Styl życia

Odbierz pieniądze, nie zwlekaj

Odbierz pieniądze, nie zwlekaj

Skoro prawo daje nam możliwość odzyskania pieniędzy, które zabrał nam bank i je przetrzymuje, to trzeba z tego skorzystać — mówi Marta Zjawiona, właścicielka Kancelarii Finansowej Odbierz Pieniądze.

 

Nazwa firmy sugeruje, że w jakiś sposób możemy odzyskać pieniądze. O jakich pieniądzach mówimy? Na czym dokładnie polega działalność firmy?

Bazujemy przede wszystkim na ustawie uchwalonej w 2019 roku przez TSUE, czyli Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zgodnie z nią osobom, które posiadały kredyt gotówkowy i spłaciły go przed czasem poprzez konsolidację, samoistne spłacenie, przeniesienie do innego banku, należy się zwrot kosztów, które poniosły w momencie uruchamiania takiego kredytu. Z reguły są to prowizja, opłaty przygotowawcze, ubezpieczenie, których banki same nie oddają. Jednak ustawa zadziała wstecz i teraz obejmuje wszystkie kredyty konsumenckie od 18 grudnia 2011 roku.

Czy każdy, kto miał kredyt, może się do Państwa zgłosić? Czy jest jakieś wyłączenie?

Każdy, kto oczywiście kiedyś zaciągnął kredyt i nie jest ważne gdzie, czy w banku, instytucji finansowej, parabanku. Zapraszamy, wypijemy dobrą kawę i porozmawiamy. Nie trzeba mieć ze sobą umowy kredytowej, zresztą mało kto trzyma takie umowy po spłacie kredytu. Podstawą do zajęcia się sprawą są raporty z BIK, czyli Biura Informacji Kredytowej. Każdy klient instytucji finansowej może sobie ściągnąć taki raport. Jego pobranie trwa dosłownie kilka minut i kosztuje 39 złotych. Jeśli dana osoba podczas spotkania z nami uzna, że chce skorzystać z naszych usług i odzyskać prowizję i koszty okołokredytowe, to wówczas my płacimy za taki raport. Po zapoznaniu się z tym dokumentem wiemy już, czy klientowi należy się zwrot i z jakich banków. Rozpoczynamy współpracę i odzyskujemy środki. Klient naprawdę niczego nie ryzykuje, a zwrot może być naprawdę pokaźny. Nie mamy niezadowolonych klientów.

Mogę poprosić o jakiś przykład?

Wypłacane kwoty w dużej mierze zależą od wysokości kredytu. Choć i to okazuje się nie być regułą. Mieliśmy klienta, który zaciągnął kredyt w wysokości 42 tysięcy złotych, a otrzymał z banku zwrot w wysokości aż 21 tysięcy złotych. W tym przypadku było nałożonych naprawdę dużo opłat, takich jak opłata brokerska, przygotowawcza, prowizje, ubezpieczenie, odsetki ustawowe. I to ostatecznie złożyło się na tak wysoką kwotę zwrotu. A inny klient przy kwocie kredytu 127 tysięcy złotych odzyskał nieco ponad 3000 złotych. Ktoś może powiedzieć niewiele, nie warto się trudzić i czekać miesiącami. My uważamy, że warto.

Jak długo musimy czekać na zwrot takich nienależnie naliczonych środków?

Średnio banki zwracają środki do 30 dni, czasem się zdarza, że bank rozpatruje daną sprawę do 60 czy 90 dni. Ale najczęściej w ciągu miesiąca środki pojawiają się na koncie klienta.

Rozumiem, że podstawą takich roszczeń są tylko kredyty, które spłaciliśmy przed czasem?

Tak, to jest istotne. Tylko pamiętać musimy o tym, że wcześniejsze spłacenie, ma także miejsce w przypadku konsolidacji kredytów, przeniesienia do innego banku, bądź dobrania kredytu do już istniejącego. Przykładowo wzięliśmy 100 tysięcy kredytu, po dwóch latach dobraliśmy dodatkowe 20 tysięcy. Z reguły bankowy doradca nie zrobi oddzielnego kredytu, tylko je łączy i w tym wypadku klient nie ma świadomości, że za pobrane wcześniej 100 tysięcy po raz drugi płaci prowizję.

Na czym polega trudność zrozumienia tego, z jakiej usługi tak naprawdę klienci tutaj korzystają? Jakie mity możemy tutaj obalić?

