„W prawo, czy w lewo”, „Tego po prostu nie da się zrobić”. Życiowy dylemat, kryzys, zakręt – masz kłopot, szukasz rozwiązania. Terapeuta? Jest chłodny i wymagający, dobry dla intelektualistów. Ksiądz? Albo gniewny, albo bezradny. Jedyne co można usłyszeć to trzeba się więcej modlić. A wróżka…

W Łodzi, według rejestrów działalności gospodarczej, działa około sześćdziesięciu wróżek, jasnowidzów, astrologów i tarocistów. Chodzą do nich nawet ci, które nie wierzą w cuda. Co sprawia, że potrzebne są nam magiczne przepowiednie? Nadzieja, że ktoś podpowie jak żyć? Samotność wśród bliskich? Statystyczny klient łódzkiego gabinetu ezoterycznego to dobrze sytuowana kobieta w wieku 30-40 lat. Z wykształceniem średnim i wyższym. Aktywna zawodowo. Szuka u wróżki pomocy w rozwiązaniu konkretnego problemu, potrzebuje rady lub dodatkowych informacji. Przychodzi nie mniej niż trzy razy w roku. Są też klientki sezonowe, zainteresowane jedynie horoskopem na nowy rok i sprawami uczuciowymi: kocha, nie kocha, zadzwoni, zapomni, zdradza? Pytania o przyszłość wysyłamy też smsem do wróżbiarskich kanałów. Serwisy ezoteryczne co miesiąc odwiedza około 30 tysięcy łodzian. Analitycy obliczyli, że rocznie na magiczne przepowiednie mieszkańcy naszego miasta wydają średnio półtora tysiąca złotych. Za godzinę pracy, w zależności od porady, lokalizacji i renomy, płacimy łódzkim wróżbitom od 20 do 100 zł. Robimy to bez wstydu. Nawet ci, którzy nie opowiadają o kłopotach w związku, bez skrępowania mówią: chodzę do wróżki. Przyznają się do tego łódzkie celebrytki i politycy, szefowe miejskich urzędów, właścicielki znanych firm.

Rudzielec z przepowiedni

Antonina, 33 lata, PR-owiec. Od dwóch lat korzysta z usług wróżki: Gdy zaczęłam robić tak zwaną karierę dowiedziałam się, że mąż ma zostać dyrektorem oddziału swojej firmy w Monachium. Pracowałam w reklamie, moje projekty zbierały bardzo dobre notowania. Naprawdę świetnie mi się żyło. Syn zaczął drugą klasę gimnazjum. Nie chciał opuszczać Łodzi. Nie wiedziałam co robić: przeprowadzić się dla męża, zostać dla syna, żyć na dwa domy? Za namową siostry poszłam do wróżki. Miała na imię Angelika. Przepowiadała z tarota. Świadomie wybrałam ten rodzaj wróżby. Gdzieś przeczytałam, że karty tarota hipnotyzują i od setek tysięcy lat istnieją w kontekście magicznym. Pomyślałam – tyle przetrwały to muszą być ważne. Wróżka Angelika rozłożyła karty. Wizualnie gęste, skomplikowane i tajemnicze postaci z emblematami przedstawiające dziwne alegorie. Usłyszałam: jest obok ciebie dwóch mężczyzn. Pierwszy to mąż, drugi to syn. Chcesz stanąć przeciwko młodszemu w jakimś rodzinnym konflikcie. Nie rób tego. W twoim cieniu stoi mężczyzna z przeszłości. Rudy. Byłam w szoku. W domu zamknęłam się w łazience. Jakim cudem ta obca kobieta wie, że kilka dni temu odezwał się do mnie na Facebooku Rafał, pierwszy chłopak z licealnych czasów. Posłuchałam kart. Kolejny raz odwiedziłam Angelikę po rozwodzie. Mój były mąż wyjechał do Niemiec z przyjaciółką od seksu. Tak podobno teraz się mówi, gdy wychodzi na jaw, że twój ślubny od lat ma romans w pracy. Druga wizyta u tarocistki miała dać odpowiedź na pytanie czy powinnam mieć dziecko z rudzielcem z przepowiedni. Nasz potomek ma dziś pół roku.

