Jest silną kobietą, bo targa za sobą wielką walizkę, podróżując w nieskończoność między Łodzią, Warszawą a Szczecinem. Jest przebojowa i towarzyska, bywa roztargniona i bałaganiarska. Szesnaście lat temu zagrała Nel w „Pustyni i w puszczy”. Karolina Sawka w rozmowie z Magdą Maciejczyk.

LIFE IN. Łódzkie: Widziałam Cię na scenie. Po kim jesteś taka zdolna?

Karolina Sawka: Jasne, że po rodzicach. A dokładniej: dzięki ich wsparciu. Mogłam rozwijać się w dziedzinach, które mnie inspirowały. Od dziecka chodziłam na balet, lekcje pianina. Brałam udział w kółkach teatralnych i lekcjach śpiewu. Wiele z tych pasji zostało do dziś – a jedną obrałam jako ścieżkę zawodową. Moi rodzice to spokojne, otwarte dusze. W naszym domu zawsze panowała wolność w artystycznym wyrażaniu siebie. Wszystkie dylematy, dotyczące zarówno życia zawodowego, jak i osobistego rozwiązywane były w czasie rozmowy. Miałam ogromny komfort dorastania, czułam się przy najbliższych bardzo bezpiecznie i swobodnie. Dlatego tak bardzo lubię wracać w rodzinne strony, do zielonego Szczecina, z którym wiążą się wszystkie beztroskie wspomnienia dzieciństwa.

Nadal kłócisz się ze starszym bratem?

Teraz już nie, chociaż nasze relacje w dzieciństwie były burzliwe. Kuba jest dla mnie wielką inspiracją, bo udowadnia, że można żyć z dziecięcej pasji. Jako dorastający chłopak bardzo dużo grał w gry przygodowe oraz w różnego rodzaju karty. Aktualnie razem z ekipą jeszcze z młodzieńczych lat mają firmę produkującą gry planszowe.

Tatę znamy z mediów: rysuje, występuje na scenie i przed kamerami. Opowiesz o mamie?

Jest dla mnie wielkim wzorem. To wrażliwa, empatyczna osoba z ogromnym sercem. Ponadto również uzdolniona artystycznie – ostatnio w Książnicy Pomorskiej odbyła się wystawa, na której przedstawione zostały jej prace, w tym jej dwumetrowe łabędzie z witrażowego szkła. Taka technika wymaga ogromnej precyzji i cierpliwości – nie znam drugiej osoby, która poradziłaby sobie z takim wyzwaniem.

Słyszałam, że także mogłabyś być rzeźbiarką czy malarką.

Gdy byłam młodsza, uczęszczałam na zajęcia plastyczne do szczecińskiego malarza Jarosława Eysymonta, który przygotowuje wielu młodych ludzi do nauki w Akademii Sztuk Pięknych. Te zajęcia nauczyły mnie techniki, jednak moje plastyczne natchnienia poniosły mnie w innym kierunku. Od kilku lat zajmuję się ceramiką. Zaprzyjaźniłam się z gliną sześć lat temu u Jurka Szczepkowskiego w Czarnym, w Beskidzie Niskim, gdzie brałam udział w warsztatach. Od tego czasu regularnie w wakacje jeżdżę na plenery ceramiczne, gdzie mogę oddać się naturze, sztuce i uwolnić myśli od rzeczy doraźnych. Nigdzie tak nie wypoczywam jak nad kołem garncarskim. To dla mnie prawdziwa opoka.

Budzące krew w żyłach wspomnienie z dzieciństwa…

Miałam osiem lat, organizowane były wakacyjne kolonie. Cała klasa miała jechać do Brennej. Wtedy dowiedziałam się, że zagram w filmie. Pierwszym odruchem była panika, że nie pojadę z kolegami na wspólną wycieczkę i ominie mnie fantastyczna przygoda.

Chyba dobrze, że nie pojechałaś na te kolonie. Gdyby nie rola Nelly Rawlison „W pustyni i w puszczy” nie zostałabyś aktorką.

Mam w głowie jeszcze wcześniejsze wspomnienia, gdzie trzymam kamień zamiast mikrofonu i śpiewam do niego piosenki Czerwonego Tulipana. Wszystko rejestrował tata nową kamerą. Chęć występowania była we mnie wcześniej niż udział w filmie.

Premiera „W Pustyni i w puszczy” odbyła się w 2001 roku. Co robiłaś przez ostatnich 16 lat?

Zdałam maturę w moim ukochanym Szczecinie, potem wyjechałam na studia do Warszawy. Skończyłam Stosowane Nauki Społeczne na Uniwersytecie Warszawskim na poziomie licencjatu. Potem przeprowadziłam się do Łodzi, gdzie zaczęłam studia na wydziale aktorskim.

Podobno od razu po maturze chciałaś być aktorką i…

…i zdobywać wiedzę. Zawsze byłam łakoma informacji. Po maturze czułam ogromny niedosyt związany z wiedzą dotyczącą ludzi, historii. Pasjonuje mnie psychologia społeczna, antropologia kulturowa. Postanowiłam rozwijać swoje zainteresowania w tym kierunku.

Literacko czym się karmisz?

Nie mam ulubionej książki, ale najbardziej kusi mnie literatura popularnonaukowa. Ostatnio czytałam „Mądrość psychopatów” Kevina Duttona i „Poza schematem” Malcolma Gladwella. To książki z zakresu psychologii społecznej. Nadrabiam też zaległości, „Cząstki elementarne” Michela Houellebecqa pożarłam w całości.

