W ostatnim czasie Polacy masowo rezygnują z lokat bankowych, a uzyskane w ten sposób pieniądze inwestują. Marcin Ślawski, właściciel firmy Superior Investment, mówi, w co dziś najlepiej inwestować oszczędności, a czego unikać.

LIFE IN Łódzkie: Kolejna fala zachorowań na koronawirusa, to kolejne zakazy, nakazy i obostrzenia, ale i kryzys gospodarczy. Boimy się zatem nie tylko choroby. Coraz częściej łapiemy się też za portfele. Można przewidzieć, co w najbliższym czasie wydarzy się w naszej gospodarce i finansach?

Marcin Ślawski: Jeśli chodzi o tegoroczną perspektywę, to prawdopodobnie zaliczymy spadek PKB w 2020 roku w stosunku do roku poprzedniego o ok. 3,5-4 procent. Oznacza to, że znacznej części społeczeństwu będzie powodziło się gorzej, niż rok czy dwa lata temu, pojawi się też większe bezrobocie. Warto jednak zauważyć, że w ostatnich tygodniach powiało trochę optymizmem. Rynki kapitałowe, które są w pewien sposób wskaźnikiem wyprzedzającym, zareagowały pozytywnie na wyniki wyborów w Stanach Zjednoczonych oraz na wiadomości o szczepionkach, najpierw firmy Pfizer, później Moderny i kolejnej AstraZeneca i Uniwersytetu Oksfordzkiego. Jeżeli rynki kapitałowe się nie mylą, a w większości przypadków tak właśnie jest, to wydaje się, że przyszły rok może być już znacznie lepszy w ujęciu globalnym.

Co w takim razie robić z naszymi oszczędnościami? Trzymać je na lokatach, czy jak najszybciej wypłacać i…

Cały czas największym zagrożeniem dla naszych oszczędności jest inflacja, o czym już kilka razy mówiłem. Oprocentowanie lokat bankowych to dziś niewiele powyżej zera, obligacji skarbowych trochę więcej, ale też poniżej inflacji. Dla przykładu obecnie rentowność roczna polskich 10-letnich obligacji Skarbu Państwa to około 1,21 procenta. Każdy z nas potrzebuje pewnego poziomu gotówki, czyli pieniędzy na nieprzewidziane wydatki, natomiast jeśli myślimy o pomnażaniu kapitału, czy nawet pokonaniu inflacji to wymienione instrumenty finansowe, w obecnych warunkach, raczej nie są najlepszym pomysłem na osiągnięcie zadowalającego zysku.

Czyli wypłacamy. Panuje opinia, że właśnie podczas kryzysu rodzą się największe fortuny. W takim razie może i nam się uda. Które branże są dziś najciekawsze dla inwestorów na giełdzie?

W marcu tego roku banki centralne, oprócz znacznych obniżek stóp procentowych, ogłosiły duże tak zwane pakiety stymulacyjne, związane głównie ze skupem obligacji z rynku. Od tego momentu rynki kapitałowe „poszybowały w górę”. W Polsce również indeks rynku NewConnect, czyli alternatywnego systemu obrotu, skupiający mniejszych emitentów, od połowy marca do sierpnia wzrósł o prawie 100 procent! Na rynkach kapitałowych popularne były branże, które mogą się rozwijać podczas pandemii, czyli na przykład branża informatyczna, telekomunikacyjna, farmaceutyczna, czy związana z grami komputerowymi. To w większości spółki funkcjonujące w modelu „growth”, czyli tak zwane spółki wzrostowe ogłaszające duże wzrosty przychodów w przyszłych okresach w związku z nowymi patentami, innowacjami itd. Po drugiej stronie mamy spółki „value”, czyli nisko wyceniane, często o niskim zadłużeniu, dużych kapitałach i mniej agresywnym modelu biznesowym. Coraz częściej mówi się o tym, że różnica w wycenach pomiędzy tymi dwoma typami spółek jest historycznie jedna z największych! Dodatkowo za „value” przemawia inflacja i realne ujemne stopy procentowe. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby nagle ta różnica w wycenach w krótkim okresie została drastycznie zmniejszona, jednak wiele kwestii przemawia za potencjałem spółek „value”. Kilka dni temu słyszałem wywiad z prezesem jednego z Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych, który oznajmił, że w najbliższym czasie prawdopodobnie będzie przymierzał się do zakupów akcji spółek, które ucierpiały na pandemii, bo ich wyceny często drastycznie spadły. W sytuacji stopniowego powrotu do normalności daje to szansę na szybką odbudowę dużej części branż i spółek.

