Już w sobotę, 6 czerwca, teatr Fundacji Kamila Maćkowiaka wraca na Scenę Monopolis, gdzie o 19.00 zaprezentuje spektakl „Śmierć i dziewczyna”. W głównej roli wystąpi Jowita Budnik. 

Pierwszy raz spektakl „Śmierć i dziewczyna”, wyreżyserowany przez Waldemara Zawodzińskiego zagościł na Scenie Monopolis w styczniu tego roku. Właśnie ta sztuka zainaugurowała nowy etap działalności teatru Fundacji Kamila Maćkowiaka.

Na scenie wystąpi Jowita Budnik, a partnerować jej będą Kamil Maćkowiak i Mariusz Słupiński. Styczniowy spektakl została bardzo dobrze przyjęty przez łódzką publiczność. Rewelacyjna Jowita Budnik, która swoją rolą wymownie pokazuje traumę przeżywaną przez główną bohaterkę, Kamil Maćkowiak w roli męża i Mariusz Słupiński grający jej oprawcę sprawiają, że sztuka na długo zostaje w pamięci. Z kolei przyjazne widzom miejsce, jakim jest Scena Monopolis, zapewniają niezapomniany wieczór. Na spektakl zostały już ostatnie bilety, więc zainteresowani muszą się pospieszyć.

W tym miesiącu planowane są jeszcze dwa inne spektakle teatru FKM: „Totalnie szczęśliwi” 14 czerwca i „50 słów” 22 i 29 czerwca. Bilety na oba spektakle można rezerwować na stronie Fundacji (https://www.fundacjamackowiaka.org/).

 

O spektaklu „Śmierć i dziewczyna”

Akcja spektaklu dzieje się w fikcyjnym państwie, choć może to być każdy kraj – w Europie, czy Ameryce Południowej. Po kilkunastu latach faszystowskiej dyktatury pada reżim i powoli odradza się demokracja. Gerard (w tej roli Kamil Maćkowiak), były opozycjonista, jest prawnikiem i twarzą nowo powstającego rządu. Jego żona Paulina (Jowita Budnik) kilkanaście lat wcześniej sama stała się ofiarą przemocy i brutalnych eksperymentów w trakcie internowania. Z psychicznej traumy nie może się podnieść do dziś. Akcja spektaklu toczy się w czasie jednej nocy. Gerard wraca do domu, Paulina czeka na niego z kolacją. Jest ulewa, w domku na odludziu, w którym mieszkają, została zerwana elektryczność, wszystko zwiastuje zbliżające się niebezpieczeństwo. I wtedy do drzwi Pauliny i Gerarda puka gość (Mariusz Słupiński).

Fot. Joanna Jaros/FKM