Ona torby wymyśla, projektuje i przygotowuje do produkcji, on zajmuje się całą resztą – sprzedaje je, promuje, dba o sprawy księgowo-administracyjne i nadzoruje produkcję. Ona jest projektantem i wykładowcą w łódzkiej ASP, on lokalnym przedsiębiorcą. Prywatnie są małżeństwem. Postanowili stworzyć własną linię produkcyjną torebek i akcesoriów. Dziś Katarzyna i Bartosz Wróblewscy opowiadają nam o swoim pomyśle na biznes i marce „Wróblewska”.

LIFE IN Łódzkie: Czemu wykładowca akademicki, osoba, która tłumaczy studentom, czym jest sztuka, decyduje się na własny biznes?

Katarzyna Wróblewska: Ponieważ współczesny wykładowca nie może być tylko teoretykiem. Każdy człowiek buduje swój autorytet dopiero wtedy, kiedy sam potrafi wdrożyć w życie to, o czym opowiada studentom i czego ich uczy. Dlatego dziś sztuka, którą ja uprawiam, czyli design, fashion ma sens tylko wtedy, gdy jej efekt – w moim przypadku są nim damskie torebki – potrafi znaleźć nabywcę. Uważam, że tworzenie torebek czy butów tylko po to, by stały na półce, pozbawione jest sensu.

Czyli wszystko na sprzedaż?

Katarzyna Wróblewska: Nie wszystko, ale nawet najpiękniejsza sztuka, jeżeli nie ma relacji z przemysłem i przede wszystkim z nabywcami, to ślepy zaułek. Sztuka musi być weryfikowana. Co z tego, że przygotuję – w moim mniemaniu – piękną torebkę, skoro nikt jej nie będzie mógł kupić? Jak ocenić wartość takiej sztuki?

To wydaje się chyba proste – skoro będzie ona stała na półce i nikt nie będzie mógł jej kupić, to albo jest bardzo droga, albo nie jest fajna…

Katarzyna Wróblewska: No właśnie, stąd mój pomysł na to, aby zmierzyć się z biznesem. I niech on zweryfikuje czy to, co robię, jest sztuką. Natomiast nie ukrywam, że nie podjęłabym się tego, gdyby mój mąż nie zajmował się biznesem. Nie poradziłabym sobie od strony biznesowej, finansowej i marketingowej.

Czyli cała „czarna robota” spadła na Pana?

Bartosz Wróblewski: Tak, ale nie mam z tym problemu, ponieważ zajmuję się tym na co dzień. Fascynujące jest jednak budowanie czegoś od początku, a w tym przypadku nowej marki „Wróblewska”. Obserwowanie jak wzrasta zainteresowanie nią, pojawiają się nowi nabywcy, a proponowane projekty zbierają pochlebne opinie.

Dlaczego za swoją dziedzinę i twórczą i biznesową wybrała Pani akurat torebki? Aż tak Pani je lubi?

Katarzyna Wróblewska: Uwielbiam, ale w tym akurat nie jestem odosobniona. Jakieś 95 procent kobiet lubi torebki. One przecież nas definiują. Kiedyś przeczytałam tekst o tym, czym dla kobiety jest torebka, fragment pozwolę sobie zacytować: Ona jest dla kobiety najlepszym przyjacielem, powiernikiem sekretów, komunikatem o jej statusie społecznym i środkiem autoekspresji.

Dzieło sztuki użytkowej, element stylizacji, czy w wymiarze bardziej praktycznym miejsce do przechowywania telefonu i kilku innych drobiazgów – czym dla Pani jest torebka?

