Najgorsze są powroty

Kotor 9.00 Wraz z trójką przyjaciół po tygodniu wspólnego eksplorowania Czarnogóry wyruszamy z Kotoru do Podgoricy. Auto z wypożyczalni ledwo zipie, zwłaszcza na krętych, stromych i wąskich drogach, przepisy drogowe właściwie tu nie obowiązują, zatem jedziemy ostrożnie, ale – co najważniejsze – wypoczęci i w świetnych nastrojach. Podgorica 11.40 Bilety na lot wykupione od kilku tygodni, zrelaksowani czekamy w kolejce do odprawy i nagle ZONK: samolot jest „overbooked” i nie ma już dla…

Felieton o moim ojcu

Parafrazując klasyczkę – „Ten felieton mu się po prostu należy”… W dzieciństwie był postacią mityczną. W domu był dwa, trzy miesiące w roku. Przypływał z rejsów, przywoził słodycze, colę (nigdy nie zapomnę, jak porzygałem się po wypiciu jedenastu puszek jednego dnia) i pomarańcze. Czasem nas ze sobą zabierał. Pierwszy raz – gdy miałem osiem lat – w roku szkolnym trzy miesiące spędziłem na statku, którego był kapitanem, zmierzając…

To wszystko przez kobiety

„To wszystko przez kobiety!” wykrzykuje mój bohater, którego gram w „Ławeczce na Piotrkowskiej” wyliczając dziesiątki problemów, które go przytłaczają… Ja, siedząc nad biznesplanem nowego teatru (Sceny Monopolis), który jesienią inauguruje swoją działalność w Łodzi, układając repertuar, strategię reklamową, etc…mam ochotę wykrzyknąć to samo. Zaczęło się od Tiny Turner i to bardzo wcześnie. Był 1985 rok, gdy tata, kapitan żeglugi wielkiej, przywoził z zagranicy kasety magnetofonowe. Miałem pięć lat, włączyłem jedną…

Lament czterdziestolatka

Pamiętam, jak w dzieciństwie oglądałem „Czterdziestolatka” – stary dziad, myślałem i współczułem mu, że właściwie stojąc już nad grobem musi użerać się z wiecznie niezadowoloną małżonką, synem w dziwnej peruce i kaszlącym fiatem 126p. Gdy rodzice obchodzili czterdziestkę, miałem 12 lat i pamiętam, że życzyłem im zdrowia, bo nie wyobrażałem sobie, że w tym wieku można oczekiwać czegoś więcej.

Felieton lekko ekonomiczny

Właściwie to zaczęło się już w dzieciństwie. Jak miałem kilka lat, występowałem na rodzinnych imprezach. Wierszyk, piosenka, „tanuszek” (obowiązkowy, gdy już zacząłem chodzić do „baletówki”) i „Kamilek, zrób szpagat!” – Kamilek robił, dostawał brawa, podchmieleni wujkowie dziwili się: „Jaki on giętki”; wzruszone ciocie powtarzały: „No artysta, nasz Barysznikow”, a dla mnie była to najwspanialsza gratyfikacja. W „baletówce” jako nastolatek występowałem w Operze Bałtyckiej, przez kilka lat…

Felieton o Krysi

Dwa tygodnie temu skończyłaby 67 lat. Aż trudno mi uwierzyć, że Jej już nie ma od 19 miesięcy… Są straty, z którymi nie godzimy się nigdy, po prostu ten czas, który rzekomo „leczy rany” uczy z nimi żyć. Dziś samo to słowo wywołuje wzruszenie: „Mama”…

I przyszła wiosna

Zupełnie niespodziewanie…. Jednego dnia jeszcze kurtka puchowa i szal, drugiego już krótki rękaw i czapka z daszkiem. To trochę jak z zakochaniem, które spada bez ostrzeżenia i wywraca twoje życie do góry nogami. Tak, o zakochaniu chcę pisać, bo to właśnie synonim wiosny. Początek, wszystko nowe, ekscytujące, endorfiny szaleją, biochemia mózgu zaburzona jak po najcięższych narkotykach.

Felieton o miłości

Poznali się w pierwszej klasie liceum… On – szczery chłopak, przewodniczący samorządu szkolnego, z marzeniami o karierze marynarza… I ona – piękna dziewczyna nazywana w klasie „czerwoną księżniczką” przez fakt bycia córką przewodniczącego powiatu. Pozornie dzieliło ich wiele…

Historia pewnego felietonu/ Kamil Maćkowiak

Piątek, dziewiąta rano – z Beatą Sakowską spotykam się na Offie. Propozycja pisania felietonów do magazynu LIFE IN niby jest zaskoczeniem, ale przecież od dawna zastanawiam się nad prowadzeniem bloga, od dziesięciu lat powstaje moja mityczna strona internetowa, w szkole z polskiego zawsze byłem prymusem, matura pisemna zdana na 5+ i nie miał na to wpływu fakt, że się podkochiwałem w polonistce, a ona o tym wiedziała. Decyzja na tak – będę pisał, mam dziesięć…