Rocznie Polak zużywa około 300 torebek foliowych, a Duńczyk 4. Czas zamienić jednorazówki na wielorazowe ekologiczne woreczki. To naprawdę nie jest trudne – przekonuje Karolina Nożewska, właścicielka marki El PacoEco.

LIFE IN. Łódzkie: Dlaczego plastik jest taki zły?

Karolina Nożewska: Ponieważ bardzo długo się rozkłada, zajmuje mu to prawie 400 lat. Najwięcej plastikowych odpadów trafia do mórz i oceanów. Czy wie Pani, że dotarł już nawet na Arktykę? Pomiędzy Kalifornią, Hawajami i dalej Japonią dryfuje Wielka Pacyficzna Plama Śmieci. W 99% zbudowana jest z plastiku i waży około 3,5 miliona ton, czyli tyle ile 87 500 załadowanych tirów! Plastik potrafi rozłożyć się do mniejszych części, które przenikają głębiej i stanowią pokarm dla małych organizmów żyjących w wodzie. Większe części stanowią pokarm dla ptaków, dużych ryb i zwierząt morskich, które myśląc, że zjadają pełnowartościowy pokarm, ostatecznie giną. Prawda, że straszne? Niestety prawdziwe. Najgorzej jest w krajach, gdzie jest bardzo słabo rozwinięta gospodarka odpadami. W Indonezji jest słynna rzeka nazwana rzeką śmierci – jest to najbrudniejsza rzeka na świecie. Wszystko przez przemysł zlokalizowany w jej dorzeczach. Przykład idzie z góry – gospodarka musi sprzyjać naszym działaniom w celu ograniczenia zanieczyszczeń. Na co dzień robiąc zakupy w marketach, nawet się nie zastanawiamy, ile szkodliwych chemikaliów przenika swobodnie z plastiku do na przykład zafoliowanych ogórków. Nawet gdy sami sięgamy po owoce czy warzywa ze straganu, najczęściej nie pytamy, z czego zrobiona jest torebka, do której wkładamy jedzenie.

Jak torby foliowe wpływają na nasze otoczenie?

Szacuje się, że Polak, mimo wprowadzenia odpłatności za torby foliowe, rocznie zużywa ich nadal od 250 do 300 rocznie. Średnia europejska to 200 reklamówek foliowych na osobę, jednak statystyczny Niemiec zużywa ich około 60, a Duńczyk – 4. Wybierając się na zakupy, pamiętajmy o tym, że jedna torebka foliowa powstaje w kilka sekund, a rozkłada się setki lat. W procesie jej produkcji zużywa się mnóstwo ropy i emituje trujące tlenki węgla. Brzmi strasznie, a jeśli dołożymy do tego fakt, że każdego roku około miliona zwierząt morskich ginie z powodu zjedzenia takiej torebki – zastanówmy się, czy na pewno jest nam ona niezbędna?

W foliówki nadal pakujemy wszystko – także to, co już jest zamknięte w plastikowe opakowania: owoce i warzywa w pojemniczkach, jogurty, kosmetyki, środki czyszczące, proszki do prania. Da się zmienić nasze przyzwyczajenia?

Oczywiście, to kwestia chęci i zmiany tego przyzwyczajenia w inne – musimy tylko „przeprogramować” nasze myślenie. Podobno: „potrzeba 21 dni codziennego treningu, aby w pełni zaadaptować u siebie nowy nawyk”. Więc nie warto zwlekać, tylko zacząć już dziś. Jutro idąc na zakupy, zabierzmy ze sobą karton lub koszyk wiklinowy i wielorazowe woreczki, spróbujmy nie korzystać z toreb foliowych. To naprawdę łatwe.

Sortowanie materiałów jest jednym z najtrudniejszych wyzwań związanych z recyklingiem plastiku. Między innymi dlatego Parlament Europejski przyjął rezolucję, w myśl której od 2021 roku plastikowe sztućce, talerze, słomki i kubki mają zniknąć na terenie całej Unii. Czym zastąpić plastik?

Rozwiązań jest wiele – słomki można wyprodukować ze słomy lub sprasowanego papieru, sztućce i talerze „bio” powstają z otrąb pszennych. Natomiast kubki jednorazowe zastąpmy po prostu wielorazowymi. Coraz więcej kawiarni zgadza się na podanie kawy w kubku klienta.

Skąd się wziął pomysł na to, by szyć ekologiczne woreczki?

Pomysł jest odpowiedzią na przyszłe potrzeby rynku. Trzeba mieć szersze spojrzenie. Niektórzy, oglądając reklamę nowego telefonu, widzą tylko ten telefon. Inni patrzą na drugi plan i stamtąd czerpią informacje, w którym kierunku podążamy. Tak samo jest w tym przypadku – jedna osoba po prostu przyjmie do wiadomości, że torby foliowe są płatne i zapłaci, inna pomyśli czym je zastąpić, w dodatku na tym oszczędzając.

Jak godzi Pani pracę zawodową, na etacie, z pasją?

Nie jest łatwo, ale to w dużej mierze kwestia organizacji. Obie z moją wspólniczką Nataszą Korczak jesteśmy mamami. Ja mam prawie trzyletniego synka, a jak wiadomo wychowywanie dziecka, to najlepsza szkoła nauki wielozadaniowości. Nieoceniona jest też pomoc przyjaciół i rodziny – dzięki temu mogę się sprawdzić na różnych polach – szyjąc woreczki i pisząc książkę.

Książka, proszę nam zdradzić na jaki temat?

Podpowiadam, jak być eko zmieniając na co dzień nasze przyzwyczajenia bez ponoszenia kosztów.

Czy pasja stanie się w niedalekiej przyszłości sposobem na życie? Jak Wasze woreczki przyjęło otoczenie?

Wszystko zależy od tego, jak rozwiniemy firmę i jak wysoka będzie świadomość przyszłych odbiorców, co do zagrożeń płynących z dalszego korzystania z toreb foliowych. Środowisko, które jako pierwsze miało styczność z naszymi wyrobami to nasi znajomi. Pomysł przyjęli z pełną aprobatą.

A nie słyszy Pani, że to niezbyt wygodne rozwiązanie, bo przecież woreczki trzeba prać?

(śmiech) A czy na co dzień zastanawiamy się, czy prać bieliznę? Taki woreczek wystarczy wrzucić do pralki razem z pozostałymi rzeczami. To 100% bawełny – nie trzeba specjalnych środków czyszczących czy innego programu prania. Możemy go również wyprać ręcznie.

Ile czasu zajmuje uszycie jednego woreczka?

Przygotowanie wykrojnika wraz z uszyciem zajmuje od 20 do 30 minut, w zależności od rodzaju zamykania. Dodam tylko, że szyjemy je ze 100-procentowej bawełny, którą kupujemy w polskich hurtowniach. Jeśli rozwiniemy naszą działalność, dostawców szukać będziemy w Indiach.

Jakie plany na przyszłość? Pojawią się w ofercie kolejne ekologiczne produkty pomagające nam w codziennym życiu?

Tak, w niedalekiej przyszłości będą to torby lniane i bawełniane. Myślimy też o koszach wiklinowych z innowacyjną funkcją składania. Co więcej? Czas pokaże.

Rozmawiała Beata Sakowska
Zdjęcia Paweł Keler, El PacoEco