Sylwia Bikiewicz, Marta Udut, właścicielki Poradni CLUE i Witold Buraczyński, praktyk biznesu, mentor, doradca strategiczny, manager z 17-letnim doświadczeniem w budowaniu przedsięwzięć biznesowych, dzielą się doświadczeniem ze wspólnej pracy.

LIFE IN. Łódzkie: Jesteście nową placówką terapeutyczną na mapie Łodzi. Do jakich pacjentów kierujecie pomoc?

Sylwia Bikiewicz: Jesteśmy poradnią, która świadczy usługi z zakresu psychologii, psychologii dziecięcej, seksuologii oraz psychiatrii. Główną wartością naszego działania jest pomaganie osobom, które tej pomocy potrzebują – parom, którym nie układa się wspólne życie, osobom z depresjami i nieradzącymi sobie w życiu. W Łodzi brakuje takich miejsc, wiele osób nie ma gdzie iść ze swoimi problemami i stąd nasza decyzja, by stworzyć poradnię i wykorzystać w praktyce naszą wiedzę zdobytą podczas wielu szkoleń i kursów.

Stare Bałuty, to dobre miejsce na taką poradnię?

Marta Udut: Lokalizacja poradni właśnie tutaj to nie przypadek. To miejsce na uboczu, kameralne, pozwalające zachować intymność. Nie ma problemu z parkowaniem. W tym samym budynku, po sąsiedzku mamy urologa, obok jest apteka.

Od początku waszą działalność monitoruje Witek Buraczyński. Jak trafiliście na siebie i jaka jest jego rola w działalności poradni?

Sylwia Bikiewicz: Witek wspiera nas w zakresie biznesowym. Znaliśmy się już wcześniej i zawsze imponował mi podejściem biznesowym, myśleniem analitycznym, sprawdzaniem wszystkiego na liczbach. Ja jestem zupełnie inna. Mam dużo pasji, energii, zapału, entuzjazmu, ale biznesplany i tego typu historie to nie moja bajka. Razem z Martą postanowiłyśmy, że połączymy siły i stworzymy wyjątkowe miejsce. Potrzebowałyśmy wsparcia kogoś, kto wie jak się prowadzi działalność biznesową i jak zarabiać pieniądze.

Wasze pierwsze spotkanie skończyło się tym, że wywrócił do góry nogami przygotowaną koncepcję?

Sylwia Bikiewicz: Zgadza się. Podczas pierwszej rozmowy zdemolował naszą koncepcję i nasze myślenie o poradni. Pokazał fakty, liczby, tabelki i ciężko było z tym dyskutować. Określił też, co należy robić, by był to rentowny projekt.

Marta Udut: Pokazał perspektywę, o której zupełnie nie myślałyśmy. Działalność rozpoczęłyśmy w styczniu i przez cały czas nas wspiera. Można powiedzieć, że proces trwa, jesteśmy na etapie jego szlifowania.

Przedsiębiorcy rzadko korzystają z pomocy doradcy. Bywa, że startują z biznesem i zaraz go zamykają. Skąd wasze przekonanie, żeby poprosić kogoś o pomoc?

Sylwia Bikiewicz: To wynik naszej samoświadomości. Wiemy, jakie mamy kompetencje w różnych obszarach, wiemy też, że w niektórych obszarach tych kompetencji nie mamy. Nie chciałyśmy po kilku miesiącach stanąć przed pytaniem co dalej? Wolałyśmy zapobiec pożarowi niż gasić go.

Marta Udut: Takie duże przedsięwzięcie jak poradnia wymaga odpowiedzialnego podejścia. Dlatego dobrze, że na swojej drodze spotkałyśmy kogoś takiego jak Witek, bo dzięki temu obok siebie mamy osobę, która koryguje nasze błędy, wskazuje problemy i pomaga sobie z nimi radzić.

Witek ma specyficzne podejście do współpracy i swój oryginalny styl – jest zerojedynkowy i albo się go w całości akceptuje, albo nie. Z wami jak było?

Marta Udut: Ja nie znałam Witka i przyznaję, że na początku mocno mnie zadziwiał. Wyciągnął notes i zaczął rysować te swoje tabelki. Zrozumienie tego jak to działa kolejne rozmowy, godziny, spotkania.

Sylwia Bikiewicz: Styl działania Witka mnie osobiście przekonuje, w niektórych aspektach takie podejście jest właśnie potrzebne. Półśrodki dają półefekty, więc nie należy narzekać. W każdym razie wystartowałyśmy 2 stycznia i z dnia na dzień nasze grafiki są coraz bardziej zapełnione, a pierwszych pacjentów miałyśmy już pierwszego dnia.

 

Nigdy wcześniej nie pomagałeś otwierać poradni psychologiczno-seksuologicznej. Skąd decyzja, żeby zaangażować się w działalność Sylwii i Marty?

