– Artyści zwykle pracują samodzielnie, ale to nie dotyczy kierowania Akademią. W tym przypadku zespół solistów musi działać wspólnie. I to wcale nie w swoim interesie lecz dla dobra i na rzecz Akademii. Tego będę oczekiwał od wszystkich swoich współpracowników – o Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi rozmawiamy z dr Przemysławem Wachowskim, jej nowym rektorem, artystą plastykiem, wieloletnim wykładowcą i dziekanem.

LIFE IN. Łódzkie: W ostatnim czasie dużo się zmieniło w Pana życiu zawodowym. Co najbardziej?

Dr Przemysław Wachowski: Rzeczywiście zmieniło się sporo – byłem dziekanem, a jestem rektorem. (śmiech) A mówiąc poważnie jest jeden aspekt bycia rektorem, w którym jeszcze się do końca nie odnalazłem. Otóż jako artysta zawsze potrzebuję skupić się na jednej sprawie i wykonać ją od a do z. Jako rektor cały czas mam życie jak w kalejdoskopie. Co godzinę wskakuje nowy temat, który – jak to zwykle bywa – musi być załatwiony na wczoraj. W jednej chwili rozmawiam o wymianie drzwi, czy innych sprawach dotyczących administrowania uczelnią, za chwilę o sprawach dydaktycznych, a zaraz potem o personaliach… Wszystkie tematy są ważne i wymagają mojego zainteresowania, więc na każdym próbuję się skoncentrować, ale przyznaję, że proste to nie jest.

Jest Pan artystą, ale także nauczycielem akademickim. Która rola jest dla Pana ważniejsza?

Gdy studiowałem w ASP moi profesorowie powtarzali nam, że artystą zostaje się dopiero co najmniej dziesięć lat po studiach. Mam nadzieję, że udało mi się to, ale jak mawiał mój nauczyciel profesor Jacek Bigoszewski, to i tak dopiero historia oceni. To a propos bycia artystą.
Kiedy zatrudniano mnie w roli nauczyciela akademickiego, oprócz moich zdolności artystycznych, brano również pod uwagę predyspozycje pedagogiczne. Skoro od lat jestem wykładowcą, to oznacza, że musiałem je mieć. A odpowiadając na pytanie powiem tylko tyle, że w moim przypadku obu tych tematów nie da się rozdzielić. Misją Akademii jest nauka i nauczanie. Nauka dla mnie to moja działalność artystyczna, nauczanie to umiejętność przekazania wiedzy studentom. Obie te role są tak samo ważne, szczególnie w uczelni artystycznej.
W rozmowach z kolegami często podkreślam ogromne szczęście, że jesteśmy na Akademii. Ale w związku z tym mamy też poważne zadanie do wykonania, można powiedzieć, że misję – musimy należycie wykształcić naszych studentów i ich właściwie ukształtować. Cała reszta jest nieważna, albo mało ważna.

Łódzka Akademia Sztuk Pięknych to dobra uczelnia?

To bardzo dobra uczelnia. Kształcimy nie tylko przyszłych artystów, ale również pozwalamy zdobyć poszukiwane i oczekiwane na rynku pracy zawody. To normalne, że wszyscy chcemy dobrze żyć. Również nasi studenci oczekują, że nauka na Akademii umożliwi im to lepsze życie. Są dziś praktyczni i pragmatyczni. I to nie jest zarzut, ale w związku z tym sporo osób, które trafiają do nas oczekuje nie tylko tego, że zostaną artystami. Oni chcą także zdobyć konkretny zawód! Taki, który umożliwi im właśnie to lepsze życie.
Wraz z rozwojem technologii i techniki, powstały nowe zawody, w których sztuka mocno przenika się z konkretnymi kompetencjami. Weźmy choćby całą sferę przemysłów kreatywnych – sektor nowych mediów, sztuk audiowizualnych, wzornictwa artystycznego czy usług kreatywnych. Bez nich trudno sobie wyobrazić współczesny świat, a my to wszystko mamy na uczelni i to przyciąga stu

dentów. Utalentowanych i kreatywnych, z ogromnym potencjałem i warto być wśród nich. Poza tym należymy do czołówki polskich uczelni artystycznych. I nie jest to tylko moja ocena.

Gdyby miał Pan w kilku punktach powiedzieć dlaczego warto tutaj studiować, to co by to było?

Trudno w kilku punktach wymienić wszystkie zalety studiowania na ASP, ale spróbuję. Oczywiście zacznę od tego, czym zajmowałem się przez wiele lat, jako pełnomocnik rektora do spraw jakości kształcenia. Pod tym względem jesteśmy naprawdę wśród najlepszych.
Poza tym jesteśmy uczelnią, w której dużo myśli się i działa na rzeczy przyszłości naszych absolwentów. Współpracujemy z wieloma firmami, które umożliwiają im najpierw praktyki, a później dają zatrudnienie. Chcemy tę współpracę rozwijać, a dzięki temu, że mamy szeroką ofertę programową, aż 12 kierunków, na których kształcimy w zawodach, których oczekuje rynek pracy, będzie to z pewnością możliwe.
No i nie można nie wspomnieć o infrastrukturze uczelni. Akademia dysponuje nowoczesnymi, dobrze wyposażonymi pracowniami, a przy okazji mamy doskonałe warunki lokalowe. To jest bardzo istotne, bo przecież lepiej jest studiować w nowoczesnych budynkach niż w byle jakich.
Nie mogę też pominąć wydarzeń o zasięgu międzynarodowym, które organizuje Akademia i w których biorą studenci. Wymienię tylko Łódź Young Fashion, YTAT – Międzymarodowe Triennale Tkaniny Młodych, Festiwal ECOMake czy PATA – to wydarzenia, które znane są już w całej Europie.

