Jak zmieniło się postrzeganie ŁSSE przez inwestorów, dlaczego biznes jest bardziej interesujący niż polityka, z czym kobiety nie radzą sobie w biznesie, a także o największym wyzwaniu, przed którym za chwilę stanie, czyli o swoim macierzyństwie opowiada Agnieszka Sygitowicz, wiceprezes Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

LIFE IN. Łódzkie: Wybrała Pani biznes, jest menedżerem w ważnej instytucji, a co z polityką? Nie ciągnie Pani do samorządu albo do parlamentu?

Agnieszka Sygitowicz: Zupełnie mnie nie ciągnie. To, co teraz robię, pozwala mi się w pełni realizować. Zawsze chciałam zmieniać, udoskonalać, rozwijać siebie i wszystko dookoła. Kiedy pracowałam w samorządzie w moim rodzinnym Radomsku, stawiałam sobie za cel osiągnięcie jak najwyższego poziomu rozwoju gospodarczego. Robiłam wszystko, co było możliwe, żeby to zrealizować. Oczywiście w takim zakresie, na jaki pozwalała samorządowa rzeczywistość. Obecnie działam na styku biznesu i administracji, dzięki czemu mam możliwość wpływania na zmiany gospodarcze, które dokonują się w regionie i w Polsce oraz wspierania wszystkich działań związanych z rozwojem nowych technologii i realizacją nowych inwestycji.

Pytam o politykę, bo to politycy mają największy wpływ na życie, na gospodarkę i zmiany, które się dokonują.

To prawda, ale tutaj w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej mamy również taką możliwość. Jako agencja rządowa, jesteśmy mostem, który łączy biznes i politykę. Wsłuchujemy się w głos przedsiębiorców, którzy proponują rozwiązania ułatwiające im rozwój. Docieramy do parlamentarzystów i przedstawicieli administracji rządowej z postulatami zgłaszanymi przez inwestorów.

Zdradzi Pani swoje największe marzenia?

Mam trzy. Zacznę od zawodowego, choć największe jest związane z życiem prywatnym. Marzę o tym, żeby polskie firmy były cenione i podziwiane na świecie, a to, co wytwarzają, było znaczące dla gospodarki globalnej, zarówno w sferze technologicznej, jak i przemysłowej. Jestem pewna, że kiedyś to się stanie, bo nasz kraj na to zasługuje. Ciężko pracujemy, a nasi specjaliści należą do najlepszych w Europie i na świecie. W sferze prywatnej moje najważniejsze marzenie jest związane z macierzyństwem. Już niedługo zostanę mamą i chcę wychować mojego syna na dobrego i wartościowego człowieka.

No i jeszcze zostało trzecie…

Chciałabym znaleźć czas na realizację swojej największej pasji, którą jest teatr. Jestem aktorką amatorką. Wspólnie z przyjaciółmi stworzyłam w Radomsku grupę teatralną „Do Trzech Razy Sztuka”. Zagraliśmy już kilka spektakli, również w Łodzi na scenie Teatru Nowego. Teraz brakuje mi czasu i możliwości na realizację tej pasji. Bardzo chciałabym wrócić do grania, bo to zawsze pozwalało mi zachować równowagę w sferach: duchowej i materialnej.

Kończą prestiżowe studia, przechodzą szkolenia, podejmują ambitną pracę… a następnie odchodzą na urlop macierzyński i często nie wracają już na ścieżkę kariery. Czemu kobiety łatwo rezygnują ze swoich ambicji?

To zbyt duże uogólnienie. Poza tym to nie jest rezygnacja z ambicji tylko przekierowanie ich na inne cele. Część kobiet uważa, że pozostanie z dzieckiem jak najdłużej i jego wychowanie jest najważniejsze. Tej roli decydują się poświęcić, a ich potrzebę samorealizacji wypełnia macierzyństwo. I nie wydaje mi się, że jest w tym coś złego. Są też kobiety, które decydują się na połączenie tych ról – realizują się i zawodowo, i jako matki. Sama też tak planuję zrobić. Mam tyle energii w sobie, że wydaje mi się to najlepszym rozwiązaniem. Oczywiście wszystko zweryfikuje czas, ale nie planuję wypaść z aktywności zawodowej na dłużej.

Jest Pani wiceprezesem ŁSSE od trzech lat i ma praktycznie nieograniczony wpływ na jej działalność. Jak zmieniła się ŁSSE, co udało się osiągnąć, czego nie?

