O sekretach wystąpień publicznych, sile sugestii i wywierania wpływu na innych, opowiada Jerzy J. Buczyński, trener wystąpień publicznych, od lat związany z iluzją.

LIFE IN. Łódzkie: Kiedy zdecydował Pan, że zostanie trenerem wystąpień publicznych?

Jerzy J. Buczyński: Pomysł pojawił się po latach doświadczeń scenicznych. Jako iluzjonista wykorzystuję mnóstwo sugestii, aby kreować w umysłach moich widzów taką rzeczywistość, w jaką chcę, aby uwierzyli. W pewnym momencie zrozumiałem, że tę wiedzę można w prosty sposób przełożyć na wystąpienia publiczne.

W jakich codziennych sytuacjach przedsiębiorcy mają okazję do wystąpień publicznych?

Z wystąpieniem publicznym – takim, w którym przydaje się wiedza o sugestiach – mamy do czynienia zawsze wtedy, gdy w kontakcie z drugą osobą chcemy wywrzeć wpływ, wrażenie lub zbudować wspomnienie, które będzie dla nas korzystne w bliższej lub dalszej przyszłości.

Myślałem o takich wystąpieniach przed szerokim audytorium. Boimy się wtedy wejść na scenę?

Każdy jest inny. Część wychodzi na scenę z łatwością, ale ich wystąpienie nie jest zapamiętane, zatem jedynie tracą czas i energię. Inni boją się wyjść i zjada ich trema. Jeszcze inni boją się tak bardzo, że ich wyjście, zamiast poprawić sytuację, pogarsza ją. Często to świetni fachowcy w swych dziedzinach.

Skąd się bierze w nas trema?

Jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest potrzeba uznania, a jedną z podstawowych obaw jest strach przed kompromitacją. Ludzie często obawiają się, że zamiast zdobyć uznanie, skompromitują się i pogorszą status quo. Na to nakłada się coraz silniejsza konkurencja pomiędzy ludźmi i oczekiwania przełożonych. Czy spełnię oczekiwania szefa? Co pomyślą o mnie podwładni? – to wszystko prowadzi do „paniki scenicznej” nawet u osób, które świetnie znają temat, ale brakuje im wiedzy o wystąpieniach.

Czy pewność siebie rośnie z każdym wystąpieniem?

Tylko jeśli jesteśmy dobrze przygotowani. Jeśli po wystąpieniu nie zostaje spełniona potrzeba uznania, to z każdym kolejnym wystąpieniem jest coraz gorzej. Boimy się coraz bardziej, a przez to i wystąpienia są coraz słabsze. Narasta niechęć i strach. Niektórzy występują często, bo muszą i nauczyli się, jak sobie radzić ze strachem i stresem, ale czy warto na to czekać latami?

Co jest najważniejsze w wystąpieniach publicznych – przygotowanie merytoryczne, nastawienie czy opanowanie emocji? Czy może równie ważne są wszystkie te czynniki?

Przygotowanie merytoryczne rozumiane jako zdolność przewidywania reakcji i zachowań odbiorców na konkretne, wypowiadane frazy jest bardzo ważne. Nastawienie jest równie ważne, ponieważ nasza pewność siebie spowoduje, że będziemy mogli kontrolować emocje odbiorców. Tłumienie emocji nie jest wskazane. Wiem, że w kontekście aktualnie wykładanej wiedzy o wystąpieniach, brzmi to, jak herezja, ale to prawda. Emocji nie należy tłumić. Emocje należy kontrolować i wykorzystywać do perswazji. Najlepsi mówcy to ci, którzy kontrolują emocje swoje i słuchaczy.

Jakie trzy najważniejsze wskazówki można dać tym, którzy czują dyskomfort przed wystąpieniami?

Po pierwsze: spisz wszystko, co odbiorcy powinni wiedzieć o Twojej firmie, a co świadczy o tym, że jest lepsza od innych. Wybierz trzy wiodące punkty. Wskaż jeden najważniejszy. Po drugie: zastanów się nad tym, co robisz, żeby zrealizować ten najważniejszy punkt i powiedz o tym. Po trzecie: Twoi odbiorcy też ciężko pracują. Pokaż im, że Twoja ciężka praca daje im korzyść. Jeśli uczciwie przepracujesz trzy powyższe punkty, to poczujesz się na tyle dobrze przygotowany, że duża część dyskomfortu powinna zniknąć.

magicfenix.com
facebook.com/jjbmagic

Rozmawiał Damian Karwowski