Ogrody Geyera otwierają bramy dla wszystkich łodzian. W każdy letni weekend na terenie dawnego kompleksu fabrycznego będzie można miło spędzić czas. Po wielu latach, popadania w ruinę i zapomnienie, cały kwartał miasta nareszcie wraca do życia.

Przez wiele lat ponad 10 hektarów powierzchni między ulicami Piotrkowską, Wólczańską, Sieradzką i Czerwoną było niedostępnych dla mieszkańców Łodzi. Ta ogromna przestrzeń w centrum miasta tworzy integralną i niepowtarzalną strefę, która ożywi tę część Łodzi i przyniesie dużo radości mieszkańcom. Inwestor Ogrodów Geyera chce, aby każdy letni weekend łodzianie spędzali właśnie w tym wyjątkowym miejscu. – Pierwsi do Ogrodów Geyera trafili najmłodsi łodzianie – opowiada Laura Chojecka, odpowiedzialna za marketing w Ogrodach Geyera. – To z myślą o nich zorganizowaliśmy Dzień Wszystkich Dzieci. Takich tłumów w tym miejscu nie było od wielu lat. Dzieci miały do wyboru darmowe animacje, gry i zabawy, kino plenerowe oraz mnóstwo miejsca do jeżdżenia na rolkach, rowerach i hulajnogach! Na małych i dużych głodomorów czekały food trucki, a na spragnionych odpoczynku specjalnie przygotowana strefa chilloutu.

Weekendy pełne atrakcji

Tak ma być co weekend – każda niedziela w Ogrodach Geyera będzie dedykowana najmłodszym. Czeka tam na nich wiele miejsc do szalonej zabawy. W czasie wakacji dziećmi zajmować się mają specjalni animatorzy, których zadanie będzie proste – zadbają o to, aby czas spędzony przez dzieci w Ogrodach Geyera był niezapomniany. Na głównym placu pojawi się także atrakcja dla fanów filmu – kino letnie, w którym na leżakach dzieci będą mogły oglądać kreskówki, a rodzice ambitne filmy. W tym celu kilkaset metrów kwadratowych wyłożono świeżą trawą. Wystarczy kocyk albo leżak i w ciągu dnia można się poopalać, a wieczorem skorzystać z zaproszenia na seans filmowy. Na telebimie będzie można zobaczyć ambitne kino. W planach są pokazy etiud filmowych studentów łódzkiej Szkoły Filmowej. Kultury w Ogrodach Geyera będzie dużo. Wszystko w ramach łódzkiego pleneru.

– W czasie wakacji chcemy tu stworzyć przestrzeń ogólnodostępnych wydarzeń kulturalnych – wyjaśnia Laura Chojecka. – Mamy w planach koncerty, spektakle, pokazy mody i inne imprezy plenerowe. Do współpracy zapraszamy także wszystkich, którzy mają pomysł na fajne wydarzenie, ale jeszcze nie wybrali miejsca, w którym je zrealizują. Nasza scena jest do ich dyspozycji.

Organizatorzy zadbali także o to, by nikt kto trafi do Ogrodów Geyera, nie był głodny i spragniony. W specjalnym namiocie zorganizowano bar, który będzie czynny podczas weekendów. Przestrzeń w Ogrodach Geyera jest także otwarta dla food trucków. W planach organizatorów są wakacyjne targi streetfoodowe. Zmotoryzowani, którzy zechcą odwiedzić Ogrody Geyera, nie muszą się martwić o miejsca do parkowania, bo na terenie Ogrodów Geyera czekają darmowe parkingi.

Pod samą bramę wejściową, prowadzącą na największy plac w mieście można także dojechać komunikacją miejską. – Zależy nam na stworzeniu miejsca, w którym każdy będzie się czuł jak u siebie i wszystko miał pod ręką. Wszystko w poszanowaniu historii i zabytkowego charakteru obiektu — podkreśla Laura Chojecka.

Miasto w mieście

Pomysł na nowoczesny kompleks rozrywkowo-biurowo-mieszkalny w miejscu po dawnej fabryce Ludwika Geyera pojawił się w 2015 roku. Wówczas grupa kapitałowa Monnari Trade odkupiła od polsko-hiszpańskiej firmy Urbanica większościowe udziały w terenie położonym naprzeciw Białej Fabryki. Inwestor chce stworzyć w rewitalizowanym kompleksie „miasto w mieście”, gdzie znajdą swoje miejsce biura, mieszkania oraz handel i usługi. – W planach mamy wiele inwestycji – opowiada Laura Chojecka. – Od strony ulicy Sieradzkiej planowana jest część mieszkaniowa, z kolei przy Wólczańskiej i Czerwonej będzie część mieszkaniowo-usługowa. Osiedle mieszkaniowe jest w fazie projektowania.