Witold Buraczyński: Z Sylwią znaliśmy się od jakiegoś czasu, poznałem ją przy okazji innych projektów, związanych ze wsparciem biznesu. Razem byliśmy w zespole trenerów, wspólnie opracowaliśmy nawet program dla menedżerów. To był początek naszej współpracy. Później Sylwia zajęła się seksuologią. Zaczęła odnosić sukcesy i pod koniec 2019 roku uznała, że warto stworzyć własną poradnię. Zgłosiła się wtedy do mnie, żebym pomógł im od strony biznesowej. Zaczęliśmy się spotykać i dyskutować o poradni. To specyficzna branża, wszystko w niej oparte jest o etykę, tajemnicę i dyskrecję. Takich usług nie można promować i sprzedawać standardowo. Dlatego sporym wyzwaniem było dla mnie to, by wypracować koncepcję, która będzie możliwa do realizacji i przyniesie efekt. Praca psychoterapeuty polega na słuchaniu drugiej strony, więc wykorzystałem to. Ja liczyłem i pokazywałem informacje w tabelce, a one mówiły, czy to jest w porządku. Pewnych propozycji nie zaakceptowały, bo były sprzeczne z ich etyką, ale biznesowe, jak choćby pakiety dla klientów, negocjacje z psychoterapeutami tam mocno pomogłem.

Zdradzisz, w jaki sposób poradnia psychoterapeutyczna zachęca pacjentów do skorzystania z usług?

Akurat w tym przypadku problemem nie było pozyskiwanie klientów tylko to, w jaki sposób zorganizować to miejsce, by chcieli tam pracować inni psychoterapeuci. Popyt na usługi jest tak duży, że promocja jest drugorzędna. W tym przypadku bardziej myśleliśmy jak to operacyjnie poukładać, a nie jak więcej wizyt sprzedać.

Rozumiem, że z twojej perspektywy decyzja, by przed „skokiem na głęboką wodę” skonsultować projekt z osobą, która skoryguje pomysły, jest właściwa?

Akurat w tym przypadku to sama Sylwia wyszła z taką inicjatywą, ale odpowiadając na pytanie – zawsze warto porozmawiać z kimś, kto ma pojęcie o biznesie. Zresztą są instytucje, które pomagają uruchomić własną działalność gospodarczą. I nie chodzi o pisanie biznesplanu tylko skonfrontowanie pomysłów z biznesowym podejściem. Kiedyś byłem dużo większym fanatykiem przeliczenia wszystkiego, układania tabelek, teraz wiem, że intuicja, entuzjazm i zapał są równie ważne. Generalnie jeżeli masz pomysł, to warto go przegadać z kimś, kto się na biznesie zna. Zrobić stopklatkę, czy wszystko przemyślałeś, czy jesteś gotowy do startu.

Z Sylwią i Martą spotykacie się i pracujecie przez cały czas. Jak ze swojej perspektywy oceniasz efekty waszej współpracy?

Pojawiłem się na ostatniej prostej, czyli w listopadzie 2019. Miejsce otwarte jest od początku stycznia tego roku, są pacjenci, więc wszystko działa. Dziewczyny zajęły się zaplanowaniem tej przestrzeni i merytoryczną sferą działalności, a ja tabelkami. Przez cały czas mam poczucie, że dziewczyny oczekują szczerości moich wypowiedzi. Podobało mi się też to, że nikogo nie musiałem przekonywać do swoich racji, dziewczyny doskonale wiedziały czego ode mnie chcą – bezkompromisowego człowieka od tabelek i konfrontowania z innym punktem widzenia.

W tym przypadku Sylwia i Marta chciały pomocy, a czy bywają sytuacje, że ktoś zaprasza cię do współpracy, ale nie bierze tego pod uwagę, co mu podpowiadasz?

Moja rola to analizowanie różnych scenariuszy z perspektywy kogoś z zewnątrz. Duży udział w sukcesie przedsięwzięcia to nastawienie osoby, z którą pracuję. Jeżeli chce rozmawiać, konsultować, wprowadzać zmiany, analizować razem ze mną, to wtedy będą efekty. Są jednak osoby, które niezależnie od tego, czy biznes im idzie dobrze, czy nie, trzymają się swojej wizji. Nigdy nie przekonuję na siłę – to są ich pieniądze i ich ryzyko. Przykład Sylwii i Marty jest idealny pod względem biznesowym – one ryzykują, a ode mnie oczekują, że ostrzegę je przed popełnieniem błędu. Wszystko sprowadza się do tego czy chcesz mieć rację, czy chcesz mieć biznes.

Poradnia CLUE
Łódź, Organizacji WiN 50
kontakt@poradniaclue.com
tel. 578 203 103
www.poradniaclue.pl

www.solverdb.com
www.business-architect.pl
w.buraczynski@solverdb.com
pl.linkedin.com/in/witekb