Bycie eko staje się ważne w naszym życiu. Ludzie coraz częściej zauważają potrzebę dbania o siebie i swoje otoczenie. Coraz bardziej rośnie świadomość tego, że nie możemy zbyt nonszalancko traktować środowiska, w którym żyjemy, bo przez to zaniedbujemy swoje zdrowie i zdrowie najbliższych. Więcej ruchu, więcej zdrowej żywności, więcej odpowiedzialności za przyszłość świata, to już nie są puste hasła. Ekologia i styl eko coraz szybciej i zachłanniej wkracza w nasze życie.

Polskie doświadczenia w ekologii są niewielkie, orientacja na ekologiczny styl życia pojawiła się dopiero pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, kiedy uporaliśmy się z procesem transformacji ustrojowej. Można powiedzieć, że w Polsce dorasta dopiero pierwsze pokolenie, które stylu eko i ekologii nie traktuje marginalnie jako ciekawostkę, modę czy ekstrawagancję lecz jako cywilizacyjną konieczność. I wcale nie chodzi o to, żeby przykuwać się łańcuchem do drzewa, protestować przeciwko budowie elektrowni na węgiel czy trasie szybkiego ruchu. Nic bardziej mylnego! Ta, tak zwana hard-ekologia jest ważna, ale ważniejsze są drobne zmiany naszych przyzwyczajeń. Zmiana świadomości ze standardowej na ekologiczną zaczyna się od nas samych, bo przecież nie zmienimy świata, jeżeli nie zmienimy siebie. Naukowcy zauważyli, że gdyby Europejczycy wyłączali swoje sprzęty (komputery, telewizory, ładowarki do telefonów itp.), zamiast zostawiać je w trybie uśpienia, można byłoby zamknąć 6 elektrowni atomowych! I właśnie o takie drobiazgi chodzi.

Eko, czyli koniec z lenistwem i bezmyślnością

Ekologia, to dwa greckie słowa: oikos – dom i logos – nauka. Dodane do siebie stworzyły pojęcie, które rozumieją dziś wszyscy, ale które będzie puste dotąd, dokąd my sami nie zapełnimy je treścią. Jak? A choćby tak, że spróbujemy żyć prostym, zdrowym życiem w zgodzie z naturą i przestaniemy niszczyć naszą planetę. Czy tak się da? Pewnie, trzeba tylko skończyć z lenistwem, bezmyślnością i niczym nieuzasadnioną nieświadomością.

Bez mięsa da się żyć

Da się zauważyć, że w ostatnim czasie nasza wiedza ekologiczna znacznie się poszerzyła. Wpływa na to wiele czynników, jak choćby moda na ekologiczne jedzenie – każdy z nas znajdzie wokół siebie osobę, która próbuje albo już zrezygnowała z jedzenia mięsa. Z przeprowadzonych badań wynika, że już 2 procent Polaków nie je mięsa a 11 procent rozważa rezygnację z niego. Przeważają kobiety. Powody są różne – aż 45 procent rezygnuje z pobudek moralnych, 31 procent nie lubi smaku mięsa, a 20 procent z powodów zdrowotnych. Na całym świecie jest już prawie pół miliarda osób, które nie jedzą mięsa! Te liczby wciąż rosną. Rezygnujemy z mięsa, bo wegetariańska dieta zapewnia ochronę przed licznymi chorobami. Zresztą, oddajmy głos naukowcom. Profesor Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia jest przekonany, że ryzyko zachorowania na wiele różnych chorób, w tym na raka, zależy od naszego stylu życia i żywienia. Wysokie spożycie tłuszczów nasyconych, zawartych w wieprzowinie, wołowinie, maśle, żółtym serze i wielu innych produktach odzwierzęcych oraz cukry proste występujące jako składniki m.in. cukru buraczanego, laktozy, skrobi, soków owocowych, miodu aż w 30-70 procentach odpowiadają za powstawanie nowotworów! Wniosek sam się narzuca – zrezygnujmy z takiego jedzenia, zastąpmy je warzywami a będziemy zdrowsi.

Nie trujmy siebie samych

Dookoła nas, jak grzyby po deszczu, wyrastają wiatraki, które produkują tzw. ekologiczną energię albo energię odnawialną. Coraz częściej na dachach nowo budowanych domów można zauważyć panele słoneczne, dzięki którym można zimą ogrzać dom i przez cały rok mieć w kranie ciepłą wodę. I nie chodzi przy tym wcale o to, że dzięki takiej energii oddalamy katastrofę, którą może wywołać zmiana klimatu. Energia produkowana przez wiatraki i panele słoneczne nie zatruwa nas dwutlenkiem węgla, tlenkiem siarki i azotu.

Takich „zielonych technologii” jest coraz więcej – ekologiczne samochody z silnikami hybrydowymi czy recykling, dzięki któremu efektywniej korzystamy z surowców naturalnych, to tylko nieliczne przykłady na to, jak należy postępować, żeby żyło się nam lepiej, zdrowiej i dłużej.

Slow food, slow life czyli powoli ale dobrze

W 1986 roku, we Włoszech narodził się „slow life” – nowa filozofia życia. Właśnie wtedy Carlo Petrini, włoski restaurator zaproponował alternatywę dla fest foodów, które „produkują” grubasów i zaczął podawać w swoim barze tradycyjne, zdrowe posiłki, które spożywano bez pośpiechu, wspólnie z rodziną i przyjaciółmi. Po nim coraz więcej restauracji zaczęło proponować swoim gościom zdrowe jedzenia, a tym samym wspierać lokalnych producentów zdrowej żywności i ekologiczne gospodarstwa. Tak narodził się międzynarodowy ruch „slow food”, od którego wywodzi się filozofia „slow life” – co oznacza życie zdrowsze, bez pośpiechu i w harmonii z naturą.

Każdy dzień przynosi dowody na to, że można próbować naprawić świat. Wystarczy odrobina chęci i otwarcia na zmianę. I nawet jeśli świata nie uda się naprawić całkowicie, to możemy mieć pewność, że choć trochę będzie się nam lepiej żyło.

Michał Polakowski
Fot. Fotolia