Jak zwykle muszę zapytać o nieruchomości? Dziś może panuje tam lekka flauta, ale na mieszkaniach jeszcze chyba nikt nie stracił w dłuższej perspektywie.

Odpowiem neutralnie: to zależy. Obecnie działam bardziej na rynku finansowym niż nieruchomościowym, ale spróbuję wypowiedzieć się na podstawie własnych analiz i obserwacji. Po pierwsze, dużo aktywów jest dzisiaj wysoko wycenianych i w mojej opinii ceny mieszkań są już raczej wysokie. Oznacza to, że część inwestorów, będzie nadal kupowała mieszkania, często za gotówkę, uciekając z lokat bankowych, ale ci mniej zamożni mogą mieć różne problemy z uzyskaniem kredytu – brak zdolności kredytowej, utrata pracy i podobne. W tej sytuacji nie jestem przekonany, że ceny mieszkań w najbliższym czasie będą jakoś drastycznie rosły. Od kilku miesięcy obserwuję wzrost zainteresowania działkami budowlanymi. Ludzie, żyjąc w obostrzeniach związanych z pandemią, zdali sobie sprawę, że domek z ogródkiem, gdzieś na skraju miasta, może być dla nich dobrym rozwiązaniem. Tym samym część osób, zamiast kupić większe mieszkanie, prawdopodobnie zdecyduje się teraz i w najbliższym czasie na dom.

No to w takim razie zostają fundusze inwestycyjne – bez ryzyka zawsze zarobimy więcej niż na lokacie bankowej. Ale czy aby na pewno bez ryzyka?

Oczywiście nie bez ryzyka! Fundusze nie dają gwarantowanej stopy zwrotu i podlegają określonym wahaniom. W szczególności te, które zawierają akcje w swoim portfelu. Ale spora część z nich faktycznie może być dobrym rozwiązaniem, aby w horyzoncie średnio i długoterminowym pokonać inflację, dając jednocześnie dużą płynność. Szczególnie w przypadku większości funduszy o otwartej architekturze, a zwłaszcza tych, które opierają się na inwestycjach w aktywa na globalnych rynkach.

Na koniec jeszcze pytanie dotyczące kryzysu, który za jakiś czas minie. Każdego z nas czeka emerytura. Warto sobie już wcześniej zagwarantować jakiś rodzaj poduszki finansowej na ten czas. Jest coś, co poleciłby Pan zainteresowanym?

Są różne produkty emerytalne, ale ważne są koszty tych produktów. Nie wszystkie sprawdzają się w obecnych warunkach rynkowych. Część osób zrażona jest różnymi polisami emerytalnymi, które nie przynoszą spodziewanych wyników. Uważam, że warto oszczędzać na emeryturę, ale w ramach produktów niskokosztowych, elastycznych i najlepiej dających jeszcze korzyści lub ulgi podatkowe. Takimi produktami są na przykład Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego (w skrócie IKZE) oraz Indywidualne Konto Emerytalne (IKE).

Rozmawiał Robert Sakowski
Zdjęcie Paweł Keler

***

Materiał należy traktować jako wyłącznie wyraz osobistych poglądów autora. Nie stanowi on oferty w rozumieniu Kodeksu cywilnego ani oferty publicznej w rozumieniu ustawy o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych, doradztwa inwestycyjnego, innego rodzaju doradztwa, ani rekomendacji do zawarcia transakcji kupna lub sprzedaży jakiegokolwiek instrumentu finansowego, jak również innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategie inwestycyjne.

 

Marcin Ślawski

Doradca, menedżer i analityk finansowy. Od kilkunastu lat związany z branżą inwestycyjną. Certyfikowany Analityk Inwestycyjny (CAI) – Związek Maklerów i Doradców (ZMID). Uczestnik międzynarodowego programu z zakresu ekonomii, finansów inwestycyjnych oraz instrumentów finansowych ‚The Chartered Financial Analyst’ w ramach CFA Institute (USA). Certyfikowany marketer The Chartered Institute of Marketing (Anglia) i posiadacz tytułu ‚Associate’ w ramach tej organizacji. Absolwent Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego o specjalności Zarządzanie Spółkami Kapitałowymi, studiów podyplomowych: Rachunkowość i Zarządzanie Finansowe oraz Rynek Nieruchomości. Uczestnik kursów z zakresu doradztwa inwestycyjnego.

 

 

Łódź, al. Kościuszki 39 lok. 9/10
tel. 608 477 112
e-mail: biuro@superiorinvestment.pl
www.superiorinvestment.pl

 

 

Polecamy także: Jak i w co bezpiecznie inwestować oszczędności wyjaśnia Marcin Ślawski, właściciel firmy Superior Investment.