W 2020 r. Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna została uznana za 3. na świecie i 1. w Europie. Mimo pandemii, załamania światowej gospodarki, niepewności na rynku inwestycyjnym, nie zwolniła tempa i ubiegły rok zakończyła bardzo dobrym wynikiem.

O tym, jakie nastroje panowały i panują wśród inwestorów, jak rozmawia się o inwestycjach w czasach koronawirusa i jakie plany snuje się w Łódzkiej Strefie, rozmawiamy z Markiem Michalikiem i Agnieszką Sygitowicz, zarządem ŁSSE.

LIFE IN Łódzkie: Za chwilę minie pięć lat od momentu, jak objęliście Państwo stery w Łódzkiej SSE. Czy ubiegły pandemiczny rok był najtrudniejszy w historii Waszego zarządzania?

Marek Michalik, prezes ŁSSE: Na pewno najmniej przewidywalny. Trudno było coś zaplanować. Mamy opracowaną strategię rozwoju i działania, jakie musimy wdrożyć. Pandemia trochę przeszkadzała i pokazała, że z planowania rocznego trzeba było się przerzucić na kilkutygodniowe. Jednak mimo wszystko myślę, że inwestycyjnie trudniejszy był pierwszy rok naszego zarządzania strefą, czyli 2016.

Nie przypominam sobie wtedy jakiejś znaczącej recesji, czy niepokoju na rynkach inwestycyjnych. Co w takim razie było wtedy wyzwaniem?

Marek Michalik: Zaczęliśmy kadencję praktycznie w połowie roku i nasi poprzednicy nie zostawili nam żadnego zezwolenia – krótko mówiąc, zapaść. Musieliśmy działać szybko i intensywnie, by sytuacje uratować, bo prognoza na koniec 2016 r. nie była dobra. Kosztowało to nas i cały zespół dużo pracy, ale ostatecznie wydaliśmy kilkanaście zezwoleń inwestorom na działalność w strefie i poprawiliśmy wynik poprzedników z 2015 roku.

I chwilę potem pojawiły się pierwsze projekty dodatkowe, za które teraz Strefa jest doceniana w świecie m. in. przez ekspertów z branżowego dwumiesięcznika fDi Magazine?

Agnieszka Sygitowicz, wiceprezes ŁSSE: Zaczęliśmy od wspierania startupów w akceleratorze Startup Spark. Od początku chcieliśmy wpisać się w ideę Przemysłu 4.0, a nawet pójść o krok dalej i kreować rozwiązania dla biznesu nigdzie dotąd niespotykane. Z perspektywy czasu mogę ocenić, że był to strzał w dziesiątkę, bo mamy już w portfolio blisko 100 startupów, którym pomogliśmy finansowo i merytorycznie w tworzeniu innowacji dla naszych inwestorów. Nasze akceleratory zostały zauważone i od kilku lat otrzymujemy od wspomnianego fDi Magazine nagrody w kategoriach dotyczących innowacji i wspierania Przemysłu 4.0.

Łódzka Strefa na arenie międzynarodowej właśnie we wspomnianym rankingu została przedstawiona jako strefa gotowa na technologię 5G. Co to oznacza?

Agnieszka Sygitowicz: To oznacza, że jako pierwsi, w realnych warunkach, wprowadzamy do fabryk naszych inwestorów innowacje opracowane na bazie technologii 5G. To efekt, który dało stworzenie drugiego projektu startupowego o nazwie S5 – Akcelerator Technologii 5G. Przekazujemy w nim blisko 10 milionów złotych dofinansowania na innowacje. Połączyliśmy w nim także potencjał i kreatywność startupów, doświadczenie partnerów i potrzeby inwestorów. Otrzymaliśmy idealne innowacje 5G wpisujące się w Przemysł 4.0, skrojone pod naszych inwestorów.

Innowacje już działają? Znalazły zastosowanie?

