Philadelphia Roll! To zdecydowanie numer 1 w menu Sushi Kushi. Łosoś z serkiem philadelphia bije wszelkie rekordy. Czasami żartujemy, że wystarczyłoby to jedno danie – mówi Andrzej Pelc-Gonera, właściciel marki Sushi Kushi.

LIFE IN. Łódzkie: Sushi Kushi dziś to 16 restauracji w Polsce, z tego 5 w samej Łodzi. Aż tak polubiliśmy sushi?

Andrzej Pelc-Gonera: Sami jesteśmy zaskoczeni zainteresowaniem w Łodzi – tyle restauracji jednej sieci w jednym mieście, to naprawdę dużo. Ale jest moda na sushi, więc postanowiliśmy wyjść naprzeciwko oczekiwaniom. Poza tym zyski rosną z miesiąca na miesiąc, a w przypadku każdej inwestycji to decydujący powód. Sporą sympatię do naszej marki wzbudziły także działania wspierające łódzki sport i inne wydarzenia.

Można powiedzieć, że łatwo poszło.

Początki wcale nie były takie łatwe. Pierwszy lokal, który otworzyliśmy na Piotrkowskiej, oczekiwane dochody zaczął przynosić dopiero po dwóch latach, choć liczyliśmy, że nastąpi to znacznie wcześniej. Na początku wszyscy zajmowaliśmy się wszystkim – pomagaliśmy w kuchni, rozwoziliśmy sushi do klientów. Trochę to wyglądało jak One Man Show. Bywało, że lokal pękał w szwach i brakowało rąk do pracy. Później było już łatwiej, powstały kolejne nasze lokale i ludzi do pracy było więcej.

Dziś w całej sieci ile osób pracuje?

Jakieś 70-90 osób, w zależności od sezonu.

Idziecie cały czas do przodu, powstają nowe punkty pod marką Sushi Kushi. Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Chcielibyśmy się skupić na inwestycjach w miastach, w których mamy po jednym czy dwa lokale, a które według nas mają potencjał – Wrocław, Kraków i oczywiście Warszawa. Kilka tygodni temu otworzyliśmy pierwszy lokal w stolicy i mamy nadzieję na szybki rozwój.

Od czego zależy sukces na rynku gastronomicznym?

To dynamiczny rynek, cały czas trzeba starać się wyprzedzić konkurencję. Dobrze jest być w czymś pierwszym i wyjątkowym, takim trendseterem. Przed kilku laty, kiedy wystartowaliśmy, jako pierwsi mieliśmy stronę internetową, która umożliwiała zamawianie jedzenia online i płatność przy zakupie. Teraz nikogo to nie dziwi, ale wtedy byliśmy jedyni.

Czy w branży gastronomicznej trzeba się szkolić, czy wystarczy znać dobre przepisy na potrawy?

Jak wszędzie, również w gastronomii szkolenia są niezbędne. Właśnie wtedy można się dowiedzieć, co w gastronomii jest na topie, jakie nowe trendy się pojawiają, poznać nowinki. To się później bardzo przydaje w prowadzeniu restauracji. Sami robimy cykliczne spotkania i szkolenia dla naszych pracowników, przede wszystkich dla sushimasterów z naszych restauracji. Mają wtedy okazję zapoznać się z nowościami, które chcemy wprowadzać na rynek, a my poznajemy ich opinię na ten temat. Ostatnio takie szkolenie odbyło się w kwietniu w Toruniu. Kolejne zmiany w menu Sushi Kushi szykujemy na wrzesień, więc już niebawem będzie zorganizowane kolejne spotkanie.

Jak Panu smakowało pierwsze sushi?

Smaku nie pamiętam, ale miejsce, w którym jadłem swoje pierwsze sushi owszem, to było w House of Sushi w Łodzi.

Dlaczego akurat zdecydował się Pan na biznes gastronomiczny?

Przyznam, że ten temat pojawił się w moim życiu dość późno. Wcześniej, wspólnie z rodzicami prowadziłem firmę motoryzacyjną. Sprzedaliśmy ją w 2008 roku i wtedy zacząłem myśleć o gastronomii. Zawsze lubiłem gotować, więc w moim przypadku była to naturalna decyzja. Los chciał, że na mojej drodze pojawił się Daniel Angiel, który tak naprawdę wprowadził mnie w ten biznes. Podpowiedział, co trzeba zrobić, dobrał kadrę, którą wyszkolił, pomógł w otwarciu pierwszego lokalu Sushi Kushi i stworzył menu.

Od motoryzacji do sushi – ogromna zmiana.