Gwiazdy rządzą głupcami, mędrcy rządzą gwiazdami

Małgorzata 40 lat. Właścicielka Spa. Od trzech lat korzysta regularnie z porad astrologa. Kilka razy w miesiącu sama stawia sobie horoskop: Zapadłam się w sobie. Był środek lata, a ja siedziałam w zamkniętym domu i bałam się wyjść. Czułam dziką wściekłość na matkę, przez którą zbankrutowała nasza wspólna firma. Psycholog tłumaczył, że trzeba nauczyć się jakoś tę energię złości wyładować. Później przez kilka miesięcy pokazywał jak rozładowywać negatywne emocje zanim dojdzie do wybuchu. Wydałam fortunę. Na darmo. Wróżka Agnieszka pomogła mi uporać się z problemem już podczas pierwszego seansu. W ciągu jednej godziny. Usłyszałam, że plajta tej firmy była zapisana w gwiazdach i mam przed sobą sukces w kolejnym biznesie. To mnie uspokoiło i zachęciło do działania. Rzeczywiście moja nowa firma prosperuje świetnie. Przyznaję, że zafascynowała mnie astrologia, moc gwiazd i ich wpływ na całe nasze życie. Wierzę, że to jak nam się dzieje, co nas spotkało, jacy jesteśmy, zależy także od planet poruszających się wokół słońca. Nauczyłam się sporządzać horoskopy na komputerze. Gwiazdy podpowiadają mi wiele rzeczy. Ale nie jest tak, że postawię sobie horoskop i traktuję go jak wyrocznię. To ja ostatecznie decyduję o swoim losie. Tomasz z Akwinu mawiał: gwiazdy rządzą głupcami, mędrcy rządzą gwiazdami.

Odwrócić złe moce

Astrologią zajmowali się Kopernik i Galileusz, Kepler i Newton. „Wiara, że są moce nadprzyrodzone sprzyjające nam i naszym pożytecznym zamiarom jest pewnie pożyteczna, bo wzmacnia naszą gotowość, by te zamiary przyrodzonymi siłami spełnić” – wykładał Leszek Kołakowski w jednym ze swych niezwykłych miniwykładów o maxi sprawach ( „O zabobonach”). – Ja swoją działalność traktuję jako sposób pomagania ludziom – mówi wróżka Agnieszka. Miała już za sobą ukończone studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Łódzkiego i niezbyt udane małżeństwo, gdy zapisała się na kurs wróżenia. Program obejmował tarota, parapsychologię, numerologię i astrologię. Ta przypadła Agnieszce do serca najbardziej. Przez kilka miesięcy przygotowywała się do chwili, w której po raz pierwszy za pieniądze przepowie komuś przyszłość. Dziś ma za sobą pięć lat praktyki astrologicznej, w tym około pół tysiąca zrobionych horoskopów astralnych. – Na podstawie nabytego doświadczenia oraz ciągle podnoszonych kwalifikacji potrafię zinterpretować każdy układ planet, aby powiedzieć co mówią gwiazdy na każde zadane pytanie – tłumaczy. – O co można zapytać? Horoskopy możemy stawiać nie tylko na godzinę urodzenia czyli tzw. natalne (urodzeniowe). Wróżyć można również na jakieś konkretne wydarzenia, np.: spotkania biznesowe, egzaminy, podróże. Można też układać horoskopy na relacje z innym człowiekiem np. partnerem. Jest to tak zwany horoskop partnerski. Jeżeli np. księżyce obojga będą w kwadraturze, związek będzie bardzo burzliwy. Horoskopy trzeba sprawdzać, żeby móc złe moce odwrócić.

