W budynkach po dawnych zakładach Monopolu Wódczanego praca wre. Za kilkanaście miesięcy miejsce zmieni się nie do poznania. Równolegle z inwestycją wystartował projekt Monowizja – trochę opowieść o historii miejsca, a trochę kronikarski zapis inwestycji. Wszystko na wesoło, w formie transmisji wideo.

Karolina Zajkowska, Kuba Michalski i Jan Jarmuż czyli pani od gotowania i łódzcy Flip i Flap. Oni w Łodzi urodzeni, ona łodzianka od dziewięciu lat, urodzona na Mazurach. Z dystansem i z uśmiechem pokazują miejsce, które za kilkanaście miesięcy będzie jednym z najciekawszych w mieście. W Łodzi jeszcze czegoś takiego nie było.

– W skrócie można powiedzieć, że robimy cykl relacji na żywo z placu budowy. Pomysł fajny i bardzo nam się podoba – zaczyna z uśmiechem Kuba i tłumaczy, że miejsce po zakładach spirytusowych warto pokazać, bo intryguje i zaciekawia, a tylko nieliczni wiedzą, co jest za murami. Z kolei dla Janka tak oczywiste, że aż zwyczajne jest to, że trzeba pokazywać jak miasto się zmienia. – Łódź ma wiele miejsc, które zaczynają swoje nowe życie. Rzadko się o tym mówi, a jeszcze rzadziej pokazuje – mówi i podkreśla, że warto czasami sięgnąć głębiej w historię miejsca i opowiedzieć o nim coś ciekawego.

Z uśmiechem i w przystępnej formie

W komentarzach pod pierwszymi relacjami Monowizji pojawiły się wpisy, że „…jak Kuba i Jan coś robią to nawet opowiadanie o kaloszach jest epickie” i nie da się temu zaprzeczyć. Metodzie jet grouting, dzięki której można wzmocnić fundamenty starych budowli, poświęcili cały odcinek. Z uśmiechem i w przystępnej formie wytłumaczyli skomplikowany proces technologiczny, angażując w to z doskonałym skutkiem inżyniera Budimeksu, głównego wykonawcy inwestycji. – To dopiero początek.

Będzie ciekawiej

Dalej będzie jeszcze ciekawiej – zapewnia Kuba. Oprócz Monowizji, obaj realizują inne projekty choć, jak sami mówią, nie jest łatwo jednoznacznie określić, czym się zajmują na co dzień. Robią rzeczy różne, ale one wszystkie łączą się ze sztuką, kulturą i szeroko rozumianym show- biznesem. Kuba jest konferansjerem. Janek realizuje wiele projektów związanych z estradą i występami publicznymi. Obaj do projektu Monowizja trafili przypadkiem. – Ktoś komuś powiedział, że kroi się fajny projekt, ktoś szepnął komuś słówko na nasz temat, ktoś zdecydował, że się nadajemy i tak to wystartowało – wyjaśnia Kuba. Na Facebooku każda realizacja wideo miała już po kilkadziesiąt tysięcy wyświetleń. Popularność Monowizji rośnie z odcinka na odcinek. Relacje na żywo z placu budowy, to tylko połowa projektu.

Jedzenie na budowie

Ekipa Monowizji doszła do wniosku, że jak się ciężko pracuje, to czasami trzeba coś zjeść. I to jest ta druga połowa – warsztaty kulinarne. Gotowaniem na budowie zajęła się Karolina, która zna się na tym, a na dodatek potrafi robić zdjęcia potraw i wie jak sprawić, żeby ludzie to oglądali. O sobie mówi, że fotografia i kuchnia to dwie pasje, które dają jej energię do działania.

A że nie samą pracą człowiek żyje więc… – W realizacjach chcemy też pokazywać, jak szybko i tanio można przygotować coś smacznego – wyjaśnia. – A plac budowy pasuje do tego tak samo, jak kuchnia. Na pierwszy ogień poszły burgery z mięsem drobiowym i suszonymi pomidorami. Przy okazji gotowania Karolina chce zapraszać na plan gości, którzy potrafią ciekawie opowiadać o sobie, swoich pasjach i pracy. Najnowsze realizacje Monowizji można oglądać na żywo na profilu Monopolis na Facebooku. Są także dostępne na YouTube.

Wszystko się może zdarzyć

Autorzy zapewniają, że formuła programu jest otwarta i może się zmieniać w zależności od tego, co interesującego będzie się działo na budowie. Cała trójka potwierdza natomiast, że są elastyczni i będą reagować na oczekiwania widzów i internautów. – Najlepsze w tym jest to, że transmisje są na żywo. W tym tkwi cały urok tych realizacji, magia i ryzyko – mówią.

Zdjęcia Paweł Łacheta