Ludzi urzekły jej oryginalne obrazy na liściach. Na Instagramie ma ponad 50 tys. obserwujących. Jej prace wiszą na ścianach w USA, Japonii i Chinach. Na hasło Joanna Wirażka wpisane do wyszukiwarki wyświetla się cała masa stron, gównie w języku angielskim. Świat zachwycił się ekologicznymi pracami młodej dziewczyny z Bełchatowa.

A wszystko, jak to zwykle bywa, zaczęło się przez przypadek. Był sylwester roku 2014, Asia spędzała go w rodzinnym domu. – W szafie znalazłam kilka ususzonych listków, a w internecie zdjęcia związane z galaktyką. I tak zrodził się pomysł, by na liściu namalować coś związanego z galaktyką, a ponieważ był to sylwester, to temat był jak najbardziej na czasie – wspomina Joanna Wirażka.

I tak się zaczęła przygoda, która w 2015 roku młodej wówczas 16-letniej dziewczynie przyniosła niespodziewany rozgłos. Jej niezwykły talent dostrzeli ludzie na całym świecie. Po wpisie na jednym z amerykańskich porali internetowych, Joanną zainteresowali się dziennikarze z programu Dzień Dobry TVN. W audycji na żywo młoda artystka opowiadała o swojej pasji. A potem telefony dzwoniły już bardzo często. Dziewczyna wykorzystała chwile sławy i wspólnie z rodzicami zorganizowała wystawę w Miejskim Ośrodku Kultury w Bełchatowie.

Joanna zaczęła malować w wieku 6 lat. Talent odziedziczyła po dziadku ze strony matki. – Dziadziuś mnie wszystkiego nauczył, po jego okiem powstawały moje pierwsze prace, najpierw kredkami, potem farbą – mówi dziewczyna.

A liście, którymi zachwycił się cały świat Asia maluje do dziś, choć jak przyznaje nieco zdradziła je na rzecz wielkoformatowych obrazów malowanych na płótnie. – Liście maluję głównie za zamówienie, od osób mieszkających w USA, Japonii i Chinach.
To właśnie z tych krajów, od samego początku mam najwięcej zleceń. Niektórzy kupują moje gotowe propozycje, inni przysyłają swoje propozycje, a ja je przenoszę na liście – opowiada Joanna.

Zanim jednak powstanie takie kolorowe dzieło sztuki, najpierw trzeba poszukać w parku fajnych liści, przynieść do domu i ususzyć. – Kiedy listek jest już ususzony, nakładam na niego czarną akrylową farbę, która stanowi podkład pod właściwy rysunek. Gdy ta warstwa wyschnie, wówczas nadchodzi moment, który lubię najbardziej, zabawa różnymi kolorami – wyjaśnia Joanna.

Inspiracją dla młodej artystki jest zarówno otaczająca przyroda jak i tętniące życiem miasta, głównie Nowy York i Los Angeles. Tak, zwyczajne dla nas miejsca przeniesione na liście stają się niezwykłe.

Jej sztuka ma także wymiar ekologiczny. Jak wyjaśnia, by powstały jej prace, nie trzeba ścinać drzew na papier, wystarczą same liście. Asia ma specjalny kartonik, w którym gromadzi swoje prace, to liście sentymentalne, jej własne, z którymi nigdy się nie rozstanie. Jest ich całkiem sporo, każdy inny, mnie rzucają się w oczy szczególnie te z malutkimi wędrującymi postaciami, w tym z dziewczyną z rozwianymi włosami. Wszystkie są w doskonałym stanie.

Dziś Asia jest uczennicą II klasy liceum o profilu biologiczno-chemicznym i jak podkreśla raczej w tym kierunku zamierza się kształcić. – Może będzie to biotechnologia, ale na pewno nie wybiorę się na ASP – mówi stanowczo.

ASP jej nie pociąga, bo ona sztukę traktuje jako hobby, a poza tym chce być wierna swojemu stylowi i nie wyobraża sobie, by miała rysować pod dyktando nauczyciela.

– Malowanie sprawia mi wielką przyjemność, to jest taka moja odskocznia od stresów dnia codziennego, nie wiem jakbym bez tego przetrwała szkołę – zastanawia się głośno.

Choć pasja pochłania sporo czasu, w żaden sposób nie koliduje ze szkolnymi obowiązkami. Asia maluje głównie w weekendy. I drażni ją tylko to, że co niektórzy kradną jej wyjątkowe liście i prezentują jako swoje. Choć jak przyznaje, nie wie, czy była pierwszą osobą malująca na liściach, wie, że od momentu, kiedy ujawniła swoją pasję, ma coraz więcej naśladowców.

I oby do jesieni, kiedy liście znów zaczną spadać z drzew stając się wyjątkowym tworzywem niezwykłego twórcy. Liście po prostu lubią Asię.

Fot. Jacek Wirażka