Mówią o nim człowiek z wizją, od wielu lat rozwija ośrodki diagnostyki obrazkowej, dysponujące jedenastoma tomografami i sześcioma rezonansami. Z jedną z łódzkich firm informatycznych pracuje nad wprowadzeniem algorytmu sztucznej inteligencji w wykrywaniu udarów. Michał Bielecki, Prezes Zarządu wizjaMED.

LIFE IN. Łódzkie: 40 procent pacjentów w Polsce nie bada się wystarczająco często. Dlaczego tak rzadko się badamy?

Michał Bielecki: W ogóle unikamy profilaktyki. Można powiedzieć, że z reguły do 25. roku życia się nie badamy, bo wierzymy w swoją nieśmiertelność, a paradoksalnie lękiem pierwotnym, który towarzyszy nam od początku, jest właśnie lęk przed śmiercią. Później zaczynamy się badać, ale tylko wówczas, gdy jest potrzeba. Z badań profilaktycznych korzystamy niechętnie, a wielka szkoda, bo naprawdę warto. Wiele schorzeń można by wykryć dzięki nim na wczesnym etapie, a tak z reguły na badania trafiają do nas pacjenci w zaawansowanym stadium choroby, niestety najczęściej nowotworowej.

Dlaczego diagnostyczne badania obrazowe są tak ważne?

W medycynie mało jest takich sytuacji, żeby na podstawie pojedynczego badania można było rozpoznać konkretną chorobę. Najczęściej potrzeba wykonać kilka badań obrazowych, skonfrontować to z obrazem klinicznym, z wynikami badań laboratoryjnych. Dopiero wtedy możliwe jest prawidłowe rozpoznanie. Chciałbym jednak przestrzec przed nadmiernym pędem do wykonywania badań na wszelki wypadek. Tak jak we wszystkim należy zachować tu zdrowy umiar.

Ile placówek funkcjonuje pod szyldem wizjaMED i jakie badania możemy w nich wykonać?

Dysponujemy jedenastoma pracowniami tomografii komputerowej i sześcioma rezonansu magnetycznego. Właśnie otworzyliśmy najnowszą pracownię – w Łodzi w Victoria Park przy ul. Świętej Teresy. To pierwsza nasza placówka, w której wykonujemy badania w znieczuleniu w warunkach ambulatoryjnych. Skorzystać z nich mogą chociażby pacjenci cierpiący na klaustrofobię, czy dzieci, którym trudno uleżeć cicho podczas badania trwającego 20-30 minut. W kolejnym etapie, badania w znieczuleniu, będziemy oferować w innych naszych placówkach.

Na jakich zasadach można korzystać z badań oferowanych przez wizjaMED?

W większości placówek wykonujemy badania zarówno w ramach NFZ, jak i badania komercyjne. Najwięcej badań na NFZ wykonujemy w pracowniach tomografii komputerowej, z badań rezonansem magnetycznym korzysta już wielu pacjentów na zasadach komercyjnych i właśnie w tym kierunku dalej chcielibyśmy się rozwijać. Cena badań rezonansem magnetycznym nie zmieniła się od dziesięciu lat, wzrosły za to zarobki i standard życia, co spowodowało, że badanie to stało się bardziej dostępne. Wielu naszych pacjentów, na przykład po powrocie z nart korzysta z badań, nie czekając na skierowanie od specjalisty. Ogólnie w ostatnich latach bardzo mocno rozwinął się rynek prywatnych usług medycznych i wszystko wskazuje na to, że będzie nadal się rozwijał.

Jak długi jest czas oczekiwania na badanie?

Niestety mimo stałego rozwoju sieci naszych placówek, czas oczekiwania na badania w niektórych ośrodkach jest długi. W Skierniewicach na badania w ramach NFZ pacjenci czekają nawet sześć miesięcy, podobnie jest w Pabianicach, dlatego uruchomiliśmy już nawet badania w niedziele. Nieco krótszy, około dwóch tygodni, jest czas oczekiwania na badania komercyjne. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w Łodzi, gdzie sprzęt tego typu jest bardziej dostępny. Wydłużył się za to czas oczekiwania na interpretację badań. Pacjenci muszą czekać nawet do tygodnia, kiedyś słynęliśmy z tego, że otrzymują wyniki w ciągu 24 godzin.

Z czego to wynika?

