Dlaczego ludzie decydują się na drewniane, ręcznie robione meble? Bo dorastają! O tym, jak drewno stało się dla trzech mężczyzn sposobem na życie opowiada Łukasz Kaczmarek, serce firmy In Wood We Trust, jak sam o sobie mówi.

LIFE IN. Łódzkie: Pomysł na biznes znaleźliście w małej stolarni w Tychowie pod Łodzią. Tu wyczarowujecie z drzewa stoły, ławy, lustra. Kto pierwszy powiedział „zróbmy ten biznes!”?

Łukasz Kaczmarek: Pomysł przyszedł nam do głowy jakieś pięć lat temu. Wspólnie z Damianem, który prywatnie jest moim szwagrem, spędziliśmy wiele nocy na rozmowach o drewnie, rzemiośle i sztuce użytkowej. Damian prowadził wówczas niewielki zakład stolarski, w którym robił blaty kuchenne pod wymiar. Ja pracowałem w jednej z największych łódzkich korporacji, ale wiedziałem, że to nie moja bajka. Podczas jednej z naszych nocnych rozmów, od słowa do słowa, doszliśmy do tego, że może warto zrobić coś wspólnie. Od pomysłu szybko przeszliśmy do czynów. Dołączył do nas Hubert i od pięciu lat działamy w drewnie.

Jak dzielicie się obowiązkami w In Wood We Trust?

Sam podział obowiązków wyszedł dość spontaniczne. Na początku było ciężko z powodu różnicy charakterów, ale z biegiem czasu, każdy znalazł swoją przestrzeń. Damian jest mózgiem całego przedsięwzięcia. Stolarnia należy do niego i to on podejmuje ostateczne decyzje. Hubert realizuje moje mniej lub bardziej zwariowane pomysły i jest w stolarni niezastąpiony – można o nim powiedzieć, że to ręce i nogi naszego przedsięwzięcia. Ja jestem sercem tego zamieszania, odpowiadam głównie, za nasze projekty od strony wizualnej i wykonania, pomagam Hubertowi w stolarni, jak mogę, a przy okazji prowadzę nasze profile na Facebooku i Instagramie. To jest ważne, bo chcemy mieć bezpośredni kontakt z klientami.

Robicie rzeczy wyjątkowe, macie w ofercie kilka stałych wzorów, ale realizujecie też zamówienia indywidualne?

Pierwszą naszą całkowicie samodzielną realizacją był stół dębowy HooVer. Kiedy zrealizowaliśmy ten projekt, to wiedzieliśmy, że właśnie tą drogą chcemy iść. Praca nad nowymi kształtami, przy dość ograniczonej bryle jaką jest stół to fascynujące zajęcie. Dlatego chętnie realizujemy zamówienia indywidualne, a szczególnie lubimy takich klientów, którzy nie przynoszą „inspiracji z Internetu”, tylko proszą o stworzenie czegoś, co będzie odpowiadało ich potrzebom. Przy realizacji indywidualnych zamówień ciągle się uczymy i tworzymy nowe rozwiązania.

Dziś dominują sieciówki meblarskie. Kupujemy meble tanie, proste i które łatwo da się zmontować. Jak się Wam udaje znajdować przestrzeń na Waszą ofertę – mebli trwałych i o doskonałej jakości?

Dobrze, jak zresztą widać. Po niecałych pięciu latach udało nam się stworzyć markę, która jest coraz bardziej dostrzegana na rodzimym, a nawet zagranicznym rynku. Przyznam, że trochę sami jesteśmy tym zaskoczeni. Wydaje mi się, że meble typu „kup, spróbuj skręcić, zdenerwuj się na nieczytelność instrukcji, wezwij posiłki, zrelaksuj się, zastanów czemu zostało tyle śrubek skoro już wszystko skończone” to pierwszy krok przy wkraczaniu w dorosłe życie. Kolejnym jesteśmy my. Dom to szczególne miejsce, w którym każdy pragnie czuć się swobodnie i bezpiecznie, a przede wszystkim prawdziwie. Po całym dniu można zamienić garnitur czy spódnicę na dresy, ale też zdjąć maskę, która jest wymagana od nas w pracy. Może stąd moda na prawdziwe drewno w domu skoro na zewnątrz jest coraz bardziej sztucznie?

Kto jest Waszym klientem?

Głównie osoby, które wiedzą czego chcą, albo czego na pewno nie chcą. Przede wszystkim ci, którzy chcą mieć w domu naturalne piękno w postaci drewnianego stołu, ławy czy lustra. Coraz częściej zaglądają do nas klienci biznesowi. Cieszy nas również to, że zgłaszają się do nas architekci ze swoimi wizjami i pomysłami na stoły z litego drewna.

Oferujecie meble ponadczasowe, które mogą być ozdobą domu przez wiele lat, nie boicie się tego? Dziś żywotność mebli jest dość ograniczona?

Jest, bo cały przemysł zmierza do tego, żeby ich żywotność była ograniczona. Ale nie boję się tego, bo wierzę, że stół w kuchni to coś więcej niż zwykła rzecz. Pedro Almodovar powiedział kiedyś w wywiadzie, że wiele scen w jego filmach dzieje się w kuchni, ponieważ w kuchni się nie kłamie. Bardzo mi się spodobało to zdanie i zmieniłem na własne potrzeby o stół: „Przy stole się nie kłamie”. Proszę zwrócić uwagę, że w dzisiejszych czasach stół to praktycznie jedyne miejsce, gdzie cała rodzina się ze sobą spotyka i rozmawia. Oczywiście, o ile jeszcze to robi. To miejsce, gdzie często dowiadujemy się o najsmutniejszych, ale też o najszczęśliwszych chwilach w życiu. Jest powiernikiem wielu tajemnic, wzruszeń a czasem i uniesień. Kto chciałby się pozbywać części swojego życia? Stół można przecież odświeżyć, zmienić kolor nóg czy blatu, ba nawet zmienić jego kształt, ale dalej będzie to ta sama fascynująca historia życia. Więc, czy się boję tego, że stoły z płyty pozbawią nas pracy? Absolutnie nie.

Co sprawia Wam największą radość w pracy?

Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało jak tania reklama pożyczek na wysoki procent, ale najbardziej cieszy nas jednak zadowolenie klientów i to, że jesteśmy przez nich polecani dalej. Chociaż mi najwięcej frajdy dają dwie rzeczy: poszukiwania niepowtarzalnego drewna, pojedynczych desek i jeżdżenie po nie po całej Polsce oraz ostatni etap produkcji stołu, jakim jest olejowanie drewna. Zabrzmi trochę górnolotnie, ale kiedy robimy duży stół, z szerokich desek i na koniec pokrywamy go olejem, wydobywając piękno z usłojenia drewna, to naprawdę czuję wtedy jakąś magię i cieszę się, że mogę być tego świadkiem.

Jakie plany na bliższą i dalszą przyszłość ma In Wood We Trust?

Zmierzamy w kierunku, jaki obraliśmy sobie na samym początku. Z jednej strony są to świeże, lekkie i minimalistyczne wzory stołów, które możemy produkować w sposób seryjny a z drugiej pojedyncze sztuki, z długimi i szerokimi deskami, które są absolutnie unikatowe i ponadczasowe.

Rozmawiał: Damian Karwowski
Zdjęcia: In Wood We Trust

 

Łódź, ul. Sienkiewicza 20
tel. 48 605 075 491
e-mail: inwoodwt@gmail.com
www.iwwt.pl