Felieton o ścianie

Jesień mnie trochę w tym roku pokonała. Znów zrobiło się smutno, mokro i melancholijnie… Nie, żebym tego jako listopadowy chłopak, nie lubił… Ale co innego zaszyć się w domu, zakopać w kocach z michą ulubionego żarcia i poczytać książkę, a co innego mierzyć się w tym anturażu z najintensywniejszym zawodowo okresem w życiu. Dopiero co wypuściliśmy w Fundacji premierę „Wigilii” (wbrew tytułowi nie jest to zbyt świąteczny spektakl), a już wchodzimy…

Ostatni felieton przed czterdziestką…

Co wydanie LIFE IN. Łódzkie „zabawa” z felietonem zaczyna się od początku. Najpierw sobie obiecuję, że tym razem będzie inaczej, że nie przekroczę wszystkich możliwych deadlinów, nie doprowadzę Beaty (redaktor naczelna) do stanu przedzawałowego, a temat kolejnego felietonu dobrze przemyślę, wybiorę, najlepiej z wyprzedzeniem napiszę kilka różnych, a w redakcji wybiorą sobie ten, który według nich jest najciekawszy. I co numer jest to samo- chaos, pustka w głowie, ostatni kwadrans…

Najgorsze są powroty

Kotor 9.00 Wraz z trójką przyjaciół po tygodniu wspólnego eksplorowania Czarnogóry wyruszamy z Kotoru do Podgoricy. Auto z wypożyczalni ledwo zipie, zwłaszcza na krętych, stromych i wąskich drogach, przepisy drogowe właściwie tu nie obowiązują, zatem jedziemy ostrożnie, ale – co najważniejsze – wypoczęci i w świetnych nastrojach. Podgorica 11.40 Bilety na lot wykupione od kilku tygodni, zrelaksowani czekamy w kolejce do odprawy i nagle ZONK: samolot jest „overbooked” i nie ma już dla…

Felieton o moim ojcu

Parafrazując klasyczkę – „Ten felieton mu się po prostu należy”… W dzieciństwie był postacią mityczną. W domu był dwa, trzy miesiące w roku. Przypływał z rejsów, przywoził słodycze, colę (nigdy nie zapomnę, jak porzygałem się po wypiciu jedenastu puszek jednego dnia) i pomarańcze. Czasem nas ze sobą zabierał. Pierwszy raz – gdy miałem osiem lat – w roku szkolnym trzy miesiące spędziłem na statku, którego był kapitanem, zmierzając…

To wszystko przez kobiety

„To wszystko przez kobiety!” wykrzykuje mój bohater, którego gram w „Ławeczce na Piotrkowskiej” wyliczając dziesiątki problemów, które go przytłaczają… Ja, siedząc nad biznesplanem nowego teatru (Sceny Monopolis), który jesienią inauguruje swoją działalność w Łodzi, układając repertuar, strategię reklamową, etc…mam ochotę wykrzyknąć to samo. Zaczęło się od Tiny Turner i to bardzo wcześnie. Był 1985 rok, gdy tata, kapitan żeglugi wielkiej, przywoził z zagranicy kasety magnetofonowe. Miałem pięć lat, włączyłem jedną…

Lament czterdziestolatka

Pamiętam, jak w dzieciństwie oglądałem „Czterdziestolatka” – stary dziad, myślałem i współczułem mu, że właściwie stojąc już nad grobem musi użerać się z wiecznie niezadowoloną małżonką, synem w dziwnej peruce i kaszlącym fiatem 126p. Gdy rodzice obchodzili czterdziestkę, miałem 12 lat i pamiętam, że życzyłem im zdrowia, bo nie wyobrażałem sobie, że w tym wieku można oczekiwać czegoś więcej.

Felieton lekko ekonomiczny

Właściwie to zaczęło się już w dzieciństwie. Jak miałem kilka lat, występowałem na rodzinnych imprezach. Wierszyk, piosenka, „tanuszek” (obowiązkowy, gdy już zacząłem chodzić do „baletówki”) i „Kamilek, zrób szpagat!” – Kamilek robił, dostawał brawa, podchmieleni wujkowie dziwili się: „Jaki on giętki”; wzruszone ciocie powtarzały: „No artysta, nasz Barysznikow”, a dla mnie była to najwspanialsza gratyfikacja. W „baletówce” jako nastolatek występowałem w Operze Bałtyckiej, przez kilka lat…

Felieton o Krysi

Dwa tygodnie temu skończyłaby 67 lat. Aż trudno mi uwierzyć, że Jej już nie ma od 19 miesięcy… Są straty, z którymi nie godzimy się nigdy, po prostu ten czas, który rzekomo „leczy rany” uczy z nimi żyć. Dziś samo to słowo wywołuje wzruszenie: „Mama”…

I przyszła wiosna

Zupełnie niespodziewanie…. Jednego dnia jeszcze kurtka puchowa i szal, drugiego już krótki rękaw i czapka z daszkiem. To trochę jak z zakochaniem, które spada bez ostrzeżenia i wywraca twoje życie do góry nogami. Tak, o zakochaniu chcę pisać, bo to właśnie synonim wiosny. Początek, wszystko nowe, ekscytujące, endorfiny szaleją, biochemia mózgu zaburzona jak po najcięższych narkotykach.