Kochałam to mieszkanie ze starymi, pięknymi meblami, piecami kaflowymi, do których Babunia wydmuchiwała dym z papierosów palonych przez szklaną fifkę, żeby Dziadek nie poczuł zapachu nikotyny. Aktorka Iwona Bielska specjalnie dla LIFE IN wspomina Łódź swojego dzieciństwa i młodości.

Urodziłam się w Łodzi, w mieszkaniu Dziadków (Dziadeczków – jak mówiłyśmy z siostrą i mówimy do dziś) przy ulicy Radwańskiej. A może wtedy była to już ulica Świerczewskiego? W każdym razie – ilekroć później jeździło się do Dziadków, zawsze mówiło się: „Jedziemy na Radwańską”, choć wtedy na pewno to już była Świerczewskiego… Moje narodziny były prawdopodobnie jednymi z ostatnich mogących odbywać się w prywatnych mieszkaniach i przez całe życie czułam się z tego powodu jakoś dziwnie wyróżniona. Moje przyjście na świat naznaczone zostało wieloma indywidualnymi szczegółami: lekarz, położna przybyli specjalnie dla mnie, to w tym pokoju, na tym łóżku leżała moja Mama…

Kochałam to mieszkanie ze starymi, pięknymi meblami, piecami kaflowymi, do których Babunia wydmuchiwała dym z papierosów palonych przez szklaną fifkę, żeby Dziadek nie poczuł zapachu nikotyny. Ze wspaniałym kryształowym naczyniem na metalowym stojaku, w którym zawsze, zawsze! były kruche ciasteczka o niepowtarzalnym smaku… Dzieciństwo to Bałuty. Podstawówka: pierwsze zetknięcie z tragedią. Nie pamiętam już, czy był to chłopiec z naszej klasy; zginął pod szkołą, Przebiegał w czasie przerwy przez ulicę…

Pierwsze przyjaźnie: Krzysiek Skusiewicz, Marek Korzybski (Krzysiek z Renatą zawsze przychodzą do teatru, ostatnio byli na premierze „Wielu demonów”). Potem liceum – zostało mi chyba wybrane przez nauczyciela WF-u: „Wiesz, w XXVIII tworzą drużynę siatkarek, a ty jesteś wysoka…”. Tak zaczęła się moja przygoda z siatkówką szkolną, potem ligową, otarłam się nawet o reprezentację, a z profesor Barbarą Rosiak grałyśmy w jednej drużynie ( ŁKS)! Uczyłam się nieprzyzwoicie dobrze.

Nasza polonistka – niezapomniana, oryginalna, leciwa, o wspaniałej wiedzy prof. Irena Plocer (do dziś pamiętam Jej powiedzonka) wysłała mnie na olimpiadę: I Ogólnopolską Olimpiadę Języka Polskiego. Jako laureatka – za sprawą dyplomu podpisanego przez samego Profesora Kazimierza Wykę – mogłam pójść bez egzaminów wstępnych na filologię polską, co – po nieudanym egzaminie do PWSTFiTv – było życiowym kołem ratunkowym. Wtedy zaszczepiony został mi szacunek do języka i niezmiennie wściekam się, kiedy słyszę np. „szejset”, a słyszę wszędzie: na ulicy, w radio, w telewizji. Naprawdę, nie ma cyfry „szej”!

Licealne przyjaźnie: Elka Ostojska, która już wtedy otarła się o „wielki świat” – śpiewała w zespole Pro Contra, jeździła na festiwale, można Ją było „wyłowić”, np. podczas transmisji z Opola! Skończyła germanistykę, tak jak Tereska Zabielska, która lata całe uczyła niemieckiego w Krakowie. Obydwie przyjeżdżają do mojego podkrakowskiego domu, jeśli Elka „zleci” do Polski ze swojej Australii. Wspaniałe łódzkie wspomnienia… Sokolniki… domek letniskowy Dziadków Bielskich. Pamiętam go jeszcze bez prądu i tę sukienkę prasowaną żelazkiem z duszą…

Teatr studencki Qwant… Glinkowscy… Hibnerowie… Wszystko to ożywa z jakąś młodzieńczą mocą, kiedy wracam do Łodzi do Teatru Nowego grać w dwóch już teraz przedstawieniach: „Komeda” w reż. Leny Frankiewicz i „Wiele demonów” w reż. Mikołaja Grabowskiego. Serdecznie zapraszam do teatru! A jeszcze nieskromnie przypominam sobie przystanek Łódź ze złotą łódzką maską za rolę królowej Elżbiety w sztuce „Królowa i Szekspir” w reż. Grażyny Dyląg! Jakieś 15 lat temu! Też miłe wspomnienie!

Iwona Bielska
Aktorka teatralna i filmowa. Jej najgłośniejszą rolą ostatnich lat jest – nagrodzona Orłem – kreacja Wojnarowej w „Weselu” Wojciecha Smarzowskiego (2004 r.). Studia i życie zawodowe związała z Krakowem. Ukończyła tamtejszą PWST (1977) i w tym samym roku zadebiutowała na scenie Teatru Słowackiego, w roli Hanki w „Moralności pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej. Z Teatrem im. Juliusza Słowackiego związana była aż do połowy lat 80., i ponownie, od 1996 roku. W międzyczasie występowała na scenach teatrów: STU w Krakowie, Rozmaitości w Warszawie i Nowego w Łodzi. Od 2002 roku gra w zespole krakowskiego Starego Teatru. Ma na koncie wiele ról w spektaklach Teatru Telewizji.
W latach 80. zagrała główne bohaterki w filmach: „Znaki zodiaku”, „Ćmie”, „Grzechach dzieciństwa”, „Oknie” i „Wilczycy” oraz w „Na srebrnym globie”. Kolejne lata to m.in. role w „Pułkowniku Kwiatkowskim” Kazimierza Kutza, u Andrzeja Wajdy w telewizyjnym filmie „Wyrok na Franiszka Kłosa” (2000) oraz udział w telenoweli „Adam i Ewa” (2000-2001). Jedna z najsłynniejszych kreacji scenicznych aktorki to – na deskach Teatru Nowego w Łodzi i Teatru STU w Krakowie – rola królowej Elżbiety w sztuce „Królowa i Szekspir” Esther Vilar. Rola przyniosła aktorce kilka prestiżowych nagród, m.in. łódzką Złotą Maskę, nagrodę aktorską na Kaliskich Spotkaniach Teatralnych i krakowskiego Ludwika.
Następne lata to szereg kolejnych sukcesów teatralnych i filmowych. Najsłynniejsze role sceniczne stworzyła w spektaklach „Niewina” (2004) i „Auto da fé” (2005), na deskach Starego Teatru w Krakowie. Występowała także w serialach – „Niania”, „Hela w opałach”, „Magda M.”, „Krew z krwi”, „Przepis na życie”, czy „Na dobre i na złe”.

Fot. Teatr Nowy HaWa