Z dwóch rzeczy. Po pierwsze wykonujemy znacznie więcej badań, dziesięć lat temu bardzo się cieszyłem z tego, że jesteśmy w stanie przebadać 40 tysięcy osób, teraz wykonujemy 100 tysięcy badań rocznie. Te badania wymagają oczywiście szczegółowych opisów, wykonują je lekarze specjaliści, których po prostu brakuje. A nie możemy sobie pozwolić na to, by wykonywali zbyt wielu opisów jednego dnia, bo przecież bierzemy na siebie odpowiedzialność za zdrowie i życie naszych pacjentów.

I to się już nie zmieni?

Zmieni się, gdy badania zaczną być opisywane za pomocą sztucznej inteligencji. A to nastąpi w niedalekiej przyszłości.

Czyli lekarz nie będzie już potrzebny?

Ależ oczywiście, że będzie potrzebny, do weryfikacji tego, co opisze sztuczna inteligencja. Jak pokazały badania, ryzyko błędu w takim dwufazowym opisie spada do pół procenta. Taki model badania to jest nasza przyszłość. Człowiek jest w stanie zrobić więcej, bo nie skupia się już na samym opisie, tylko go weryfikuje, dzięki czemu skraca się okres oczekiwania na wyniki badań. Dlatego z jedną z łódzkich firm informatycznych zaczęliśmy pracę nad wprowadzeniem algorytmu sztucznej inteligencji w wykrywaniu udarów.

Czy do badania rezonansem magnetycznym trzeba się jakoś szczególnie przygotować?

Powiem nieco żartobliwie – na pewno nie można zabrać ze sobą na badanie kart płatniczych i kredytowych, bo później będziemy mieli kłopot, by ich użyć – nie zapłacimy nimi ani nie wyciągniemy pieniędzy z bankomatu (śmiech). A już na poważnie wykonanie badania rezonansem magnetycznym nie wymaga żadnego specjalnego przygotowania, chyba że jest to badanie z podaniem kontrastu lub w znieczuleniu, to wówczas trzeba być na czczo.

Jak długo trwa badanie metodą rezonansu?

Zależy to od tego, jaki to narząd i jak dogłębnie chcemy go zbadać. Najkrótsze badanie trwa 15–20 minut, a najdłuższe ponad godzinę.

Badanie to wiąże się z działaniem silnego pola magnetycznego. Czy niesie to jakieś zagrożenia?

Tak. Z tego właśnie powodu rezonansu nie można stosować u pacjentów, w których ciele znajdują się ciała obce, na przykład opiłki metalowe w oku, oraz różnego rodzaju urządzenia medyczne, jak rozrusznik serca. Jednak rynek urządzeń medycznych bardzo się zmienia. Producenci zaczynają korzystać z materiałów niepodlegających działaniu silnego pola magnetycznego i w tym celu używają metali innych niż żelazo. Poza tym, przeciwwskazaniem do wykonania rezonansu magnetycznego jest też klaustrofobia. Badanie to wymaga bowiem przebywania w dość głębokiej rurze i niektórzy pacjenci źle to znoszą. Ale, jak wspomniałem, w naszej najnowszej pracowni można wykonać badania w znieczuleniu, które właśnie m.in. dedykowane są cierpiącym na klaustrofobię.

Czy oprócz klaustrofobii są też inne rodzaje dyskomfortu?

Tak, jest to hałas. Producenci wprowadzili już lub są w trakcie wprowadzania, systemy ograniczające jego poziom i dzięki temu aparat pracuje ciszej. Poza tym uważa się, że nie ma istotnych zagrożeń dla pacjentów.

Jak często wymieniacie aparaturę, by nadążyć za wprowadzanymi w sprzęcie zmianami?

Co sześć lat. Aparaty są coraz bardziej nowoczesne, zmieniła się jakość obrazu, zmalał poziom hałasu, o czym już wspomniałem, zwiększył się otwór, do którego pacjent wjeżdża, co już nie powoduje takiego dyskomfortu. Zmienia się wiele detali, ale przede wszystkim zmienia się technologia. Nawet zmiana najdrobniejszej części może przyczynić się do wykrycia schorzenia, które umknęłoby aparatom starszej generacji.

Jakie korzyści daje ta metoda?

Rezonans jest chyba najdokładniejszą z metod obrazowych. A poza tym, jest metodą bardzo czułą, bo pozwala wykryć nawet niewielkie zmiany, i czynnościową – można badać na przykład przepływ krwi przez tkankę oraz określać parametry biochemiczne.

Jakie schorzenia można diagnozować za pomocą rezonansu i w jakich schorzeniach ta metoda sprawdza się najlepiej?

