Szkolenie pilotów, zarządzanie samolotami, przeloty taksówkami powietrznymi – to wszystko dzięki Bartłomiejowi Walasowi, udziałowcowi firmy Bartolini Air.

LIFE IN. Łódzkie: Bartolini Air w Łodzi to największy ośrodek szkoleniowy pilotów zawodowych w środkowej Europie. Ilu rocznie kształcicie pilotów i dla kogo?

Bartłomiej Walas: Rocznie w naszym ośrodku kształcimy od 220 do 230 osób. Polacy stanowią około 5 procent naszych uczniów, reszta pochodzi z krajów Unii Europejskiej, ale mamy u siebie również osoby z Singapuru, Australii, RPA, Brazylii, Meksyku. Warto podkreślić, że jesteśmy ośrodkiem kształcącym pilotów zawodowych, którzy później trafiają do największych europejskich przewoźników.

Wasz Absolwent jest gotowy do pracy za sterami samolotu?

Tak, ma wylataną odpowiednią liczbę godzin, licencję pilota zawodowego, odpowiednie uprawnienia do tego, żeby zasiąść za sterami nawet największych samolotów pasażerskich.

Ile trwa takie szkolenie?

Osoba, która nigdy wcześniej nie latała i nie ma żadnych doświadczeń, a jedynie chęć zdobycia uprawnień, musi poświęcić na szkolenie jakieś dwa lata. W tym czasie wylata 200 godzin i zdobędzie wszystkie potrzebne licencje.

Dlaczego uruchomił Pan ośrodek akurat w Łodzi?

Miałem sześć lat, gdy z rodzicami wyjechaliśmy do Francji. W 1992 roku wróciłem do Łodzi. Stąd pochodzą moi rodzice, tu żyli moi dziadkowie, więc pewnie to miasto było najbliższe memu sercu. We Francji, a dokładnie w Lyonie skończyłem studia. W Łodzi mieszkam od 26 lat i naturalne było dla mnie, by tutaj poprowadzić działalność związaną z lataniem i szkoleniem przyszłych pilotów. Prawda jest też taka, że Łódź ma wiele atutów, co też wpływa na to, że wielu naszych uczniów nas wybiera – dużo studentów, dużo miejsc, gdzie można wyjść wieczorem, zabawić się i odpocząć. Poza tym niebagatelną rolę odgrywa też nasze lotnisko, które jest bardzo dobrze wyposażone, położone blisko miasta, z dobry dojazdem.

Ile trzeba zapłacić za takie szkolenie, które daje prawo do pilotowania samolotów pasażerskich?

Mniej więcej 50 tysięcy euro.

Bartolini Air oferuje także usługi zarządzania samolotami prywatnymi. Na czym polega ta usługa?

W Polsce około 1000 firm i 250 osób prywatnych ma samoloty, śmigłowce lub małe jety. Wszyscy oni muszą sprostać wielu problemom, które z tego tytułu wynikają. Sam zakup samolotu, to nie wszystko, trzeba zatrudnić załogę i szkolić ją, do tego dochodzi hangarowanie, serwisowanie, prowadzenie dokumentacji i wiele innych obowiązków, które dla właściciela samolotu bywają udręką. Poza tym, gdy samolot spędza dużo czasu na ziemi, to nasza firma może go udostępnić osobom, które potrzebują szybko się przemieścić.

Oprócz szkoleń i zarządzania samolotami oferujecie też przewozy osób. Kto jest Waszym klientem?

Jest spore zainteresowanie usługą, szczególnie gdy chodzi o spotkania biznesowe. Wynajęcie samolotu jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż korzystanie z lotów rozkładowych. To znacznie skraca czas podróży. Wystarczy wspomnieć, że zwykle od przyjazdu pasażera na lotnisko do wystartowania samolotu mija ledwie 15 minut. Poza tym zainteresowani sami decydują skąd i dokąd lecą, którego dnia i o której godzinie. Mamy samoloty, które mogą lądować na lotniskach trawiastych, co w Polsce daje możliwość skorzystania z blisko osiemdziesięciu lotnisk. Wystarczy trawiasty pas i dowieziemy pasażera jak najbliżej miejsca, do którego chce dotrzeć.

Ile kosztuje wynajęcie taksówki powietrznej, która zawiezie nas na przykład na przedstawienie do Opery Wiedeńskiej, poczeka i przywiezie z powrotem?

Biletu do opery nie kupimy, ale cała reszta to koszt około sześciu, ośmiu tysięcy euro. Koszt zależy od rodzaju samolotu, poziomu luksusu, który sobie klient zażyczy oraz od tego, czy wracamy tego samego dnia, czy załoga nocuje w Wiedniu.

Jak długo Pan lata i na jakich samolotach?

Już jakieś piętnaście lat, a w powietrzu spędziłem blisko 4 tysiące godzin. Przede wszystkim latam na samolotach szkoleniowych ale jestem też kapitanem kilkuosobowego jeta do przewozów biznesowych.