Agnieszka Sygitowicz: Niektóre zaczęły działać w pilotażu, niektóre są w fazie testów. Są to na przykład autonomiczne wózki widłowe, które mogą pracować w każdych warunkach pogodowych, w ciemnych pomieszczeniach, czy chłodniach. Są to systemy do monitorowania linii produkcyjnych w czasie rzeczywistym. Do sprawdzania zużycia materiałów, naprawiania maszyn na odległość, budowania cyfrowych kopii fabryk. Możliwości właściwie są nieograniczone, a z tych nowinek technologicznych dzięki nam korzystają strefowe firmy.

A dla kogo jest 5G Lab, które powstaje w Łódzkiej Strefie i co się właściwie kryje pod tą nazwą?

Agnieszka Sygitowicz: To przestrzeń do testowania rozwiązań 5G, którą właściwie już prawie zbudowaliśmy w siedzibie ŁSSE przy Tymienieckiego w Łodzi. Będą z niej korzystać do testowania innowacji opartych na 5G głównie startupy, firmy, inwestorzy. Natomiast jest to część większego projektu pod tytułem Cyfrowy Hub Innowacji. Zawiera się w nim akcelerator S5, o którym wspominałam, ale także IoE hub zbudowany we współpracy z CIC Warsaw. Jest to takie centrum innowacji zlokalizowane w Warszawie, w którym pokazujemy, jak wykorzystać nowoczesne technologie w biznesie. Łączymy ludzi, pomysły, możliwości, technologie, biznes i za to, co roku otrzymujemy kilka dodatkowych nagród w światowym rankingu fDi Magazine.

I tytuły, których z pewnością zazdrości konkurencja. Bo w czasie pandemii Łódzka Strefa została uznana za trzecią najlepszą na świecie i pierwszą w Europie. Czujecie Państwo, że oczy inwestycyjnego świata od tamtego momentu są zwrócone na Was?

Marek Michalik: Na pewno zwiększyliśmy rozpoznawalność Łódzkiej Strefy na świecie. Od kilku lat, w globalnym rankingu stref ekonomicznych znajdujemy się co roku w TOP 10. Zdążyliśmy się już rozepchnąć łokciami i zbudować markę. Natomiast w ostatniej klasyfikacji rzeczywiście otrzymaliśmy wiele nagród. Aktualnie mamy tytuł najlepszej strefy w Europie, trzeciej na świecie, ale też pierwsze miejsce na świecie i w Europie w kategorii strefa dla firm
MŚP. To dla nas szczególnie ważne wyróżnienie, bo chcemy przyciągać do nas także mniejszych i średnich inwestorów. Trzeba też pamiętać, że są to miejsca i nagrody za wyniki z 2019 r., który był dla nas rekordowy, bo przyciągnęliśmy 34 nowe inwestycje warte blisko 2,1 miliardów złotych.

To w takim razie będzie Pan musiał odwołać słowo „rekordowy”, ponieważ jeżeli spojrzymy w statystyki 2020 roku, to zakończył się on dla ŁSSE 38 nowymi inwestycjami…

Marek Michalik: Fakt, rekordy mają to do siebie, że nie są wieczne. Mógłbym powiedzieć, że tak jakoś wyszło, ale minąłbym się z prawdą. Ogromna praca całego zespołu spowodowała, że w tym najważniejszym wskaźniku, czyli liczbie nowych inwestycji, osiągnęliśmy lepszy wynik o cztery inwestycje, a więc podnieśliśmy sobie poprzeczkę do 38 nowych inwestycji. To w pandemii było szczególnie trudne, ale dobrze przepracowaliśmy cały rok. Pojawiliśmy się prawie w każdej gminie. Spotykaliśmy się z firmami stacjonarnie, a potem online. Ciągle, aż do znudzenia, powtarzamy inwestorom, zarówno polskim jak i zagranicznym, zanim zaczniecie inwestować zadzwońcie do Łódzkiej Strefy i sprawdźcie, czy możemy dać wam Decyzję o Wsparciu. To przełożyło się na wyniki, nawet pomimo tego, że sytuacja z pandemią nam nie dodawała wiatru w żagle.

Raczej podcinała skrzydła, przynajmniej wielu przedsiębiorcom. Niektórzy musieli się zamknąć na dłużej, niektórzy cierpieli z powodu przestojów. A jak poradzili sobie z pandemią inwestorzy Łódzkiej Strefy?