Trudno nawet wskazać te choroby, których nie da się diagnozować za pomocą tej techniki. Ma ona zastosowanie nawet w dermatologii. Najwięcej badań dotyczy ośrodkowego układu nerwowego (mózg, kręgosłup, kanał kręgowy). Na drugim miejscu mamy choroby układu mięśniowo-szkieletowego, znakomicie obrazowane są zwłaszcza stawy. Dynamicznie rozwija się też rezonans magnetyczny serca oraz badanie piersi u kobiet, szczególnie w skomplikowanych przypadkach, w celu wyjaśnienia wątpliwości diagnostycznych po mammografii i ultrasonografii.

Firma działa od 2007 roku. Zaczynaliście jako Fantom, potem była Wizja V, teraz wizjaMED. Z czym są związane zmiany nazwy?

Faktycznie zaczynaliśmy jako Fantom, ale po rozstaniu ze wspólnikiem, kiedy wyciągnąłem firmę z tarapatów, zmieniłem nazwę na Wizja V. Dlaczego? Bo w nazwie jest człon – JA, co miało dawać pacjentom skojarzenia, że oni są dla nas najważniejsi. Poza tym w branży wszyscy mieli firmy, w którym nazwie pojawiało się słowo „scan”. Chcieliśmy się jakoś wyróżnić. Teraz zmieniliśmy nazwę na wizjaMED –  dodaliśmy człon med, ponieważ poszerzać będziemy ofertę o wielospecjalistyczną przychodnię, która powstanie w Victoria Park, gdzie – jak wspomniałem – otworzyliśmy najnowszą pracownię rezonansu magnetycznego.

Z tego, co wiem, nie kończył Pan studiów medycznych, to skąd wziął się pomysł, by związać się z branżą?

I znowu mógłbym powiedzieć żartobliwie, że z wróżby Tarota. A tak na poważnie pracowałem w branży finansowej, która współpracowała z branżą medyczną. I tak nawiązałem współpracę z Fantomem. Miałem pomysł na finansowanie i rozwój firmy. I tak zostałem, teraz jestem jedynym udziałowcem spółki.

Co dla Pana jest najważniejsze w prowadzeniu biznesu?

Jeżeli staramy się coś zrobić tylko po to, by zarobić, to uważam, że to zawsze będzie skazane na porażkę, ale jeżeli robimy wszystko z myślą o kliencie, mamy szansę, na powodzenie w biznesie. Dla mnie najważniejsze jest, by zrozumieć i pomóc przychodzącemu do nas człowiekowi. Jeśli zrobimy wszystko, by on czuł się dobrze zaopiekowany, otoczymy go troską, to będzie to taki pierwszy etap jego leczenia.

Mówią o Panu wizjoner, człowiek, który zarabia, by pomagać. Dzielenie się z innymi uważa Pan za swoje powołanie. Dlatego stworzył Pan Fundację Kwiat Lotosu?

To prawda zarabiamy, by pomagać innym. Pomagamy instytucjom i klubom sportowym w Łodzi. Zależy nam na wspieraniu pewnych wartości. W tych ośrodkach pracują wspaniali ludzie, którzy nie zarabiają dużych pieniędzy, a mimo wszystko poświęcają siebie dla drugiego człowieka, i to cenimy najbardziej – miłość i dobro, które wkładają w swoją pracę. Wspieramy też sportowców – rugbistów, koszykarki i koszykarzy, czyli dyscypliny sportu, w których podstawą jest współpraca, którym zależy na tym, by zagrać jak najlepszy mecz, a nie zwyciężyć za wszelką cenę.

Ma Pan jakieś marzenia?

Zawsze je miałem, jako dziecko, które dużo chorowało, marzyłem o tym, by stworzyć szpital przyjazny pacjentowi. I choć moje marzenia ewoluowały, nigdy nie przestałem myśleć o pacjentach i o tym, by zapewnić im jak największy komfort. W nowej przychodni rozpylać będziemy olejki aromatyczne w 100-procentach naturalne. Zimą takie, które będą hamowały rozwój bakterii i drobnoustrojów, i wzmacniały naturalną odporność organizmu, a w innych okresach olejki bardziej uspokajające. Chciałbym też zająć się propagowaniem zdrowego stylu życia, byśmy zrozumieli, że zmiana pewnych przyzwyczajeń, może sprawić, że nie będziemy chorować.

Wizja przyszłości…

Ciągle rodzą mi się w głowie nowe pomysły, ale ich nie zdradzam, dopóki nie zrealizuję. l

Rozmawiała Beata Sakowska
Zdjęcia Izabela Urbaniak

WizjaMED

Łódź, ul. Św. Teresy od Dzieciątka Jezus 92 lok. 3
tel. 42 639 89 00; 500 296 598
sekretariat@wizjamed.pl
www.wizjamed.pl