O tym, dlaczego ludzie kochają zegarki, co łączy teatr, malarstwo i sztukę zegarmistrzowską i skąd się wzięła popularność Festiwalu Zegarków „It’s All About Watches”, opowiadają Łukasz Mastalerz, prezes Stowarzyszenia Promocji i Rozwoju Zegarmistrzostwa oraz Paweł Kowalczyk, łódzki zegarmistrz, organizatorzy festiwalu.

LIFE IN. Łódzkie: Zegarek dziś to relikt przeszłości, zastąpiony na dobre przez smartfona. Zgadzacie się Panowie z tym?

Łukasz Mastalerz: Absolutnie nie! Zegarki były, są i będą potrzebne, bo z jednej strony mierzą czas, a z drugiej jest to jedyna męska biżuteria, która na ręku mężczyzny wygląda elegancko i podnosi jego prestiż. Młodzi ludzie rzeczywiście coraz częściej zastępują dziś zegarek smartfonem, ale nie wszyscy i nie zawsze. Wiele zależy od tego, jakie czerpią wzorce z domu. Jestem pewien, że jeżeli młody człowiek widział zegarek u dziadka na ręku, a później u ojca, to sam też go zechce nosić, niezależnie od tego, czy posługuje się na co dzień smartfonem. Poza tym zegarek wyróżnia jego właściciela. Proszę zwrócić uwagę, że najbardziej prestiżowe szkoły w Anglii i Stanach Zjednoczonych nakazują swoim uczniom noszenie zegarków, i to nie byle jakich. W ten sposób podkreślają wyjątkowość szkoły, a tym samym wyjątkowość uczniów.

Paweł Kowalczyk: Dziś w zegarkach ludzie widzą nie tylko urządzenia do pomiaru czasu. Przychodzą do mnie osoby i proszą o naprawienie zegarków, których używali dziadkowie. Dlaczego? Bo jest w nich zawarta pamięć o tych, którzy je nosili. Poza tym wiele osób noszących zegarki traktuje je jak dzieła sztuki, które nie tylko służą do podziwiania, ale mają jeszcze ten walor, że można ich używać w praktycznym celu.

Nie powiedziałbym, że każdy zegarek, to dzieło sztuki…

Paweł Kowalczyk: Należy rozdzielić pomiar czasu od sztuki. Dziś czas mierzą różne urządzenia i niekoniecznie są to zegarki – upływający czas odmierzają telefony, komputery, a nawet kuchenki mikrofalowe. Dziełem sztuki jest każdy zegarek wytworzony ludzkimi rękami. Sztuką jest mechanizm zegarka, wykonany z wielu drobnych elementów połączonych w całość. Sztuką może być tarcza zegarka ozdobiona wyjątkowymi rysunkami, czy wyjątkowo zdobiona koperta. Sztuką może być wreszcie myśl technologiczna, która sprawia przełom w zegarmistrzostwie.

Na przykład?

Paweł Kowalczyk: Na przykład dążenie człowieka do tego, aby zegarek był coraz bardziej niezawodny, jeszcze dokładniejszy i wygodniejszy w używaniu, doprowadziło do zastosowania w zegarkach napędu kwarcowego. W 1969 roku Seiko wypuściło pierwszy kwarcowy zegarek na rękę. Paradoksalnie można uznać, że ten wynalazek przyczynił się do upadku klasycznego zegarmistrzostwa. Od tamtego czasu zegarki w całości elektroniczne, czy zawierające mechanizm z napędem kwarcowym zaczęły dominować. Jest to poniekąd zrozumiałe, ponieważ żaden mechaniczny zegarek nigdy nie będzie tak dokładny.

Na co zwracamy uwagę przy wyborze dobrego zegarka?

Paweł Kowalczyk: Zegarek, to indywidualna sprawa. Przede wszystkim chodzi o to, żeby się dobrze czuć z zegarkiem na ręce, żeby on pasował do nas, a my do niego. A zatem musi się nam podobać. To po pierwsze. Po drugie przy wyborze zegarka zawsze bierze się pod uwagę to, do czego będziemy nosili zegarek – innego potrzebuje biznesmen, a innego żołnierz czy sportowiec. Po trzecie ważna jest dokładność zegarka – nie może się późnić ani śpieszyć. Bardzo ważnym czynnikiem jest też cena, a trzeba wiedzieć, że dobry zegarek nie może być tani.

Zegarek dobry, bo drogi?