Co Szkoła Filmowa w Tobie zmieniła?

To świetna szkoła. Obok znajdują się wydziały reżyserii, operatorski czy scenopisarstwa, co tworzy warunki do współpracy. Jest bardzo dużo zajęć, właściwie siedzi się tam nieprzerwanie od poniedziałku do niedzieli. Dzięki niej nabrałam dystansu do siebie, poznałam wielu wspaniałych ludzi z różnych środowisk. To poszerza własne horyzonty.

Jaką osobą jest dziś Karolina Sawka?

Nie umiem się określać, ale myślę, że często okoliczności determinują moje zachowanie. W niektórych kręgach jestem przebojowa i towarzyska, czasami jednak potrzebuję pobyć sama ze sobą.Jestem punktualna, ale za to niezwykle bałaganiarska. Lubię być przygotowana, ale bywam roztargniona i zapominalska. Prowadzę papierowy kalendarz, ale lubię niespodzianki.

Rozważna czy romantyczna?

Niepoważna i nostalgiczna.

Odważna?

Lubię się w tym utwierdzać. I sama zaskakiwać.

A łapiesz kilka srok za ogon?

Chyba wolę kanarki… Chociaż w zawodzie aktora to bardzo sprzyjająca cecha, by być w kilku miejscach jednocześnie. Znam osoby, które jednego dnia mają casting w Łodzi, Warszawie i Wrocławiu. Da się.

Grasz w Łodzi w spektaklu „Wywiad” w Akademickim Ośrodku Inicjatyw Artystycznych. Jak znalazłaś się w obsadzie?

Waldemar Zawodziński, reżyser spektaklu, były dyrektor Teatru im. Jaracza w Łodzi, był moim profesorem na drugim roku. Rok później zadzwonił do mnie z propozycją zagrania w dwuosobowym spektaklu roli Katji. Jest w moim wieku. Gra w serialach i filmach dla młodzieży. Niesie to za sobą ogromną popularność. Kiedy do jej domu przychodzi dziennikarz polityczny, niemający pojęcia, kim moja bohaterka właściwie jest, Katja przystępuje do ataku. Pierrowi obrywa się za wszystkie jej niepowodzenia, niespełnienia, żale i lęki. Rodzi to między nimi wyjątkową więź. Katja to niezwykle wrażliwa osoba, która zakrywa własną delikatność butną, czasami wulgarną postawą. Wiem, że jest jej ciężko. Bardzo lubię wchodzić w jej skórę, by na chwilę to wspólnie przeżyć razem z nią. Na pewno mamy cechy wspólne, ale jej popularność wyrządziła krzywdę. Mnie to ominęło. Profesjonalizm w tym zawodzie to wieczna czujność, poczucie, że nigdy nie wie się wszystkiego. Pokora wobec świata. Chęć poznawania.

Czy aktorstwo to misja?

Na tym etapie dla mnie zabawa. Za wielkimi nazwiskami ze sceny artystycznej niesie się odpowiedzialność własnej opinii. Mnie to jeszcze nie dotyczy.

Twój mistrz?

Paweł Ciołkosz, z którym grałam swój debiut teatralny, czyli spektakl „Wywiad”. Szkoła jest dobrą rozgrzewką, ale prawdziwego działania zaczęłam uczyć się w praktyce. I to Paweł, jako mój partner sceniczny, nauczył mnie najwięcej.

Jak reagujesz na komplementy, kiedy kurtyna opada?

Nie wiem co powiedzieć.

Mówi się, że ładnym aktorkom jest łatwiej.

Trudno stwierdzić. Idąc za psychologią pierwszego wrażenia – powinno być łatwiej. W rzeczywistości jednak twórcy szukają na swoje bohaterki aktorek nie do końca charakterystycznych, ani ładnych, ani brzydkich, tak, aby widz jak najbardziej mógł z postacią się utożsamić. Ostatnio byłam w Koszalinie na Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” – zauważyłam, że młode aktorki wybierane przez twórców swoich pierwszych obrazów były na pierwszy rzut oka do siebie podobne. Nie było w ich wyglądzie nic nachalnego.

Na co wydajesz najwięcej pieniędzy?

Na pizzę.

Nie wierzę. Zdradzisz, jak dbasz o siebie?

Staram się dość regularnie chodzić na siłownię, jednak wybieram zajęcia grupowe – ogromnie motywuje, gdy widzisz, że pani dwadzieścia lat starsza od ciebie jest w stanie dalej robić pompki, kiedy ty wydajesz już agonalne tchnienia.

Jestem silną kobietą, bo…

Targam za sobą wielką walizkę, podróżując w nieskończoność między Łodzią, Warszawą a Szczecinem.

Plany na wakacje…

Polskie festiwale filmowe. Na sierpień mam zaplanowany spływ kajakowy po Drawie i podróż autostopem do Lizbony.

A potem…

Dam się zaskoczyć!

fot. Paweł Łacheta

Karolina Sawka szesnaście lat temu zagrała Nel w filmie „W pustyni i w puszczy”, w tym roku, w czerwcu ukończyła studia na Wydziale Aktorskim Szkoy Filmowej w Łodzi. Córka znanego satyryka i rysownika Henryka Sawki. W Łodzi popularność przyniosła jej rola Katji w spektaklu „Wywiad” na podstawie sztuki Stephana Lacka w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego, granym na deskach Akademickiego Ośrodka Inicjatyw Artystycznych przy ul. Zachodniej w Łodzi.