Katarzyna Wróblewska: Jeżeli chodzi o funkcje, które musi spełniać torebka, to należą do nich wszystkie, które Pan wymienił. Jednak jako dojrzała artystka,
która nie tylko zajmuje się designem, spróbowałam spojrzeć na torebkę inaczej. Dla mnie jest to piękny przedmiot, wyrażający moją wrażliwość artystyczną i spełniający swoje wszystkie praktyczne funkcje. To połączenie sztuki z jej użytkowością. Dlatego moje torebki zawsze muszą budzić emocje – jednym będą się podobać, a innym nie. Jedni będą pragnęli je mieć, a drudzy wybiorą innego projektanta. One nigdy nie mogą być tylko przedmiotami, spełniającymi określone funkcje. Poza tym torebki dziś stały się ważnymi i elitarnymi przedmiotami, które się kolekcjonuje. Wiele kobiet traktuje torby jak dzieła sztuki i inwestuje w nie ogromne pieniądze.

Dlaczego akurat naturalną skórę wybrała Pani za tworzywo do uprawiania swojej sztuki i z niej wyczarowuje torby, torebki i portfele?

Katarzyna Wróblewska: Z wyborem tworzywa nie miałam najmniejszych dylematów. Należę to twórców, których fascynuje rzemiosło unikalne, ręcznie wytwarzane przedmioty, a naturalna skóra do tego idealnie pasuje. Jest to przy tym materiał, który wymaga wyjątkowego traktowania – jeden płat skóry, nigdy nie jest podobny do drugiego, mają inną strukturę, inaczej załamuje się na nich światło. Właśnie ta różnorodność wpłynęła na mój wybór.

Czy każda zaprojektowana torba jest wykonana w jednym egzemplarzu, czy też są to powtarzalne realizacje?

Bartosz Wróblewski: Są to projekty powtarzalne, dlatego, że dziś żadna marka, nie może istnieć bez ciągłej obecności w mediach społecznościowych. Zdjęcia zrealizowanych projektów trafiają na Facebook, Instagram, Pinterest. Prezentujemy je w katalogach, na naszej stronie internetowej. Są wszędzie tam, gdzie mogą być zauważone. I są zauważane, a jeżeli ten sam projekt spodoba się kilku osobom i każda z nich chce mieć tę samą torebkę, to trzeba im ją zaoferować. Proponujemy zatem limitowane serie. Każda torebka ma wszytą na stałe metkę, na której jest miesiąc i rok produkcji i właśnie swój numer. Do torby dołączany jest specjalny certyfikat autentyczności. Jest to niejako podpis artysty, który ją zaprojektował.

Jest coś, co charakteryzuje Pani twórczość, sprawia, że proponowane projekty są wyjątkowe i niepowtarzalne?

Katarzyna Wróblewska: Jest to coś, co w świecie sztuki użytkowej ma dziś spore znaczenie – zminimalizowane odpady, projekty w duchu slow fashion, wielofunkcyjność, możliwość samodzielnego modyfikowania i przekształcania. Niektóre zaprojektowane przeze mnie torby, po rozpięciu ich w określonych miejscach, zmieniają kształt. Dzięki temu nie nudzą się i mogą służyć przez kilka sezonów. Do tego dochodzi wyjątkowa jakość materiałów i wykonania, a także ich trwałość. Warto też podkreślić, że we wszystkich swoich projektach ogromną uwagę przywiązuję do detali i wykończenia. One są dopracowane w każdym szczególe. Charakteryzują je też oryginalne zdobienia skóry i dodatków – począwszy od metki, która jest osobno przygotowywana do każdej torby, a na sprzączkach, paskach i ozdobnikach kończąc.

Jak przebiega wykonanie jednej torby? Dostaje Pani już gotową skórę, czy musi Pani ją sama wyprawić, nadać jej kolor, wyciąć odpowiedni kształt, zszyć…? Robi to Pani sama, czy korzysta z pomocy podwykonawców?

Katarzyna Wróblewska: W wykonaniu torebki najtrudniejsze jest jej wymyślenie i zaprojektowanie. Zawsze, kiedy zabieram się za nowy projekt, poszukuję inspiracji – czytam książki na ten temat, chodzę na wystawy sztuki, podpatruję swoich ulubionych artystów.

Wróćmy jeszcze na chwilę do procesu tworzenia torby. Zaczyna go pomysł i projekt. Co dalej?

