Przyszła. Jest. Stała się faktem. Skróciła nam dzień, spadła na nas deszczem, zabrała długie, ciepłe wieczory i słoneczne poranki. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że bilans zysków i strat jest zdecydowanie na minusie. Czyżby? Naprawdę nie można w jesieni dostrzec nic pozytywnego?

Otóż można! Jest tego nawet całkiem sporo. Jak słusznie wielu z nas zauważa, jesień to czas zadumy, refleksji, a nawet nostalgii. To pora roku, która swoją melancholijną aurą skłania nas do zatrzymania i przyjrzenia się sobie. Ta swoista pauza jest nam potrzebna, jak powietrze do dobrego i świadomego życia. Dzięki autorefleksji i analizie zyskujemy dostęp do swoich wewnętrznych motywacji, uczuć i myśli.

W konsekwencji dużo lepiej rozumiemy siebie, swoje decyzje i wybory. Tego nie można dokonać w codziennym biegu, w gonitwie myśli, w odhaczaniu kolejnych zadań. Jak pisał Ryszard Kapuściński: „Kiedy się spieszysz, nic nie widzisz, nic nie przeżywasz, niczego nie doświadczasz, nie myślisz! Szybkie tempo wysusza najgłębsze warstwy twojej duszy, stępia twoją wrażliwość, wyjaławia cię i odczłowiecza”. Jesień, jak żadna inna pora roku uczy, nas pokory i akceptacji. Spadające z drzew liście przypominają o tymczasowości, przemijaniu i zmianach, którym wszyscy bez wyjątku podlegamy. I choćbyśmy nie wiem jak się na to złościli i sprzeciwiali, to nasze życie, podobnie jak przyroda, ma swoje naturalne cykle.

Nie można tu niczego przyśpieszyć, przełożyć, ominąć czy zastąpić. Wszystko, czego doświadczamy, ma swój właściwy rytm, miejsce i czas. Świadomość i akceptacja odwiecznych praw pozwala nam zwrócić się ku temu, co obecnie przeżywamy i z większą intensywnością oraz radością celebrować każdą chwilę. Ta obecna jest wyjątkowa, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju. Dlatego warto oddać jest swój czas, uwagę i zaangażowanie, bo jak pisała pewna słynna Wisława: „Nic dwa razy…” Między innymi o tym przypomina nam jesień. Ta pora roku ma w sobie dużo spokoju.

Możemy go znaleźć pod ciepłym kocem, w filiżance aromatycznej herbaty z imbirem, w dobrych słowach płynących z kolejnej, nieśpiesznie przeczytanej książki, czy w blasku świec wypełniających swoim aromatem każdy zakątek naszego domu. To właśnie jesienią dużo częściej spotykamy się przy wspólnym stole, by delektować się wieczorną rozmową i karmić nasze zmysły nieziemskimi smakami. Ileż jest w tym radości i lekkości. Ileż wzruszeń i uniesień. Ileż śmiechu i zabawy. Tak właśnie potrafi smakować jesień. Słodką szarlotką podawaną na ciepło z lodami, grzanym winem z pomarańczą, goździkami i kardamonem, słodką śliwką i chrupiącym jabłkiem pod owsianą kruszonką. No i jak jej nie lubić? Powiedzcie sami. No jak? Taka właśnie jest ta nasza jesień – elegancka, wysublimowana, kolorowa i bardzo, ale to bardzo aromatyczna. Cieszmy się nią i doceniajmy. Kolejna będzie dopiero za rok.