Razem z Markiem Michalikiem, prezesem ŁSSE, znacznie rozszerzyliśmy zakres działalności Strefy. Wprowadziliśmy kilka nowych produktów do naszej oferty skierowanej do przedsiębiorców – Startup Spark, Strefa RozwoYou, Strefa Edukacji. Dziś Strefa nie kojarzy się już wyłącznie z terenami inwestycyjnymi i możliwością zwolnienia z podatku. Oferta strefy dla inwestorów to także możliwość współpracy ze start-upami i firmami wdrażającymi technologię 5G, z bonami rozwojowymi, z Technikum Automatyki i Robotyki – pierwszą w Polsce szkołą zawodową powołaną wspólnie przez Strefę i przedsiębiorców działających u nas, czy wreszcie nowym parkiem przemysłowym Stokowska. To jest ta najważniejsza zmiana. Jednocześnie staramy się dbać o to, żeby nasza oferta była komplementarna i co najważniejsze tworzymy ją w oparciu o potrzeby przedsiębiorców, które nam zgłaszają.

Zatrzymajmy się przy start-upach, aż 90 procent z nich upada ze względu na to, że nikt nie potrzebuje korzystać z efektów ich pracy. Dlaczego tak się dzieje?

Start-upy z założenia są modelem przejściowym w biznesie i służą do znalezienia docelowego sposobu na prowadzenie działalności. Poza tym start-upy wiążą się z określonym ryzykiem finansowym i biznesowym, a w Polsce wciąż jeszcze akceptowalny poziom tego ryzyka jest znacznie niższy niż w USA czy Europie Zachodniej. Firmy nie chcą podejmować ryzyka inwestycyjnego i nie angażują się we współpracę ze start-upami w takim zakresie, aby było to dla obu biznesów najbardziej efektywne. To jest jeden z powodów tego, że część z nich znika z rynku. Dodatkowo część star-tupów źle targetuje się na potrzebach rynku i oczekiwaniach klientów, a przecież właściwe określenie grupy swoich klientów jest podstawą sukcesu każdej firmy. W Polsce statystyki dotyczące start-upów są znacznie lepsze, a w Strefie możemy się pochwalić, że ponad połowa z tych, które zaczęły u nas, wciąż działa i to z sukcesami. Warto też podkreślić,
że w przypadku start-upów najważniejsze jest to, żeby cały czas pokazywały się nowe. Z reguły jest tak, że jak komuś upada pierwsza i druga firma, to ta trzecia odnosi spektakularny sukces. Ważne jest, żeby się na tej drodze do sukcesu biznesowego nie zatrzymywać.

Kobiety czy mężczyźni – kto częściej decyduje się na założenie start-upa?

Oczywiście mężczyźni. Pod tym względem statystyki są druzgocące dla kobiet – prawie 75 procent nowych start-upów zakładają mężczyźni. Uprzedzając pytanie o powody dysproporcji powiem, że kobiety mają znacznie niższy poziom akceptacji porażki i uważają, że jak sobie z czymś nie poradzą, to nie dostaną drugiej szansy. Poza tym bycie kobietą i jednocześnie przedsiębiorcą jest znacznie trudniejsze niż bycie kobietą na etacie. To też ogranicza aktywność kobiet w tym zakresie. Jako ciekawostkę dodam, że wśród nowych start-upów, które obecnie są w programie Spark, jest jeden założony i w całości prowadzony przez kobiety. Chcemy go wykorzystywać do promocji przedsiębiorczości wśród kobiet i pokazać paniom, że można i warto postawić na biznes technologiczny.

W Łodzi tylko 30 procent wysokich i średnich stanowisk menedżerskich zajmują kobiety. Trudniej im osiągnąć sukces zawodowy?

Skąd się biorą takie dysproporcje? Na pewno trudniej, choćby z tych powodów, o których już wspominałam w kontekście start-upów. Poza tym skoro tylko 30 procent kobiet zajmuje eksponowane stanowiska menedżerskie, to oznacza, że nasza kultura biznesowa jest zdominowana przez mężczyzn i kobietom trudniej jest w niej funkcjonować. Z drugiej jednak strony, jeżeli popatrzymy na statystyki sprzed kilkunastu lat, to wtedy kobiet na wysokich stanowiskach nie było prawie wcale.

A jak pod tym względem jest w Strefie?

Czasami żartujemy, że ŁSSE jest kobietą, ponieważ znaczną część kluczowych stanowisk zajmują u nas panie, które zresztą są doskonałymi fachowcami, dobrymi organizatorkami i potrafią realizować wiele zadań jednocześnie. Z jednej strony dbać o dom, dzieci i rodzinę, a z drugiej nadzorować skomplikowane zadania biznesowe. Poza tym kobiety wpływają na sposób działania firmy i jej kulturę organizacyjną. I jeżeli firmy to wykorzystają, to zawsze będzie to z korzyścią dla wszystkich. Podsumowując ten temat powiem, że moim zdaniem z zarządzaniem firmami i ogólnie z całym biznesem powinno być tak, jak z naszym funkcjonowaniem w środowisku naturalnym, gdzie mężczyźni i kobiety uzupełniają się i razem idą przez życie.

Rozmawiał Robert Sakowski
Zdjęcie Paweł Keler