Katarzyna Wróblewska: Dalej szukam najlepszego tworzywa, zastanawiam się, z jakiej skóry ma być wykonana torba, jakie zastosować dla nie wzory, kolory. Przeglądam próbki materiałów i kiedy trafię na właściwy, składam zamówienie w zaprzyjaźnionej włoskiej hurtowni skór. Właściciel zna moje potrzeby, wie o tym, że interesuje mnie wysoka jakość, więc zawsze dostaję doskonały materiał. Później muszę określić jakiego koloru ma być podszewka, jaki pasek i wszystkie niezbędne detale. Myślę też o tym, jak gotowa torba ma być zapakowana, w jakie pudełko. Następna jest makieta torby, co pozwala mi zwizualizować to, co mam w głowie. Muszę przecież wiedzieć, czy wielkość torby i jej kształt są właściwe i będą mi odpowiadać. Kiedy makieta jest już gotowa, a ja jestem z niej zadowolona, do pracy przystępuje kaletnik. Od niego dostaję pierwowzór torby, którą zakładam na ramię i sama sprawdzam, czy jest taka, jak bym chciała. Wtedy jest czas na poprawki, zmiany i jakieś uzupełnienia. I jak już uporam się z tym wszystkim, możemy rozpoczynać produkcję.

Stworzyliście Państwo markę „Wróblewska”, którą sygnujecie realizowane projekty i weszliście z nią na rynek. Co skłoniło Was do takiej decyzji?

Bartosz Wróblewski: O własnej produkcji myśleliśmy już od jakiegoś czasu, ale jak to często bywa w takich sytuacjach, do działania pchnął nas zbieg okoliczności. Zostaliśmy kiedyś poproszeni przez organizatorów pokazu mody, aby wyposażyć modelki w torebki. Kilka projektów mieliśmy gotowych, więc nie stanowiło to problemu. Torebki tak się spodobały, że zaraz po pokazie wszystkie sprzedaliśmy. Postanowiliśmy wtedy pójść za ciosem i na poważnie zaczęliśmy myśleć o tym, żeby z pasji zrobić projekt biznesowy. Jesteśmy na początku drogi, ale już widzimy, że to dobry pomysł, a świadczy o tym zainteresowanie najnowszą kolekcją.

Gdzie można kupić torebki z marką „Wróblewska”?

Bartosz Wróblewski: Cała kolekcja jest dostępna na naszej stronie www.bywroblewska.com. Można tam obejrzeć wszystkie projekty i złożyć zamówienie. Wszystkie nowości pokazujemy też w naszych mediach społecznościowych. Tam można je również zamówić. Niedawno rozpoczęliśmy współpracę z butikami w Polsce, Francji i Kanadzie, ale myślimy też o innych butikach, dla których jest to interesujące uzupełnienie ich oferty. Zresztą mamy już kilka zapytań czy bylibyśmy zainteresowani wystawieniem u nich toreb. Współpracujemy także ze stylistkami influencerkami, które do pełnej realizacji swoich projektów potrzebują torebek i wielu innych akcesoriów.

Jest Pani projektantką i jednocześnie nauczycielem akademickim – w łódzkiej ASP prowadzi Pani zajęcia ze studentami na Wydziale Sztuk Projektowych. W której roli czuje się Pani lepiej?

Katarzyna Wróblewska: Projektowaniem zajęłam się zaraz po studiach. Na kilka lat trafiłam wtedy do dużego producenta butów, gdzie poznałam wszystkie tajniki produkcji obuwie. Później dostałam propozycję powrotu na uczelnię, która potrzebowała projektanta praktyka. I praktycznie od tego momentu całe moje życie zawodowe z jednej strony związane jest z projektowaniem, a z drugiej z uczelnią i kształceniem studentów. Trudno mi dziś oddzielić obie te kwestie i w obu rolach czuję się dobrze, jednak najważniejsze było i jest dla mnie kształcenie studentów. Tego nie zamieniłabym na nic innego.

Rozmawiał Robert Sakowski
Zdjęcia Monika Szałek, Bartosz Wróblewski

www.ByWroblewska.com
shop@bywroblewska.com
tel. 606 210 666, 602 666 999