O fascynującym zawodzie wedding plannera, czyli o kimś, kto doprowadzi nas do ołtarza albo urzędu stanu cywilnego i jeszcze na dodatek zorganizuje uroczystość weselną, opowiada Anna Schwarz, certyfikowany wedding planner.

LIFE IN. Łódzkie: Gdzieś usłyszałem, że z organizacją wesel jest jak z filmami Hitchcocka – zaczyna się od trzęsienia ziemi, a później napięcie tylko rośnie.

Anna Schwarz: Trzęsienie ziemi jest wtedy, gdy zderzają się ze sobą wizje narzeczonych, rodziców, a czasem jeszcze rodzeństwa. Jeśli nie ma osoby, która spełni role mediatora, to faktycznie może być tylko gorzej.

Czy rzeczywiście aż tak różne oczekiwania i pomysły miewają młode pary?

Każdy ma jakieś swoje wyobrażenia, które próbuje forsować – szczególnie Panny Młode. Wszyscy oczywiście chcą, żeby czas ślubu i wesela był wyjątkowy. Tylko dochodzenie do tego celu widzą inaczej. Jeśli te pomysły są częścią spójnej koncepcji, jeszcze nie jest tak źle, ale często bywają one wyrwane z kontekstu. Jeden pomysł ze stylu boho, inny z rustykalnego, a jeszcze inny z glamour…

I wedding plannerze bądź mądry i coś z tego zrób, tak?

Do moich zadań należy próba pogodzenia tego wszystkiego i wszystkich. Czasami nie da się tego zrobić, ale wtedy tłumaczę, dlaczego pewne rozwiązania są niekorzystne.

No to od czego powinno zaczynać się organizację wesela zdaniem wedding plannera?

Powiem od czego u mnie się zaczyna – ja zaczynam planowanie każdej uroczystości od koncepcji kreatywnej…

Zabrzmiało jak część planu marketingowego jakiegoś kosztownego projektu biznesowego…

Bo trochę tak jest. Jeśli potraktujemy wesele jako projekt warty dziesiątki tysięcy złotych, to trzeba do tego podejść odpowiedzialnie. Nie ma co sobie żartować, bo inaczej zamiast fajnej imprezy, może wyjść wielka prowizorka.

Zatem na początku jest koncepcja kreatywna, czyli co?

Idąc na skróty koncepcja kreatywna to wszystkie pomysły na ślub i wesele zebrane w spójną całość. Na tym etapie nie proponujemy jeszcze konkretnych usługodawców, a jedynie klucz, według którego będziemy ich dobierać. Taki plan zawiera określenie stylu, motywu przewodniego, kolorystyki, ale również elementy przebiegu ceremonii i wesela. Niedawno przygotowywałam koncepcję wesela w formie wieczoru kubańskiego. I wtedy wiadomo, że Młodzi pojadą do ślubu Cadilackiem, a na weselu będzie królowała muzyka latino. Panowie będą raczyć się cygarami. I moja w tym głowa, żeby załatwić to auto, latino band i sprowadzić cygara.

A jak Pani pomysł nie spodoba się młodej parze?

Koncepcja powstaje wtedy, gdy znam już ich oczekiwania. To jest efekt dyskusji, często wymiany argumentów, a w niektórych kwestiach zawieranie konsensusu i to zarówno z Młodą Parą, jak i rodzicami.

Zdarzają się problemy w dochodzeniu do konsensusu?

Oczywiście, szczególnie wtedy, kiedy słyszę od młodych, że wesele ma być klimatyczne. To takie słowo wytrych, które może czasem zamknąć możliwość osiągnięcia porozumienia. No bo co to znaczy „klimatyczne”? Dla jednych klimatycznie będzie we wnętrzach postindustrialnych, a inni tak samo określą salę w stylu dworkowym. Dlatego najistotniejsze w mojej pracy jest dokładne zdefiniowanie oczekiwań Młodej Pary i czasem ich rodziców.

A zatem małżeństwo zaczyna się od koncepcji kreatywnej wedding plannera, a co dalej?

Dalej jest szczegółowy plan działań, rozpisany w szczegółach na wiele tygodni i miesięcy do przodu. Ja w tym celu wykorzystuję między innymi wykres Gantta, narzędzie stosowane w zarządzaniu projektami. Dzięki temu mam wszystkie zadania dokładnie rozplanowane w czasie, wiem co następuje po czym i łatwiej mi wtedy koordynować realizację wielu projektów jednocześnie.

Na wiele miesięcy do przodu?

Jeśli zależy nam na jakości to co najmniej 12 miesięcy. Chodzi tu głównie o dostępność profesjonalnych usługodawców. Choć i w pół roku zrealizujemy profesjonalną uroczystość.