Agnieszka Sygitowicz: Był oczywiście chwilowy t wardy lockdown, a w niektórych fabrykach naszych inwestorów były przejściowe spadki w produkcji, ze względu na zachorowania, ale gdybyśmy mieli podsumować sytuację krótkim zdaniem, to większość firm na koniec roku odrobiła z nawiązką bądź zniwelowała straty wynikające z pandemii. Oczywiście wielu inwestorów korzystało także z rządowych Tarcz Antykryzysowych. My, jako instytucja otoczenia biznesu i wspierająca przedsiębiorczość, również przygotowaliśmy ofertę wsparcia.

Opartą na…?

Agnieszka Sygitowicz: Kilku działaniach. Cały pakiet nazwaliśmy Strefą Wsparcia. Bardzo szybko, bo już w marcu uruchomiliśmy specjalną rundę naboru w naszym akceleratorze Startup Spark dla młodych firm, które miały pomysł na innowacje w walce z pandemią koronawirusa. Zgłosiło się do nas ponad 100 firm z całego świata. Wybraliśmy 10 najciekawszych projektów i przekazaliśmy na nie blisko 1,5 miliona złotych. Dziś stworzone przez nich innowacje, takie jak robot do opieki nad pacjentami, czy system monitorowania pacjenta z COVID zdalnie, z powodzeniem działają i wspierają służbę zdrowia.

Pomagali też strefowi inwestorzy, mimo że sami mieli problemy. Jak to jest rozmawiać z firmami i przekonywać ich do inwestowania w tak trudnym czasie?

Agnieszka Sygitowicz: Dużo trudniej niż, gdy jest koniunktura, gospodarka kwitnie i wszyscy obserwują u siebie tylko zielone wskaźniki wzrostu. W czasie takiej niepewnej sytuacji kryzysowej są dwie szkoły działania: cięcie wydatków albo inwestowanie. Na szczęście wiele z firm obrało tę drugą drogę. Zwolnienie w podatku dochodowym za inwestycję, jakie oferujemy, ale także dofinansowanie do szkoleń pracowników, czy możliwość współpracy ze startupami przy tworzeniu innowacji. To konkretne korzyści, które szczególnie w trudnym czasie są doceniane i bardziej atrakcyjne dla firm. Rekordziści w 2020 r. zdecydowali się na dwie, a nawet trzy inwestycje w Łódzkiej Strefie. Na przykład firma Roldrob, dobrze znana na rynku mięsnym w Polsce i na świecie, zaplanowała trzy inwestycje. Za tak śmiałe plany nagrodziliśmy ją gospodarczą nagrodą im. Henryka Grohmana.

W pandemii było kilka spektakularnych decyzji inwestycyjnych w Łódzkiej SSE – Progroup Board, Żabka Automatic Logistics, czy S 54 Sp. z o. o. Te firmy zainwestują sporo powyżej 150 mln złotych. Jakie mają oczekiwania od strefy, gdy dochodzi do negocjacji?

Marek Michalik: Nasze sukcesy na arenie międzynarodowej, świetne miejsca w rankingu globalnym powodują, że jesteśmy zauważani na świecie i do naszych drzwi pukają poważni zagraniczni inwestorzy. W ostatnich latach, np. lider branży chemicznej firma S 54, Progroup Board, Wood-Mizer Industries, Alcon czy Corning Optical Fiber. Po otrzymaniu nagród dostaliśmy wiele sygnałów, że potencjalni inwestorzy chcą odwiedzić naszą strefę. Duży inwestor często kupuje działkę wielkości 10, 20 czy 30 hektarów w jednym kawałku. W tym temacie ściśle współpracujemy z samorządami, które takie tereny starają się mieć w swojej ofercie, ale także sami takie nieruchomości przygotowujemy. Miedzy innymi dzięki właśnie takiej gotowej ofercie terenów inwestycyjnych przyciągnęliśmy do strefy dużego gracza – brytyjskiego firmę Johnson and Matthey, producenta baterii elektrycznych, czy firmę Miele, niemieckiego producenta sprzętu AGD. Obie te firmy zainwestują po kilkaset milionów złotych i będą zatrudniały kilkaset osób, a możliwe, że w przyszłości tysiące pracowników.

