Tragiczne wydarzenia z Gdańska zapoczątkowały szeroką dyskusję o „mowie nienawiści”. To bardzo dobrze, bo taką rozmowę powinnyśmy rozpocząć już wcześniej. Głośno i stanowczo. Nie zgłębię tutaj ani przyczyn jej powstania, a tym bardziej skutków, jakie przyniosła i niestety jakimi nas jeszcze zaskoczy.

Chciałam dołożyć swój kamyczek do tego ogródka. Bo słowne szerzenie nienawistnych komentarzy, czy wyrażanie negatywnych opinii buduje klimat, pewnego rodzaju przyzwolenie, wciąż otwiera nową przestrzeń do wnikania w dyskurs publiczny złych emocji. Cierpią na tym kolejne środowiska czy zawody. Tak również dzieje się w przypadku mojej branży.

Od wielu lat zajmuję się public relations. To wspaniała profesja, która daje mi wiele satysfakcji i sprawia mnóstwo radości. Niestety w szerokiej debacie publicznej powszechnie nadużywa się, w niezgodnym z definicją kontekście, terminu „PR”. Najczęściej robią to niestety politycy, którzy wprowadzają w błąd opinię publiczną szafując terminami nadużywającymi tej nazwy, zazwyczaj w negatywnym kontekście. Tak powstaje przekaz uderzający w branżę i deprecjonujący jej działania.

Słyszymy o „czarnym PR-ze”, „zagrywce PR-owej” czy „zabiegu PR-owym”. Tak kierowany komunikat, jednocześnie nacechowany pejoratywną oceną wypacza sens prowadzenia kampanii komunikacyjnych. A PR to nic innego jak długofalowe działania zmierzające do budowania pozytywnych skojarzeń i dobrej reputacji. To dialog między interesariuszami a organizacją, tworzenie relacji, inspirowanie do działania. Stosowanie technik negatywnej manipulacji nie ma nic wspólnego z PR-rem, a jest jedynie propagandą.

Tak kierowany przekaz niszczy reputację branży, wypacza jej obraz i zwyczajnie jest nieprawdziwy. Dlaczego „PR ma zły PR?” Na to pytanie próbowali odpowiedzieć przedstawiciele branży tworząc raport „Cała prawda o PR”. Można się z nim zapoznać w Internecie, do czego serdecznie zachęcam. Wynika z niego, że usługi komunikacyjne, które wypracowują niemal 4.5% PKB polskiej gospodarki w mediach pojawiają się w zdecydowanie negatywnym i stygmatyzującym świetle.

PR pokazywany jest w kontekście manipulowania opinią publiczną lub jako zamiennik w przypadku opisywania działań propagandowych, mających przynieść rozgłos, najczęściej niestety w odniesieniu do partyjnych sporów i przepychanek. Przy takim nadużywaniu w błędnym kontekście, manipulowaniu przekazem o działaniach z zakresu PR, cierpi zarówno wizerunek osób profesjonalnie trudniących się PR-em, ale także wizerunek wielu naszych Klientów. A to bardzo przykre…