Kwiecień, nareszcie… Słońce, zielone skwery, pierwsze kwiaty. Wszyscy budzimy się z zimowego letargu. Jednak radość ze zbliżającej się wielkimi krokami, wybitnie długiej w tym roku majówki niejednemu jest w stanie przyćmić termin składania deklaracji podatkowych. A jeśli o pitach mowa, to od razu muszę wspomnieć o 1%. Tak, ten jeden, jedyny procent jest w stanie zdziałać prawdziwe cuda.


Zatem zastanówmy się, tak jak robimy to codziennie wydając pieniądze, nad świadomym spożytkowaniem tej kwoty. Podejmijmy decyzję odpowiedzialnie, mając radość z obdarowania potrzebujących. To daje fantastyczne samopoczucie.

Celowana kampania
Ja także co roku przekazuję swój procent na konkretny cel. Jednak zawsze robię to po dokładnym reaserchu.
Piszę te słowa na skutek pewnej rozmowy, której byłam świadkiem kilka dni temu. Otóż nieprawdą jest, że jeśli rozlicza nas zakład pracy – nie mamy wpływu na wskazanie beneficjenta 1%, ani też prawdą nie jest, iż pracodawca wskazuje z góry, którą organizację powinien wesprzeć pracownik. Oczywiście jeśli jest to przedmiotem wspólnego, dobrowolnego ustalenia całej firmy – zgoda. Jednak żaden pracodawca nie ma takiego uprawnienia, aby wskazywać przeznaczenie i rozporządzać naszym procentem od podatku.

Drugie nieporozumienie, jakie chciałabym wyjaśnić, po ożywionej dyskusji, wspomnianej wcześniej – osoby prowadzące działalność gospodarczą także mogą i mają prawo przekazać 1% na dowolny, wskazany cel, który winien zostać uwzględniony jako dyspozycja w biurze księgowym przedsiębiorcy. Przyznam, że jeśli tego typu wątpliwości istnieją wśród społeczeństwa, znaczy to, iż wskazana byłaby celowana kampania informacyjna – zarówno organizacji pozarządowych, ale także instytucji państwowych, skarbowych nie wykluczając – uświadamiająca obywateli i edukująca ich.

Świadome obdarowywanie

Jak widać nie wystarczy jedynie aktywność NGO-sów w pozyskiwaniu na swoje cele statutowe 1%, ale zdecydowanie szersza akcja skierowana do podatników, aby jeszcze raz przypomnieć, że jeden procent jest w stanie zdziałać wielkie rzeczy i mamy bezpośredni wpływa na jego przeznaczenie. Nie rezygnujmy z naszych przywilejów, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydają się mało znaczące, bo widoczny efekt pojawia się dopiero po wielu miesiącach. I tu także lekcja do odrobienia dla fundacji i stowarzyszeń – starajcie się docierać do swoich darczyńców.

Nie wszyscy chcą i mogą znaleźć się w blasku fleszy, ale są tacy, którzy latami wspierają Wasze organizacje i warto powiedzieć im zwykłe, ale jakże bezcenne „DZIĘKUJĘ”. Trzymam mocno kciuki, żeby druga połowa kwietnia wraz ze zbliżającą się majówką, obfitowała nie tylko w soczystą, świeżą zieleń i coraz śmielej wyglądające zza chmur słońce – ale także w radość i satysfakcję z możliwości świadomego obdarowania organizacji, które zajmują się pomocą i wsparciem najbardziej potrzebujących. Powodzenia!

Monika Anna Kern