje w światowej korporacji?

Airbus Helicopters Polska jest rzeczywiście częścią korporacji, ale ponieważ nie jesteśmy fabryką lecz biurem projektowo-badawczym, nasza praca w mniejszym stopniu wpisuje się w sztywne korporacyjne reguły. Można powiedzieć, że znamy wyłącznie plusy bycia częścią globalnej firmy.

To proszę opowiedzieć o plusach?

Największym jest to, że nasi inżynierowie mogą wyjeżdżać do oddziałów Airbus we Francji i w Niemczech. Podnoszą tam swoje kwalifikacje, a zdobyte umiejętności wykorzystują po powrocie do Polski. Będąc częścią Airbus możemy także korzystać z rozwiązań wypracowanych w innych ośrodkach badawczych oraz z wiedzy naszych kolegów. Są to specjaliści wysokiej klasy i fakt, że możemy korzystać z ich wiedzy, jest naprawdę wyjątkowy.

W korporacji obowiązuje korporacyjny język czyli angielski, czy z przedstawicielami centrali Airbus Helicopters z Marignane rozmawia Pani po francusku?

Kadra zarządzająca całego Airbusa rozmawia po angielsku. Jednak francuski czy niemiecki też się przydaje. Szczególnie wtedy, gdy trzeba rozmawiać ze współpracownikami niższego szczebla, u których znajomość angielskiego czasem nie jest najlepsza. Warto zatem inwestować w naukę języków.

A Pani mówi po francusku?

Tak, oczywiście.

Słyszałem, że to trudny język.

Trudny, bo trzeba dobrze znać gramatykę i mówić zgodnie z jej zasadami, bez tego trudno być zrozumianym. Inaczej jest na przykład z angielskim, którym można porozumieć się nawet przy słabej znajomości zasad gramatyki.

Współpracujecie Państwo z łódzkimi uczelniami, szczególnie z Politechniką Łódzką. Jaki jest zakres tej współpracy i jakie korzyści mają z niej obie strony?

Czego oczekujecie od Politechniki i co oferujecie w zamian? Z Politechniką Łódzką współpracujemy od lat i na wielu płaszczyznach. Zresztą obecność Airbus Helicopters w Łodzi wynika między innymi z tego, że współpraca uczelni i naszej firmy rozpoczęła się dużo wcześniej. Badania na potrzeby najszybszego helikoptera świata X3 realizowane były właśnie na Politechnice Łódzkiej przez Pana Prezesa Tomasza Krysińskiego. Ta współpraca trwa nadal i to zarówno w zakresie badań naukowych, jak i staży dla studentów i zatrudniania absolwentów Politechniki.

A co się dzieje dalej z projektem X3?

X3 był wyłącznie projektem demonstracyjnym, nie wyszedł poza ten etap. Natomiast teraz wspólnie z międzynarodowymi partnerami prowadzone są prace mające na celu budowę Racera, demonstratora hybrydowego śmigłowca, będącego następcą X3. Projekt jest realizowany w ramach programu Clean Sky 2, współfinansowanego ze środków UE. Nasi inżynierowie są w to mocno zaangażowani, wykonując między innymi projekty elementów mechanicznych oraz obliczenia obciążeń poszczególnych elementów maszyny. Jednym z wybranych podwykonawców jest również Politechnika Łódzka. Innym interesującym projektem, w którym zaangażowani są nasi pracownicy, jest City Airbus, czyli powietrzna bezzałogowa taksówka. Swój pierwszy próbny lot City Airbus powinien wykonać pod koniec tego roku.

Marka Airbus zawsze związana jest z innowacyjnością, jakością i doskonałością przemysłową. To przyciąga młodych, którzy marzą o pracy w korporacjach globalnych. Proszę powiedzieć dlaczego takim firmom, jak Airbus opłaca się współpracować z uczelniami wyższymi?

Jak każdą firmę nastawioną na realizację badań, interesują nas zdolni absolwenci uczelni technicznych. Z Politechniką Łódzką zbudowaliśmy dobre relacje, dzięki którym co roku przyjmujemy studentów uczelni na staże, a tym najlepszym oferujemy pracę. Obecnie zatrudniamy w Łodzi 57 osób, przy czym średnia wieku zespołu nie przekracza 30 lat. Warto podkreślić, że praca u nas przy bardzo ciekawych projektach, w których wykorzystywane są trudne i wymagające technologie, to fantastyczne wyzwanie. A dlaczego nam się to opłaca? To proste – inżynierowie, których zatrudniamy, są wybitnie zdolnymi fachowcami. Nie jest łatwo znaleźć takich pracowników.

Czyli można powiedzieć, że polscy młodzi inżynierowie, którzy kończą studia dorównują swoimi kompetencjami kolegom z Francji czy Niemiec?

Pod tym względem nie mamy się czego wstydzić. To są naprawdę doskonale wykształceni młodzi ludzie. Myślą innowacyjnie, mają pomysły i przede wszystkim wiedzę o tym, jak wykorzystać je w praktyce. Dodam jeszcze, że mają przy tym szerokie zainteresowania pozatechniczne.

Bywa Pani we Francji?

Tak, często. Zarówno zawodowo, jak i prywatnie.

A gdzie najczęściej?

Kocham Prowansję, bardzo lubię też Alzację. Kiedy jestem prywatnie we Francji, zawsze staram się odwiedzić któryś z tych dwóch regionów. Powodów jest kilka, dwa główne to piękne tereny i otwarci, przyjacielscy mieszkańcy.

A lubi Pani Beaujolais Nouveau?

Lubię atmosferę święta Beaujolais Nouveau, spotkania z przyjaciółmi, celebrowanie tradycji.

Pochodzi Pani z Kielecczyzny, co przygnało Panią do Łodzi?

Przyjechałam tutaj na studia i tak się ułożyło moje życie, że zostałam.

Musiała Pani, czy chciała tutaj zostać?

Chciałam! Łódź to miejsce, w którym mieszkają najmilsi, najbardziej otwarci ludzie. Tu najszybciej znajduje się przyjaciół. Łódź to także miejsce specyficzne – nie wszyscy się tu odnajdują. Kiedyś jeden z naszych pracowników powiedział, że Łódź to bardzo hipsterskie miasto. Bardzo mi się to spodobało, bo to oznacza, że Łódź młodnieje. Cieszy mnie, że miasto bardzo szybko się zmienia, nowocześnieje, rośnie, a zwłaszcza, że dzieje się to na moich oczach.