Racjonalnie o magii

Nikomu o tym nie mówisz. Głupio tak – pięć razy dziennie myśleć: co mam zrobić ze swoim małżeństwem, raz na miesiąc pytać o to wróżkę. Boisz się etykietki wróżkomanka. Czy we współczesnym świecie można naprawdę wierzyć w magię? – W rytuałach, przesądach nie ma nic złego. O ile nie przekroczysz granicy – twierdzą psychologowie. – Myślenie magiczne, magia oraz nowoczesne technologie, wbrew pozorom nie wykluczają się – mówi Grażyna Leszczyńska, psycholog z łódzkiej Poradni Psychoterapeutycznej przy ul. Pabianickiej. – Magia jest podobna do nauki, bo to próba zrozumienia świata i zapanowania nad nim. Nic więc dziwnego, że w sytuacji, w której nie radzimy sobie w życiu, odwołujemy się do wszystkich znanych nam możliwości – a zatem także do magii, która zakłada, że sami możemy sterować swoim i cudzym losem. Daje to iluzję, że odprawiając rytuały, mamy wpływ nie tylko na swoją egzystencję, ale na to, co się wydarzy. We współczesnym świecie przepowiadacze spełniają często funkcję psychoterapeutyczną albo autopsychoterapeutyczną. Pomagają rozmową, dają ludziom chwilę ciszy na przemyślenia swoich spraw – dodaje.

W cztery oczy z wróżką

Psychoterapeutka i astrolog Beata Naruk o łódzkich przepowiadaczach mówi tak: to z reguły nie oszuści, ale ludzie o dużej empatii, życiowym doświadczeniu i intuicji, która jest niczym innym jak nieświadomym przetwarzaniem ogólnie dostępnych danych. Wszyscy to robimy i nie ma w tym żadnej magii. W przypadku przepowiadaczy przyszłości wyobraźnia i wrażliwość niektórych pozwala im odczytać wiele sygnałów, z których mogą wnioskować, o tym co przeżywamy, jak postępujemy. Bez dwóch zdań na ich popularność i powodzenie u łodzian ogromny wpływ ma działające od kilkunastu lat Studium Doradztwa Życiowego „Angelika” prowadzone przez wróżkę Angelikę Lenartowicz. – Do stworzenia szkoły skłonił mnie fakt, że wiele osób chciało ode mnie nauczyć się wróżbiarstwa – mówi wróżka Angelika. – Przez cały okres działalności, miałam około 500 słuchaczy. Najlepsi absolwenci zakładają swoje własne salony wróżb. W programie zajęć jest nauka przepowiadania z tarota, czytanie kart klasycznych, elementy astrologii, ale też psychologii, by przepowiedniami nie zrobić klientowi krzywdy. Już dawno przyjęło się, że w gabinecie Angeliki Lenartowicz klienci rezerwują terminy przez telefon. Każdy ma wyznaczony dzień i godzinę. Wszystko idzie sprawnie według kalendarza. Nie raz jednak trafia na nagły przypadek. Ktoś ma podjąć ważną decyzję, więc woli zdać się na wróżbę. – Jak przepowiadam przyszłość? Rozkładam karty, koncentruję się na sprawie i przedstawiam różne uwarunkowania. Podkreślam, jestem tylko przekaźnikiem tego, co płynie przez mnie z kart. Przeszłość i przyszłość czytam z układu kart. Poznawałam karty instynktownie. Zresztą wciąż się ich uczę. Znaczenie niektórych układów kart podpowiadają mi sny. Wróżbiarstwo to bardzo trudny kawałek chleba. Wymaga silnej konstrukcji psychicznej, wrażliwości i wiedzy. Ludzie zostawiają mi swoje problemy, swoją złą ciemną energię, a ja muszę dać im energię jasną. Takiego kopa energetycznego – dodaje wróżka Angelika Pytanie dokąd zmierza świat, który tworzy technologie o jakich naszym babkom nawet się nie śniło, a wiele życiowych decyzji zapada u wróżki. Psychologowie i terapeuci nie mają wątpliwości: na powodzenie magii w dzisiejszym świecie wpływ mają: samotność w tłumie, życie w pojedynkę w obcym mieście, brak czasu na rozmowy z bliskimi, strach przed zwierzeniami, które mogłyby zaszkodzić naszemu wizerunkowi, życie własnym życiem, własne sprawy i kłopoty, które nie pozwalają zawracać sobie głowy problemami innych. Dlatego, jeśli dzięki wizytom w gabinecie ezoterycznym czujemy się lepiej w życiu nie ma sensu zmieniać niczego. Ważne, żebyśmy byli dla siebie dobrzy.

Magda Maciejczyk