To prawda, chociaż na początku nie myślałem o sushi, bardziej o kuchni tajskiej. Wtedy też powstał koncept na restaurację King Kong. Był rok 2009 i brakowało mi osób, które mogłyby zrealizować ten pomysł. Sam też nie byłem na to gotowy, dlatego odłożyłem go na później. Zaczęliśmy od sushi. Wspólnie z Tomkiem Jakubowskim, moim wspólnikiem, i przy ogromnej pomocy Daniela, stworzyliśmy pierwszą restaurację Sushi Kushi. Nie wchodziliśmy na dziewiczy rynek, bo przed nami było już sześć lokali, które oferowały sushi.

Czy Polacy przekonali się już do kuchni japońskiej?

Kuchnia japońska to szerokie pojęcie. My wciąż staramy się czerpać z tej kuchni inspirację do sushi. Ale choć kuchnia japońska Polakom kojarzy się z sushi, to tak naprawdę sushi jest w niej tylko drobnym elementem. Teraz nastawiamy się na łączenie uniwersalnych kuchni azjatyckich – tajskiej i indonezyjskiej.

Bywa Pan na dalekim wschodzie, poznaje kraje i kuchnie. Jest jakaś, która najbardziej Panu pasuje?

Kuchnia tajska – to mój świat i gdybym miał wybrać, z jaką kuchnią chciałbym spędzić starość to zdecydowanie z tajską.

Skąd pomysł, by promować Sushi Kushi przy okazji różnych inicjatyw sportowych, modowych.

Z jednej strony możliwość wspierania wszystkiego, co łódzkie daje dużą satysfakcję. Z drugiej, jest to z korzyścią dla nas. Bardzo często osoby przychodzą do nas, ponieważ usłyszeli o Sushi Kushi przy okazji jakiegoś wydarzenia sportowego. Kojarzą naszą markę, bo byli na meczu i jedli tam nasze sushi. Jestem pewien, że takie działania przyniosą efekt, jeżeli nie od razu, to na pewno za jakiś czas.

Co w menu Sushi Kushi jest numerem 1?

Philadelphia Roll! Łosoś z serkiem philadelphia bije wszelkie rekordy. Klienci pomimo zachęcania do spróbowania czegoś nowego, ciągle trzymają się tego wyboru. Czasami żartuje my, że wystarczyłoby to jedno danie, żeby nieźle funkcjonować na rynku. Na szczęście odwaga naszych klientów rośnie i coraz częściej próbują nowych produktów, ryb, smaków.

Lokalizacje Sushi Kushi w Łodzi to pewnego rodzaju ukłon dla osób, które mieszkają na osiedlach. Aby zjeść sushi nie muszą już jechać do centrum.

Tak, to zdaje egzamin. Jeszcze kilka lat temu łódzka gastronomia zamykała się w okolicy centrum i Piotrkowskiej. Korki, remonty ulic spowodowały, że restauratorzy wyszli z ofertą do mieszkańców osiedli. Widzimy, że ludzie bardzo doceniają ten fakt. Nasze lokale są blisko, mogą szybko podjechać, zjeść na miejscu lub zamówić do domu.

Co trzeba, żeby przygotować dobre sushi?

Podstawa to świeże i smaczne składniki oraz kreatywne umysły. We wdrażaniu nowych smaków pomaga nam, chociażby łódzka blogerka Magda Klimczak. l

Rozmawiał Damian Karwowski
Zdjęcie Paweł Keler

Wojciech Prochaska o franczyzie Sushi Kushi i King Konga

Klient, który jest zainteresowany otwarciem lokalu pod marką Sushi Kushi i King Kong, musi dysponować odpowiednią gotówką i lokalem w dobrym miejscu. W Łodzi nie ma już możliwości uzyskania franczyzy, ale polecamy Warszawę, Kraków czy Wrocław. Osoba, która do nas dołącza, dostaje gotowe know how, przede wszystkim w zakresie menu oraz działań marketingowych. Pomagamy przejść przez wszystkie etapy – od przygotowania projektu, poprzez załatwienie wszystkich formalności, aż do otwarcia lokalu i zaproszenia takich gości, którzy będą promować miejsce. Pomagamy także w szkoleniu pracowników. Poszczególne restauracje dzielą się z innymi swoim doświadczeniem w rozwiązywaniu problemów, które się pojawiają. Poza tym franczyza daje także możliwość korzystania z tańszych zakupów. Mamy wynegocjowane dobre stawki na świeże ryby i inne produkty.

www.sushikushi.com
facebook.com/ sushikushipl
tel. 602 139 310