Klienci często uważają, że nawet, jak się coś im należy, to z bankiem nie wygrają. W ogóle nerwowo reagują na same słowa – kredy i bank. Nie ma też powszechnej świadomości tego, że ustawa, o której wspomniałam na początku, weszła w życie. Przez chwilę było o tym głośno w mediach, ale teraz nikt o tym nie mówi. A tymczasem skoro prawo stwarza takie możliwości, to trzeba z nich korzystać i nie wychodzić z pozycji przegranego i wmawiać sobie, że w konfrontacji z bankiem od razu stajemy na przegranej pozycji. Skoro prawo daje nam możliwość odzyskania pieniędzy, które zabrał nam bank i je przetrzymuje, to trzeba z tego skorzystać.

Jak zrodził się pomysł na taką działalność? Z wcześniejszego doświadczenia zawodowego?

Z bankowością związana jestem od siedemnastu lat. Choć na studiach marzyłam zupełnie o czymś innym, od dziecka wyobrażałam sobie, że będę pracować w placówce dyplomatycznej. Pracowałam nawet w jednym z klubów parlamentarnych w Sejmie, ale jak to w życiu bywa, różnie się te nasze zawodowe drogi układają. I widać bardziej była pisana mi bankowość niż dyplomacja. I nie żałuję, że tak się potoczyły moje losy.

Mówią, że praca w bankowości należy do trudnych, wymagających.

To prawda. Banki, to przecież typowe korporacje, w których liczy się nastawienie na realizację określonych celów. A to z koli wiąże się z pracą pod presją, więc okupioną olbrzymim stresem. Przyznam, że to był trudny okres dla mnie, ale nauczyłam się naprawdę sporo. I wiedza ta przydaje mi się obecnie.

Firma działa na rynku od dwóch lat, który z kanałów dotarcia do klientów okazał się skuteczny?

Początkowo były to polecania od znajomych. Potem zadowoleni klienci zaczęli polecać nas rodzinie, znajomym. Zainwestowaliśmy też w reklamę, ale najbardziej skuteczne okazały się spotkania twarzą w twarz z klientem. Obecnie mamy już pięciu pracowników i dwie placówki franczyzowe. I stale poszukujemy osób do pracy.

Osób, z jakimi kompetencjami poszukujecie?

Chętnie zatrudnimy osoby, które pracowały w instytucjach finansowych, posiadające doświadczenie w sprzedaży i obsłudze klienta. A przede wszystkim osoby, które potrafią nawiązywać dobre relacje z klientami.

Jaki ma Pani plan na dalszy rozwój? Ekspansja na województwo, więcej placówek franczyzowych, działanie na terenie całej Polski?

Zamierzamy się rozwijać, chcemy stworzyć silną, rozpoznawalną markę. Chciałabym doprowadzić do takiej sytuacji, że gdy ktoś usłyszy – Obierz pieniądze – od razu powie: tak znam tę firmę. Zakładamy, że docelowo będziemy mieć kilka placówek w każdym województwie. W najbliższych latach realizować będziemy nasze plany.

Jak wygląda taki standardowy dzień Pani pracy? Przy trójce dzieci wymaga to dobrej organizacji.

Budzę się z reguły między piątą a szóstą. Mam taki swój rytuał, zaczynam od porannej kawy w łóżku, żeby jeszcze napawać się ciszą i spokojem i dopiero ruszam dalej. Pomagają rodzice, a prowadząc własną działalność, można być nieco bardziej elastycznym. Klienci też mają swoje obowiązki, więc te godziny spotkań są naprawdę różne, na pewno nie pracuję od 8 do 16. W pewnym sensie u siebie pracuje się 24 godziny na dobę.

A początki na swoim były trudne?

Było to zdecydowanie wyzwanie. Decyzję podjęłam będąc na urlopie macierzyńskim, ponieważ kiedy chciałam wrócić do pracy okazało się, że zlikwidowano mój dział. Poszłam więc odważnie w ten świat biznesu. A początki, to historia na dobrą książkę. Zaczynałam z jednym pracownikiem u mnie w domu. Ja dzwoniłam do klientów, on siedział na górze z najmłodszym dzieckiem, gdy udało mi się pozyskać klienta, ściągnęliśmy raport BIK, zamienialiśmy się, on schodził na dół, szykował dokumenty, a ja wracałam do dziecka. Szalony czas. Potem było pierwsze niewielkie biuro i kolejny pracownik. Następnie biuro na Traktorowej, w którym mieścimy się do dziś. I do którego serdecznie zapraszamy.

Rozmawiał Damian Karwowski
Zdjęcia Justyna Tomczak

Łódź, ul. Traktorowa 126 lok 302A
tel. 606 393 948
e-mail: kancelaria@odbierzpieniadze.com.pl
www.odbierzpieniadze.pl