ASP to nie tylko piękna siedziba przy ulicy Wojska Polskiego 121…

To prawda. Przy Franciszkańskiej mieści się Wydział Sztuk Wizualnych, którym miałem przyjemność kierować przez wiele lat. Wspólnie z poprzednim kierownictwem uczelni, udało nam się tam wybudować nowoczesne studio animacji. Korzystają z niego przede wszystkim nasi studenci, ale służy również profesjonalnym producentom, którzy realizują swoje filmy. A dzięki temu nasi studenci mają dostęp tych realizacji, mają praktyki, a my nie musimy dopłacać do działalności studia.

Jako dziekan, najpierw przez dwie kadencje Wydziału Sztuk Wizualnych, a przez ostatni rok Sztuk Pięknych dał się Pan poznać jako osoba, która zostawia współpracownikom dużą autonomię w ich działaniach. Jako rektor też Pan będzie takim szefem?

Cieszę się, że tak jestem oceniany. Zawsze uważałem, że pracownicy muszą być samodzielni w zakresie podejmowania decyzji i czuć się swobodnie podczas wymiany poglądów. Tego przekonania już nie zmienię. Nikt nie jest nieomylny i wszystkowiedzący, również rektor, a może tym bardziej rektor. Dlatego potrzebuję znać różne punkty widzenia na określony temat. Jeżeli się różnimy to dobrze, bo wtedy zawsze możemy rozmawiać i dochodzić do wspólnych rozwiązań, a przecież to podstawa podejmowania słusznych decyzji.

Zawsze byłem i jestem otwarty na wszystkie propozycje, które mogą pozytywnie wpłynąć na funkcjonowanie Akademii. Przecież w działalności każdego z nas chodzi o to, żeby być skutecznym i osiągnąć cele, które sobie stawiamy, a najlepiej smakuje sukces osiągnięty wspólnie.

To przeczy naturze artysty, szczególnie artysty plastyka, którym Pan jest. Przecież swoje prace tworzy Pan samodzielnie…

Rzeczywiście jest tak, jak Pan mówi – zwykle pracujemy samodzielnie, ale to nie dotyczy kierowania ASP. W tym przypadku zespół solistów musi działać wspólnie. I to wcale nie w swoim interesie lecz dla dobra i na rzecz Akademii. Tego będę oczekiwał od wszystkich swoich współpracowników.

Z ASP w Łodzi jest Pan związany od 30 lat. Zaczynał Pan tu jako student, 25 lat temu uzyskał Pan dyplom malarstwa na Wydziale Sztuk Wizualnych, a potem dostał propozycję pracy na uczelni. Można powiedzieć, że uczelnia nie ma przed Panem tajemnic. To dobrze, czy źle?

Nigdy nie byłem rutyniarzem i nigdy nie działam tak, jakbym znał odpowiedzi na wszystkie pytania, dlatego nie mam wrażenia, że w czymkolwiek mi to przeszkadza. Rzeczywiście wiem dużo o Akademii, ale przecież nie wiem wszystkiego. Poza tym codziennie jest inny dzień i nawet jak kogoś doskonale znamy, to nie oznacza, że on nie może nas zaskoczyć.

W swoim programie wyborczym napisał Pan, że „powinno się określić wyraźnie miejsce Akademii wśród innych uczelni artystycznych”. Jakie miejsce powinna zajmować ASP?

Użyłem tego sformułowania w kontekście przygotowania dla Akademii strategii działania. Trudno jest w kilku słowach opowiedzieć o strategii uczelni, więc powiem tylko tyle, że w sposób kolegialny musimy zdefiniować najważniejsze dla nas tematy na najbliższą i tę dalszą przyszłość. Musimy też wskazać atuty i wartości, które sprawiają, że odróżniamy się od innych szkół artystycznych. To pozwoli nam promować uczelnię oraz budować i wzmacniać jej prestiż.

Sięgnę jeszcze raz do programu wyborczego, w którym wspomina Pan o tym, że studenci i absolwenci powinni mieć większy wpływa na kształtowanie programu studiów. To ważna deklaracja, ale w jaki sposób chce Pan to osiągnąć?

Poprzez regularne spotkania i rozmowy ze studentami. To przecież nie jest niemożliwe. Dla mnie bardzo ważne jest to, co studenci myślą o swojej uczelni, jakie widzą problemy i jak oceniają wykładowców. Nie można pomijać ich oczekiwań wobec Akademii. Przecież to dzięki nim możemy funkcjonować. Dlatego powinni być nie tylko biernym uczestnikiem procesu kształcenie lecz powinni go współtworzyć.

Z pewnością większość kadry ASP, ale również studenci, zastanawiają się czy Pan będzie rektorem kontynuacji czy zmiany. Zdradzi Pan, jakim rektorem zamierza Pan być?

Nie łatwo odpowiedzieć na to pytanie będąc na początku drogi. To się okaże za jakiś czas. Powiem tylko tyle, że ja zawsze dobrze się czułem w ASP i uważam, że każdy z moich poprzedników przysłużył się Akademii. Dlatego wszystkich zaprosiłem na inaugurację nowego roku akademickiego.

 

Rozmawiał Robert Sakowski
Zdjęcia Jarosław Darnowski