Rynek nieruchomości w Łodzi jeszcze niedawno uchodził za jeden z bardziej „przystępnych” w dużych miastach. W 2026 roku sytuacja jest już mniej oczywista – ceny wprawdzie nie rosną tak dynamicznie jak wcześniej, ale na spadki raczej nie ma co liczyć.
Ile kosztuje mieszkanie w Łodzi?
Średnia cena za metr kwadratowy w Łodzi oscyluje obecnie w granicach 9–11 tys. zł na rynku wtórnym i 11–13 tys. zł na rynku pierwotnym. To wciąż mniej niż w Warszawie czy Krakowie, ale różnica stopniowo się zmniejsza. Największy wpływ na cenę ma oczywiście lokalizacja.
Warto zauważyć, że ceny transakcyjne mieszkań czyli ostateczne kwoty, za które nieruchomości zmieniają właścicieli bywają niższe. Zazwyczaj o około 2-12 procent. Warto zatem negocjować!
Gdzie najtaniej, gdzie najdrożej?
Bałuty nadal należą do bardziej przystępnych cenowo dzielnic. Starsze budownictwo i duża podaż mieszkań sprawiają, że można tu znaleźć oferty nawet poniżej 8 tys. zł/m². To opcja często wybierana przez inwestorów pod wynajem.
Widzew z kolei zyskuje na popularności. Nowe inwestycje, dobra komunikacja i rozwijająca się infrastruktura powodują, że ceny rosną, szczególnie w nowych blokach. Tu standardem staje się już poziom powyżej 10 tys. zł/m².
Śródmieście i okolice loftów (np. rewitalizowane przestrzenie pofabryczne) to osobna liga – ceny są wyższe, ale w pakiecie dostajemy klimat i prestiż.
Rynek pierwotny vs wtórny
W 2026 roku różnica między rynkiem pierwotnym a wtórnym jest wyraźna. Nowe mieszkania kuszą standardem, energooszczędnością i często lepszym układem pomieszczeń. Problem? Cena i dostępność.
Rynek wtórny daje więcej możliwości negocjacji i szybsze wprowadzenie się, ale często wymaga remontu. W praktyce wielu kupujących wybiera kompromis: mieszkanie „do odświeżenia” w dobrej lokalizacji.
A co z wynajmem?
Ceny najmu również się ustabilizowały, ale na niższe stawki trudno liczyć.
- kawalerka: ok. 1800-2500 zł
- mieszkanie 2-pokojowe: 2500-3500 zł
Największy popyt generują studenci i młodzi pracujący, szczególnie w dobrze skomunikowanych częściach miasta.
Czy ceny wyhamowały?
Tak, ale to raczej „złapanie oddechu” niż spadek. Rynek się stabilizuje, kupujący są ostrożniejsi, a dostęp do kredytów nadal ma znaczenie. Łódź przestaje być zatem „tanią alternatywą”, ale wciąż oferuje więcej za mniej niż największe metropolie. Jeśli ktoś czeka na duże spadki, może się nie doczekać.