Dobra kuchnia, dobra rozrywka i dobra sztuka. Miejsce dla ludzi, którym zawsze się chce. Przestrzeń do rodzinnego spędzania czasu. O wyjątkowym projekcie, który realizują w Monopolis, opowiadają Anna Rubaj, jedna z najlepszych łódzkich restauratorek oraz Artur Schutter, prezes firmy Lim8.

LIFE IN. Łódzkie: Z powodzeniem działa Pani w trudnej branży gastronomicznej. Zdradzi Pani przepis na to, jak stworzyć restaurację, która odniesie sukces rynkowy?

Anna Rubaj: Nie ma jednego sprawdzonego sposobu. To jest jak z przepisami na konkretne potrawy – nazywają się tak samo, ale są zupełnie inaczej przyrządzone i inaczej smakują. W moim przypadku wszystko zaczyna się od pomysłu, który wiele razy modyfikuję w trakcie realizacji. Potem najważniejsza jest wiara, że to, co sobie wymyśliłam uda się zrealizować. I najważniejsza rzecz – to, co robię, musi być prawdziwe, autentyczne, nieprzesadzone. A dalej pozostaje już tylko ciężka codzienna praca, która nigdy się nie kończy.

Nic Pani nie mówi o szefie kuchni, a przecież w wielu restauracjach sukces jest pochodną tego, co znajdzie się w menu i na talerzach gości.

Anna Rubaj: Ja wierzę w takie restauracje, w których wszystko zaczyna się od szefa kuchni. Ale pamiętajmy, że restauracja działa jak specyficzny organizm. Musi być głowa, czyli ktoś, kto koordynuje całość przedsięwzięcia i muszą być silne ręce i nogi, czyli pracownicy, którzy efektywnie zrealizują przydzielone zadania. A w centrum tego organizmu musi być serce, którym dla mnie jest właśnie szef kuchni.

Nie tylko biznes gastronomiczny zajmuje Panią, ale również sztuka…

Anna Rubaj: Restauratorstwo to mój zawód, sztuka to moja pasja. Ta pasja jest ze mną zawsze. Sztukę próbuję wkomponowywać we wszystkie moje projekty zawodowe, teraz w restauracje, wcześniej w hotelarstwo. Sztuka była także obecna przy wszystkich moich działaniach eventowych.

A co sprawia Pani większą radość z działania?

Anna Rubaj: Dla mnie jedno uzupełnia drugie i ogromną radość mam z obu.

Ten autorski koncept to projekt, nad którym Państwo wspólnie pracujecie, a który ma powstać w Monopolis. Co wyróżni to nowe miejsce spośród innych łódzkich przestrzeni?

Anna Rubaj: Warto podkreślić, że samo miejsce, gdzie realizujemy nasz projekt, już jest wyjątkowe. Monopolis to przestrzeń, jakiej Łódź jeszcze nie ma.

Artur Schutter: Często jest tak, że startując z nowym projektem, próbuje się na nowo wymyślić koło i na siłę szuka się oryginalnych pomysłów, nie dostrzegając tego, co jest na wyciągnięcie ręki. Nasz koncept polega na zbudowaniu synergii pomiędzy restauracją, galerią i salą widowiskową. Chcemy, aby ludzie, którzy przyjdą do teatru, na koncert czy film, zawitali do naszej restauracji, a przy okazji spędzili czas w galerii. Chcemy im też proponować tematyczne podróże kulturalno-gastronomiczne.

Na czym ma polegać taka podróż?

Artur Schutter: W dniu, w którym zorganizujemy pokaz wyjątkowego portugalskiego filmu, w tym samym czasie w galerii pokażemy portugalską sztukę, a w restauracji zaproponujemy naszym gościom portugalską kuchnię i wino. Do tego spotkanie z osobą, która opowie o kulturze Portugalii, o historii tego kraju.

Anna Rubaj: Marzy nam się, aby w tym miejscu stworzyć zupełnie nową jakość spędzania czasu, chcemy połączyć tu naszą wielką pasję do gastronomii i szacunek do sztuki. To ma być przestrzeń, gdzie można przede wszystkim dobrze zjeść, ale też poznać interesujących ludzi, posłuchać muzyki na żywo czy obejrzeć ciekawą wystawę. Miejsce pełne pozytywnej energii, taki Art Kombinat.Art Kombinat?

Anna Rubaj: Właśnie tak nazwaliśmy tę naszą wspólną przestrzeń.

A jak się będzie nazywać nowa restauracja, jak będzie wyglądać i jaką kuchnię zaproponujecie swoim gościom?

Anna Rubaj: Mamy już nazwę dla restauracji, wiadomo też, jak będzie wyglądać w środku, ale więcej szczegółów zdradzimy za kilka tygodni. Nie zamykamy się na jeden rodzaj kuchni, chociaż dominującą będzie ta o charakterze południowo-europejskim, śródziemnomorskim. A samą kuchnię będzie charakteryzować różnorodność.

