Takiej rozmowy jeszcze u nas nie było. Poprosiliśmy dwójkę wspaniałych aktorów – Kamila Maćkowiaka i Ewę Audykowską-Wiśniewską, by porozmawiali o miłości.

Kamil: Miłość? Odczuwam przerażenie jak mam zdefiniować coś tak ogromnego. Dziś wiem już jedno- że miłość to trochę umiejętność rezygnacji z siebie, umiejętność postawienia kogoś w swoim związku ponad siebie. Czym innym jest miłość w związku, czym innym miłość do rodzica czy dziecka.

Ewa: Właśnie. Moja miłość do moich synów jest miłością niewyobrażalną. Kocham ich nad życie. Mogłabym wszystko oddać, żeby byli szczęśliwi, mieli szczęśliwe związki. W obliczu tej miłości, moja miłość, czyli mój partner schodzi na plan dalszy. Miłość do rodziców też jest inna, bardziej roszczeniowa. Rodzice natomiast tak bardzo kochają, że się do tego przyzwyczajamy. Karmienie się taką miłością jest wyjątkowe.

Kamil: Ewa masz rację -rodzice kochają bezwarunkowo. Odkąd nie ma mojej mamy, odkąd zabrakło jej miłości już wiem, że nigdy nie będę tak kochany jak dotąd. Nie potrafię słowami opisać tej wręcz organicznej, namacalnej dla mnie miłości. Miłość ojca nie zastąpi tego uczucia. Żaden związek tego nie zastąpi, bo miłość w związku ma zupełnie inny wymiar, zupełnie inaczej ją definiujemy. Ważne jest to, byśmy pamiętali, że w pewnym momencie to już nie są tylko endorfiny, zatracanie się, ale umiejętność oddania, troski, odczuwania na głębszym poziomie. I pytanie o to, czy miłość ma termin przydatności.

Ewa: Jeżeli ma ten termin, to bardzo się tego boję. Widzimy znajomych, przyjaciół, których związki się rozpadają i w żaden sposób nie można im pomóc, bo tak naprawdę nie wiemy, co dokładnie zadziało się między dwojgiem, zakładam kochających się, ludzi. Z moim mężem w naszym ponad 20-letnim związku też przechodzimy różne fazy. Jest wiele momentów zniecierpliwienia, irytacji, czasami nie można się znieść. Wychowanie dwójki dzieci, obowiązki, własna praca, wyszarpywanie czasu dla siebie, wszystko to niesie za sobą pewne konsekwencje. Nad każdym związkiem trzeba pracować, ale oczywiście miłość jest podstawą. To, co jest dla mnie pokarmem w miłości to akceptacja, absolutna akceptacja nawet moich wad. Jeżeli nie jestem akceptowana i widzę, że cokolwiek zrobię czy powiem jest nieakceptowane, to wtedy miłość umiera. Szkoda, że w codziennym życiu tak trudno dostrzec nam tę miłość. Są takie momenty, gdy czuję ją wyraźnie – gdy jest czas na odpoczynek, wspólny wyjazd, stres gdzieś znika i w oczach partnera i moich pojawia się znowu ten błysk. Wtedy wiem, że ta miłość jest i chce być.

Kamil: Pięknie powiedziane. Moim zdaniem związki się rozpadają, bo zbyt szybko odpuszczamy, wszystko traktujemy jak fast-food. Niestety miłość też. Myślę, że wynika to z lenistwa albo zbyt pochopnych decyzji. Może miłością nazywamy za szybko daną relację. Może mylimy zauroczenie, chemię, erotyzm, zafascynowanie ciałem, a może definicja zakochania, miłości jest inna.

Ewa: Jestem przekonana, że miłość rozkwita, gdy spędzamy ze sobą czas, ale taki intymny, dobry.

Kamil: Trzeba zaplanować czas i pomyśleć, za co się kochamy.

Ewa: Jak ludzie spotykają się ze sobą na początku, w miłych relacjach, przychodzą ładnie ubrani, zadbani, patrzą sobie w oczy, mówią o sobie. A potem to gdzieś znika.

Kamil: Przychodzi wynoszenie śmieci, kredyt, brakuje pieniędzy, do tego pęknie rura i czar pryska. Odpuszczamy sobie, zamiast pracować nad związkiem, a przede wszystkim nad samym sobą. Wszyscy jesteśmy egotyczni, czasem trudno jest nam przyznać rację czy coś w sobie zmienić dla partnera/partnerki. Dochodzi do iskrzenia, starcia i odwrotu. Ale tak wcale nie musi być, do związku po prostu trzeba dojrzeć. A wracając do definicji miłości… Dzisiaj jest to dla mnie pewien spokój, dojrzałość, bezpieczeństwo. A nie tylko szał, rozbłysk. To bardziej budowanie bezpieczeństwa i poczucia, że druga strona to daje.

Ewa: A jaką masz radę na to, by miłość nie wygasła? Dla mnie najważniejsze jest otwarcie na partnera i werbalizowanie swoich oczekiwań. A faceci, mam wrażenie, mają z tym problem.

Kamil: Umiejętność komunikacji swoich wszelakich potrzeb to podstawa, wtedy jest szansa na pracę, bez tego nie ma nic. Bez tego będziesz łatał dziury w drodze, a nie zmienisz nawierzchni. Wiesz  dlaczego w swoim związku doświadczam teraz stabilizacji? Bo nabrałem pewności siebie w mówieniu o potrzebach i w końcu nauczyłem się słuchać drugiej strony. Trzeba chcieć znaleźć wyjście z każdej sytuacji.

Ewa: A co jeśli mężczyzna ma jakąś wewnętrzną blokadę i nie potrafi zwerbalizować tego co chciałby, by usłyszała druga osoba?

Kamil: Najbardziej dzikie zwierzęta można oswoić. Naprawdę wierzysz, że do niektórych facetów nie można dotrzeć? Moim zdaniem chodzi tutaj o brak woli i lenistwo ze strony partnera. Trzeba chcieć się zmieniać.

Ewę i Kamila zobaczyć możemy w sztuce zrealizowanej przez Fundację Kamila Maćkowiaka „Totalnie szczęśliwi”, współczesnej historii miłosnej  w komediowej oprawie.

Spektakl skłania do tego, by zadać sobie kilka ważnych pytań…
Czym jest miłość?
Czy ma swój termin do spożycia?
Czy w ogóle warto w nią wierzyć?
Czy w dzisiejszych czasach istnieje intymność?
 …i zarazem przynosi refleksję, że „totalnego szczęścia nie osiągniemy nigdy. Pocieszające jest to, że totalne zadowolenie także jest niemożliwe. Warto jednak wybrać się do teatru i spróbować. A nuż się uda” (Katarzyna Smyczek, Teatralia).

Zdjęcia Joanna Jaros