Łukasz Mastalerz: Jest pewna prawidłowość – im zegarek tańszy, tym prostsza jest jego konstrukcja mechaniczna i gorsza jakość wykonania. Są zegarki kwarcowe składane przez automat, w którym trzy, cztery koła napędzają wskazówki, do tego układ elektryczny i bateria. Są zegarki, w których jest sto, a czasem dwieście części, które trzeba ręcznie włożyć do koperty i ręcznie dopasować do siebie – nie ma siły, taki zegarek musi być drogi. Są też obiektywne czynniki, które sprawiają, że zegarek jest dobry. Na przykład czy jest zrobiony ze szlachetnej albo wysokogatunkowej stali, czy szkło jest szafirowe, jakie ma funkcjonalności i ile ich jest. No i marka – najdroższe zawsze będą zegarki luksusowych szwajcarskich marek.

Paweł Kowalczyk: Na wartość zegarka ma też wpływ to, ile sztuk wyprodukowano w serii – tysiąc, kilkaset czy kilka. Im mniejsza seria, tym większa wartość zegarka. Ostatnio szwajcarska firma Breguet wypuściła kilka nieprawdopodobnych zegarków. Całą kopertę mają ze szkła, dzięki czemu z każdej strony widać mechanizm zegarka. Oczywiście łączone jest to złotem i platyną. Część elementów mechanizmu wykonano z diamentów, a niektóre z meteorytu. Te zegarki to dzieła sztuki, niepowtarzalne i dostępne tylko dla wybranych, którzy mogą zapłacić kilkaset tysięcy euro.

Wielu posiadaczy zegarków tłumaczy, że kupują zegarki, bo to dobra inwestycja. To prawda?

Paweł Kowalczyk: Oczywiście, szczególnie zegarki vintage, wyprodukowane przed rokiem 1980, które dziś tworzą rynek kolekcjonerski. Na tym trzeba się jednak znać, ponieważ nawet zegarki z jednej serii mogą znacznie różnić się ceną. Na takich zegarkach można zarobić naprawdę wielkie pieniądze, ale można też stracić, jak się nie zna.

W tym roku już po raz trzeci w Łodzi odbędzie się Festiwal Zegarów i Zegarków „It’s All About Watches”. Dla kogo przeznaczona jest ta impreza?

Paweł Kowalczyk: Dla wszystkich, którzy kochają zegarki i dla wszystkich, których interesuje zegarmistrzostwo. Szczególnie zależy nam na młodych osobach, bo z zegarkami jest tak, jak ze sztuką – żeby się nią zainteresować, trzeba się z nią spotkać. Nasz festiwal jest miejscem, do którego pierwszy raz trafia się z ciekawości, później ciekawość zamienia się w zainteresowanie, a w końcu zaczynamy kochać zegarki. Warto wiedzieć, że choć to dopiero trzecia edycja, to jest to już jedna z największych imprez tej branży w Europie. Z roku na rok zwiększa się liczba wystawców i widzów.

Kogo tym razem będziecie gościć na Festiwalu i jakie niespodzianki szykujecie wszystkim, którzy przyjdą podziwiać zegarki?

Łukasz Mastalerz: Szykujemy wiele różnych atrakcji dla dorosłych i dla dzieci. Motywem przewodnim trzeciej edycji Festiwalu jest „Watches in Space”, czyli prezentacja zegarków w służbie zarówno kosmonautyki, jak i lotnictwa. Podczas dwudniowego wydarzenia, które odbędzie się 28 i 29 września w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, będzie można zobaczyć takie marki jak: Omega, Longines, Tissot, Certina, Ulisse Nardin, Oris, Alpina, Frederique Constant, Victorinox, Arnold&Son, Fortis, Swatch, Flik Flak, Chopin, Polpora, Augustin Matei, Balticus, Błonie, Prim i wiele innych.

Głównym organizatorem Festiwalu jest Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Zegarmistrzostwa, które za cel swojej działalności stawia sobie wspieranie polskiego zegarmistrzostwa. Są dziś jeszcze prawdziwi zegarmistrze?

Łukasz Mastalerz: Sztuka zegarmistrzowska jest w odwrocie, więc i zegarmistrzów jest coraz mniej. Dlatego jednym z zadań naszego stowarzyszenia jest powstrzymanie degradacji tego pięknego zawodu. Paweł Kowalczyk: Zegarmistrze będą dotąd, dokąd będą zegarki, a nie tylko urządzenia do pomiaru czasu.

Rozmawiał Robert Sakowski
Zdjęcie Paweł Keler

Zdjęcia wykonano dzięki uprzejmości Instytutu Europejskiego w Łodzi.