Wojciecha Smarzowskiego przedstawiać nie trzeba. Od lat kojarzony jest z kinem mocnym, poruszającym tematy trudne i ważne. Nikt, tak jako on nie rozdrapuje ran, które wydawały się zabliźnione. U żadnego innego reżysera obraz naszego społeczeństwa nie jest tak dobitnie autentyczny, aż do bólu. Czy będzie tak i tym razem? Zapewne, ale łodzianie przekonają się o tym jeszcze zanim „Dom dobry” trafi do kin. Bowiem już 6 listopada w Cinema City Manufaktura odbędzie się uroczysty przedpremierowy pokaz filmu z udziałem jego twórców: reżysera, aktorów i producentów. Organizatorami wydarzenia jest HelpClinic oraz Kantor Sztuki.
Historia opowiedziana w filmie, może wydawać się na początku banalna, ale jak to u Smarzowskiego bywa, nic nie jest tym, co nam się wydaje. Miłość, romantyczna, wyczekana i ujmująca, niczym w kalejdoskopie zmienia się w twór przerażający, osaczający i niebezpieczny. Za drzwiami nowoczesnego mieszkania rozgrywa się dramat głównej bohaterki. Tu nie ma miejsca na niedopowiedzenia i subtelności. Jest za to dosadnie przedstawiona opowieść, która wbija w fotel. Reżyser bezlitośnie obnaża bezradność systemu i sprawczość oprawcy, który bezbłędnie manipuluje nie tylko swoją ofiarą, ale i jej otoczeniem. To nie tylko film o przemocy, to swego rodzaju studium obojętności, która wyrządza równie bolesną krzywdę.

Według danych statystycznych, w 2023 roku ofiarami przemocy domowej w Polsce było ponad 77,8 tys. osób, a liczba sprawców przekroczyła 63 tys. Kobiety stanowią 74% wszystkich ofiar przemocy domowej, a wśród dorosłych ofiar ich odsetek sięga prawie 86%. Partnerem społecznym łódzkiej prapremiery filmu jest Fundacja KTOŚ, która działa w Łodzi od 2018 roku i w swoim programie „KTOŚ dla kobiet” wspiera m.in. kobiety doświadczające przemocy domowej, oferując im bezpłatną pomoc prawną i psychologiczną w Łodzi i na terenie województwa łódzkiego. Co warto podkreślić, tylko 30 % kobiet zgłasza przemoc odpowiednim instytucjom, a ofiarom towarzyszą najczęściej dwa uczucia: wstyd i usprawiedliwianie sprawcy. „Dom dobry” Smarzowskiego ogląda się trudno, ale obejrzeć go trzeba.
-Nie jest łatwo patrzeć na cierpienie drugiego człowieka, tym bardziej, że to nie wymyślona kreacja. To historia, jakich niestety wiele. Nie dajmy sobie wmówić, że to problem tylko rodzin powszechnie uznawanych za dysfunkcyjne. Film Wojtka dobitnie pokazuje, że może to dotknąć każdego. Nawet najbardziej eleganckie apartamenty mogą stać się areną krwawych igrzysk. Jeśli ten film skłoni do refleksji chociaż jednego widza, otworzy mu oczy i nie pozwoli zostać obojętnym, to warto było się zaangażować się w ten projekt. Najgorsze co można zrobić, to udawać że nie dostrzega się przejawów okrucieństwa. – podkreśla współproducent, Jacek Franasik z Kantoru Sztuki.
To nie pierwsza filmowa inicjatywa łódzkiego Kantoru Sztuki. Firma była tez koproducentem komedii „Futro z misia” i dokumentu „Łódź Kaliska: Klasycy absurdu”.
Produkcję „Domu dobrego” wsparli także założyciele platformy HelpClinic – Konrad Karauda oraz Milena Radomiak. Twórcy tego innowacyjnego projektu psychoterapeutycznego podkreślają, że film Smarzowskiego porusza problem, z którym na co dzień stykają się ich podopieczni i terapeuci. Dla nich przemoc domowa to nie tylko fizyczne cierpienie, ale też głębokie rany psychiczne, które latami utrudniają ofiarom normalne życie. Często towarzyszy jej poczucie wstydu i izolacji, a droga po pomoc bywa zbyt długa i skomplikowana.
-Naszą misją w HelpClinic jest przełamywanie tych barier – oferowanie dyskretnego, dostępnego wsparcia psychologicznego i narzędzi autoterapeutycznych, które mogą stać się pierwszym krokiem do odzyskania poczucia bezpieczeństwa. Dlatego udział w tym projekcie traktujemy jako naturalny gest solidarności z ofiarami i ważny głos w debacie społecznej. – mówią Konrad Karauda oraz Milena Radomiak.
Proces produkcji „Domu dobrego” wsparł także Andrzej Walczak, jeden z twórców Grupy Atlas i Prezes Atlasu Sztuki.
Film w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego prezentowany był podczas jubileuszowej, 50. edycji Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w Konkursie Głównym. Uznanie publiczności zdobyli odtwórcy głównych ról Agata Turkot i Tomasz Schuchardt. Zaskoczeniem nie były także fenomenalne recenzje krytyków, którzy po projekcji nie szczędzili słów uznania. Łodzianom pozostaje natomiast poczekać do listopada, aby zmierzyć się z tym trudnym, ale niezwykle ważnym tematem.