Mieszkania mają zająć powierzchnię prawie 35 tysięcy metrów kwadratowych. Na potrzeby lokatorów wybudowane zostaną podziemne parkingi, gdzie docelowo zmieści się 500 samochodów. W sumie pod inwestycje przeznaczono ponad osiem hektarów. Większość z odnawianych 19 zabytkowych budynków pofabrycznych czeka już na najemców. Jest wielu zainteresowanych, z którymi inwestor prowadzi negocjacje. Pierwsi mogą pojawić się po wakacjach. Wrażenie na odwiedzających Ogrody Geyera robi przeszklony łącznik między dwoma budynkami, doskonale widoczny od strony ulicy Piotrkowskiej. Rozciąga się z niego widok na rozległy dziedziniec z jednej strony, a z drugiej na Białą Fabrykę i park z jeziorkiem. W łączniku planowana jest restauracja.

Do Ogrodów Geyera będzie można dostać się z dwóch stron – od ulicy Piotrkowskiej są dwa wejścia, prowadzące bezpośrednio na rynek, a od Wólczańskiej wjazd na tymczasowy parking. Każde wejście prowadzi bezpośrednio na rozległy dziedziniec, na którym już niebawem ustawionych zostanie 60 wielkich donic z drzewami i krzewami. Dodatkowe drzewa i nasadzenia pojawią się także w wielu innych miejscach.

Dokładnie nad korytem rzeki Jasień, która przepływa pod kompleksem, umieszczona została zdobiona rynienka, wyznaczająca bieg rzeki. – Jedną z przyczyn, dla których Geyer założył fabrykę właśnie w tym miejscu, była duża dostępność wody. W ten sposób postanowiliśmy symbolicznie podkreślić znaczenie Jasienia dla Ogrodów Geyera – wyjaśnia Laura Chojecka.

IMPERIUM Ludwika Geyera

Zaczęło się na początku XIX wieku, gdy do miasta zaczęli ściągać osadnicy z całej Europy. Kuszeni dogodnymi warunkami, wielkimi perspektywami i możliwością zarobienia ciągnęli do Łodzi tysiącami. To właśnie tu powstawało największe centrum przemysłu włókienniczego w Królestwie Polskim.
Jednym z nowo przybyłych był pochodzący z Saksonii Ludwik Geyer. Do Łodzi trafił w 1828 roku mając 23 lata. Doskonale wykorzystał otwierające się możliwości i już kilka lat później był największym łódzkim przedsiębiorcą i właścicielem pierwszej maszyny parowej w Królestwie Polskim. Na mocy umowy podpisanej z Komisją Województwa Mazowieckiego młody Geyer otrzymał tereny potrzebne do wybudowania fabryki, pomoc przy budowie i licencję na sprowadzanie przędzy z obniżonym cłem. W zamian zobowiązał się do uruchomienia 20 warsztatów tkackich.

Pierwszy zakład Geyera mieścił się przy ulicy Piotrkowskiej 284/286 w trzyizbowym drewnianym domu, w którym właściciel również zamieszkał. Doskonała koniunktura i przede wszystkim umiejętności menedżerskie Geyera spowodowały, że w zaledwie kilka lat stał się jednym z największych przedsiębiorców w Łodzi. Wtedy przystąpił do budowy nowej, wielkiej przędzalni i tkalni mechanicznej. Ukończoną w 1837 roku fabrykę nazywano Białą Fabryką, gdyż w przeciwieństwie do późniejszych budynków fabrycznych była otynkowana i pomalowana na biało.

Rok później do głównego budynku dobudowano trzypiętrowy pawilon fabryczny. Ludwik Geyer stał się wówczas największym łódzkim przemysłowcem. Pod koniec roku 1838 w „Białej Fabryce” pojawiła się pierwsza nie tylko w Łodzi, ale w całym przemyśle włókienniczym Królestwa Polskiego maszyna parowa o mocy 60 KM. Rozpoczęła się w ten sposób mechanizacja przemysłu włókienniczego, czego oznaką było pojawienie się w Łodzi pierwszego komina fabrycznego. Niedługo po tym, Biała Fabryka stała się za mała i imperium rodu Geyerów rozrosło się na tereny położone po zachodniej stronie ulicy Piotrkowskiej, w kwartale zamkniętym ulicami: Czerwoną, Wólczańską i Sieradzką. W ten sposób w południowej części głównej łódzkiej ulicy powstał kompleks obejmujący prawie 48 hektarów!

Dzieło życia Ludwika po jego śmierci kontynuowali potomkowie. Fabryka notowała wzloty i upadki, lecz kres jej funkcjonowaniu położyła II wojna światowa. Geyerowie, mimo niemieckich korzeni, uważali się za Polaków. Nie podpisali volkslisty, pomagali polskim więźniom osadzonym na łódzkim Radogoszczu. W niewyjaśnionych okolicznościach hitlerowcy zamordowali wnuka Ludwika, Roberta Geyera i jego siostrzeńca. Po wojnie nacjonalizacja przekształciła dawne imperium w największe w Polsce zakłady przemysłu tekstylnego „Eskimo”.