Inwestycja Johnsona to Konin, a Miele Ksawerów, wcześniejsze firmy to też tereny oddalone od Łodzi. Co ze stolicą naszego województwa, nie jest atrakcyjna dla zagranicznych inwestorów?

Marek Michalik: Władze Łodzi przespały czas, gdy inne miasta budowały oferty inwestycyjne na obrzeżach miast. Urząd Miasta pod rządami prezydent Hanny Zdanowskiej po prostu nie ma propozycji dla dużych zagranicznych graczy. Gdy pojawia się temat kupna miejskich terenów inwe stycyjnych Pani Prezydent odsyła do deweloperów. Kilka bardzo ciekawych projektów uciekło nam do innych stref w Polsce i za granicę właśnie przez ten brak miejskiej oferty.

Dlatego Łódzka Strefa rozwija podstrefy wokół Łodzi?

Marek Michalik: Zdecydowanie postawiliśmy na budowanie oferty terenów inwestycyjnych, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Częściowo już nam się to udało, bo podstrefa Ksawerów, która jest na granicy Łodzi, to blisko 50 hektarów powierzchni, na której ulokowaliśmy bardzo ważne inwestycje firm: Miele, Nippon Seiki, za chwilę także fabryka firmy OxyLine i możliwe, że kolejne, bo rozmowy trwają. Mamy też w ofercie teren na łódzkim Olechowie przy terminalu kolejowym, blisko 5 hektarów i kilka hektarów w Konstantynowie Łódzkim. Natomiast poszukujemy kolejnych, bo między innymi dzięki tak dobremu wynikowi w światowym rankingu stref pojawiają się zapytania od globalnych marek i musimy być gotowi, by sprostać oczekiwaniom.

Rozmawialiśmy już o planowaniu i o tym, że ciężko w obecnej sytuacji daleko wybiegać w przyszłość, ale mimo wszystko spróbujemy przez chwilę.
Porozmawiajmy o prognozach na 2021 r.

Agnieszka Sygitowicz: W 2021 roku będziemy zgodnie z opracowaną strategią rozwijać nasz ekosystem wsparcia dla firm, oparty na ofercie zachęt inwestycyjnych, a także rozwoju technologicznym. Liczymy na firmy z sektora usługowego, IT, BPO, nowoczesnych technologii, dla których przygotujemy szczególną ofertę opartą o Cyfrowy Hub Innowacji. Obserwujemy sektor technologii dla biznesu, który jest bardzo rozwojowy, także w kontekście ruchu firm na rynku
wschodnim, na przykład na Białorusi i Ukrainie.

Marek Michalik: Mimo pandemii spodziewamy się utrzymania wzrostu inwestycji wśród firm z sektora MŚP i z polskim kapitałem. Firmy produkcyjne wciąż inwestują i stanowią większość obecnych oraz nowych inwestorów, ale spodziewamy się przyspieszenia wśród firm świadczących usługi. Projektów z branży IT, BPO, nowoczesnych technologii. Na przykład takich jak inwestycja firmy Alcon Polska, która w Warszawie zbudowała nowoczesne centrum usług biznesowych i planuje zatrudnić blisko 250 pracowników. Spodziewamy się też przewartościowania obecnie działających łańcuchów dostaw i miejsc produkcji. Pandemia
pokazała, że lokowanie zakładów produkcyjnych tylko w Chinach, wiąże się z dużym ryzykiem zerwania dostaw w czasie sytuacji kryzysowej. Zakładamy, że może dojść do relokacji wartościowych inwestycji.

Rozmawiał Robert Sakowski
Zdjęcia Paweł Keler

 

Łódź, ul. Ks. Biskupa Wincentego Tymienieckiego 22G
tel. 42 676 27 53, 42 676 27 54
e-mail: info@sse.lodz.pl
www.sse.lodz.pl