A w galerii co będzie można zobaczyć?

Anna Rubaj: Jeszcze za wcześnie, aby o tym opowiadać. Rozmawiamy z kilkoma polskimi artystami o ich mecenacie nad galerią. Chcemy, aby wskazywali nam, czym warto zainteresować naszą publiczność. Przy ich wsparciu zamierzamy też promować naszych młodych artystów.

Pana firma, jako producent różnego rodzaju eventów i wydarzeń kulturalnych, specjalizuje się w tym, żeby impreza, w której uczestniczą widzowie, była perfekcyjnie zrealizowana. A czy zna Pan sposób na to, jak zrealizować wydarzenie, na które przyjdą tłumy?

Artur Schutter: Nie ma jednego sposobu, który sprawi, że publiczność tłumnie pojawi się na jakimś wydarzeniu. Oczywiście najważniejszy jest zawsze artysta. Im większy, tym większa pewność, że ludzie przyjdą. Ale bez sprawnej promocji wydarzenia, dowie się o nim niewiele osób. Dużą wagę trzeba zawsze przywiązywać do realizacji wydarzenia, zadbać o świetne nagłośnienie, odpowiednie światło, wygodę publiczności.

Proszę wyjaśnić, czym dokładnie jako operator teatru Sceny Monopolis będzie się zajmować Lim8?

Artur Schutter: Uściślijmy, Lim8 będzie operatorem sali widowiskowej, co oznacza, że od nas będzie zależało, czy sala stoi pusta, czy coś się w niej dzieje. Raz to będzie Teatr Kamila Maćkowiaka, innym razem wydarzenia, które sami wyprodukujemy, czasem wynajmowanie sali na potrzeby zewnętrznych producentów, organizacja różnego rodzaju szkoleń i warsztatów albo spotkań z ciekawymi ludźmi. Jako operator sali będziemy też odpowiadali za stronę techniczną, czyli za oświetlenie, nagłośnienie i aranżację sceny teatralnej. Za wszystko, na co oglądając przedstawienie, nie zwracamy uwagi, a co jest bardzo istotne przy produkcji wydarzenia.

Na jakie jeszcze wydarzenia i realizacje będą mogli liczyć łodzianie, którzy zdecydują się spędzić czas w dawnych Zakładach Monopolu Spirytusowego?

Artur Schutter: Koncerty z muzyką popularną, recitale wyjątkowych artystów i filmy, które można zobaczyć na festiwalach filmowych, ale niekoniecznie w sieciowych kinach. Niewielu z nas bywa na festiwalach, ale wielu chciałoby obejrzeć filmy, które są tam pokazywane i nagradzane. U nas będzie je można zobaczyć. Krótko mówiąc, chcemy stworzyć tutaj produkt artystyczny i kulinarny dla ludzi nietuzinkowych, którzy poszukują ciekawych wydarzeń, fajnego miejsca do spędzania czasu i dobrej zabawy. No i stać ich, by za to zapłacić. To jedna strona medalu, drugą jest oferta dla całej rodziny. W Łodzi jest niewiele miejsc, które oferują rodzicom i dzieciom wspólne spędzanie czasu. Chcemy, aby w każdą niedzielę rodzice z dziećmi mogli wpaść do nas na kilka godzin, bez wcześniejszego planowania, wiedząc, że na pewno znajdą u nas atrakcje dla siebie i dla dzieci. Czasami żartujemy sobie, że jesteśmy miłośnikami niehandlowych niedziel (śmiech), bo wtedy często ludzie szukają pomysłu na spędzanie czasu z najbliższymi. Dzięki temu, że będziemy otwarci siedem dni w tygodniu, będziemy dobrą alternatywą do galerii handlowych.

Czym Państwa przekonało do siebie Monopolis, że podjęliście decyzję, aby właśnie tam poprowadzić swoją działalność?

Anna Rubaj: Monopolis, to wyjątkowa przestrzeń, jakiej nie ma w Łodzi. Szukaliśmy takiego miejsca, w którym można połączyć kilka funkcji i które ma dobrą energię. Monopolis było pierwszym, które przyszło nam na myśl. Od kilku lat współpracuję z Krzysztofem Witkowskim, który jest mecenasem sztuki. Od początku wiedzieliśmy, że to najlepsze miejsce na stworzenie układanki z doskonale dopełniających się elementów: restauracji, sceny i galerii. Mamy nadzieję, że będzie to Serce Monopolis. Artur Schutter: Energia i zaangażowanie Krzysztofa Witkowskiego w projekt są wyjątkowe. Do tego wizja tego miejsca, którą nam zaprezentował, spowodowały, że nie mogliśmy przejść obok. Uznaliśmy, że warto być częścią Monopolis.