Oj tam, oj tam, wydaje mi się, że w trzy miesiące też można przygotować fajne wesele. Czy fajne?

Organizuje się wesela nawet w miesiąc. Jednak wtedy istnieje ryzyko, że Młoda Para będzie musiała zadowolić się tym, co na rynku ślubnym jest akurat dostępne. Ani oni, ani goście nie będą się dobrze bawić jeśli np. lider zespołu niemiłosiernie fałszuje, a barman rozwadnia drinki. Całe szczęście posiadam dosyć szeroki wachlarz usługodawców, z którymi współpracuję. Paradoksalnie jednak im mniej czasu na przygotowania tym ilość pracy nad ślubem się zwiększa. Gdy czas nam sprzyja zorganizowanie pewnych rzeczy to jeden telefon. Gdy czasu jest mało, tych telefonów potrzebnych jest kilkanaście, by znaleźć dostępnego w określonym terminie usługodawcę.

Co poradziłaby Pani młodym, którzy właśnie się zaręczyli?

Zabrzmi jak reklama, ale żeby chociaż spotkali się z wedding plannerem. A potem już sami zdecydują co dalej. Uważam jednak, że korzyści płynące z zatrudnienia specjalisty są miażdżące wobec wątpliwości.

Czy jeśli młodzi zdecydują się już na wedding plannera to raczej z lenistwa, czy to praktyczne podejście?

Z rozsądku i braku czasu. Najczęściej zgłaszają się do mnie pary, którym w nawale obowiązków zawodowych trudno jest znaleźć czas na samodzielną organizację. Oprócz doradztwa Młoda Para może liczyć, że wedding planner wyręczy ich w wielu zadaniach, i w ten sposób pozwoli cieszyć się wyjątkowym czasem narzeczeństwa i zdejmie ciężar odpowiedzialności za przebieg uroczystości weselnej. Przecież dzień ślubu i wesele pozostaje w naszej pamięci na całe życie i nie powinien być zdominowany przez stres i ciągłe myślenie o tym, czy wszystko się uda. Wedding planner pomaga odzyskać radość z przygotowań, które są ekscytujące, a nie stresujące. Zamiast niepewności pojawia się spokój i ciekawość.

No właśnie. Młodzi powierzają Pani organizację najważniejszego dnia w swoim życiu. To bardzo odpowiedzialne zajęcia. Jak Pani zdobywa ich zaufanie?

Zazwyczaj na zaufanie pracuje się latami, a ja muszę sprawić, by zaufano mi po godzinnym spotkaniu. Czasem wystarczy moja osobowość, czasem muszę się wykazać wiedzą. Ale, żeby Młoda Para mogła łatwiej podjąć decyzję o zatrudnieniu właśnie mnie, prowadzę bloga oraz aktywnie działam w social mediach, gdzie daję się bliżej poznać. Nie jestem już wtedy taka obca i łatwiej skupić się na konkretach niż na udowadnianiu, że jestem właściwą osobą do tego zadania.

A jak się zostaje wedding plannerem? Trzeba mieć odpowiednie wykształcenie, przejść jakieś szkolenia?

Do tego, żeby zostać wedding plannerem nie jest wymagane wykształcenia. Nie trzeba też mieć żadnych szkoleń, dyplomów i certyfikatów nad czym ubolewam, bo przez to ten zawód może uprawiać każdy, kto ma na to ochotę, choć nie zawsze się nadaje. Sama skończyłam wiele kursów i szkoleń z organizacji uroczystości ślubnych i wesel, uzyskałam też certyfikat Polskiego Stowarzyszenia Branży Eventowej. Na miejscu Młodej Pary nie ryzykowałabym współpracy z samozwańcem.

Czy śluby i wesela ulegają modom i trendom? Co obecnie jest na czasie, a co passe?

Owszem, każdy element ślubu ma swoje trendy. Na przykład w dekoracjach będzie to trawa pampasowa, w zaproszeniach papier transparentny, w makijażu ślubnym – efekt glow i tym podobne. Ale ślepe podążanie za trendami to nie jest przepis na udane wesele. Aczkolwiek wedding planner bardzo sprawnie porusza się w świecie trendów i nowości branżowych, dzięki czemu potrafi z nich wybrać to, co będzie spójne z koncepcją kreatywną.

Rozmawiał Robert Sakowski
Zdjęcie Paweł Keler

Zdjęcia dzięki uprzejmości właścicieli restauracji Kamienica nr 6 w Aleksandrowie Łódzkim.

Łódź, Siewna 15 lok. 101
tel. 796 893 961
www.homeevents.pl
facebook: annaschwarzhomeevents
instagram: @anna_schwarz_events
twitter: Anna Schwarz Home Events