Jakiś czas temu, w Wenecji, uczestniczyłam w zjeździe specjalistów medycyny regeneracyjnej. Sympozja, wykłady i warsztaty dotyczyły wszechstronnego stosowania czynników wzrostu pochodzących z osocza bogatopłytkowego (PRP). W kuluarach oraz podczas przerw między zajęciami wymienialiśmy się wiedzą, spostrzeżeniami i doświadczeniem.

Opowiadałam o zabiegach medycyny estetycznej z wykorzystaniem osocza, które wykonuję w Klinice Tazbir w Łodzi. Zaskoczyło mnie zainteresowanie dużej grupy chirurgów plastycznych z USA i Rosji tą dziedziną medycyny. Ginekologia estetyczna, ortopedia czy medycyna regeneracyjna, której jestem prekursorką w Łodzi to stały punkt takich sympozjów.

Podczas rozmów zwróciłam uwagę na dwie kwestie: dotarło do mnie jak wielu lekarzy z różnych zakątków świata, widzi sens w wykorzystywaniu osocza bogatopłytkowego (PRP), to po pierwsze, a po drugie zaskoczył mnie fakt, jak duże doświadczenie posiadam w tym zakresie w porównaniu ze specjalistami z innych krajów. I choć nie powinno mnie to dziwić, bo samych zabiegów podania osocza w skórę głowy, które leczą wypadanie włosów, wykonałam w zeszłym roku aż 400, a w procedurze anti-aging dwa razy więcej, to jednak poczułam zadowolenie z tego, że my, Polacy jesteśmy w czymś lepsi od innych.

W zjeździe, oprócz mnie, uczestniczyło kilku lekarzy z Polski. Wieczorem zorganizowaliśmy „polskie spotkanie”, na którym pojawił się temat doceniania polskich lekarzy i naszej pracy w szeroko pojętej medycynie estetycznej. Padło wówczas wiele słów na temat zaniżania cen usług w gabinetach medycyny estetycznej i stosowaniu dumpingu cenowego za te same usługi. Zastanawialiśmy się też nad tym, czy obniżanie cen zabiegów dobrze świadczy o lekarzach medycyny estetycznej i jak wpływa na ich wizerunek? Nasze spotkanie i dyskusja skończyły się spójnym podsumowaniem i deklaracjami nawołującymi do poszanowania zawodu lekarza i do godnych wynagrodzeń, co zresztą powinno iść w parze.

Ale… Deklaracje deklaracjami, a życie życiem. Pandemia Covid-19 również w zabiegach medycyny estetycznej przyniosła niezamierzony skutek – okazało się, że choć to wydawało się niemożliwe, to jednak ceny usług można obniżyć jeszcze bardziej! A decydują się na to ci sami lekarze, którzy nie tak dawno apelowali o godne wynagrodzenia i poszanowanie zawodu. No cóż… Wychodzi na to, że polska rzeczywistość medycyny kosmetycznej sromotnie przegrywa z weneckimi deklaracjami 🙂