O nanoelektrodach, terapii hiperbarycznej i życiu bez tabletek rozmawiamy z Marleną Kleśtą.

LIFE IN. Łódzkie: Ruch i zdrowie, choć od lat idą w parze, to dopiero od niedawna tak duży kładzie się na niego nacisk. Sport towarzyszy Ci od najmłodszych lat.

Marlena Kleśta: Oj tak… sport był zawsze ze mną. Miałam osiem lat, gdy trener Tadeusz Szydłowski zaczepił mnie na korytarzu w szkole SP20 i dołączył do grupy szkolnego klubu tenisa stołowego. Te lata to jedne z najciekawszych w moim życiu. I na pewno miały duży wpływ na ukształtowanie również mojego charakteru. Potem cztery lata koszykówki w XIII LO. Cały czas aktywność dawała mi satysfakcję. Do dziś sama dbam o ruch, biegam z moim husky, jeżdżę na rolkach, chodzę na zajęcia grupowe fitness, siłownię i na basen. Po prostu lubię ruch, a zdrowie jest z nim nieodłącznie związane.

Stąd pojawiła się Twoja pasja związana z kształceniem w dziedzinie zdrowia?

Ta pasja rozwijała się długo, zbyt długo. Szkoda, że wcześniej tego nie odkryłam w sobie. Ale kto wie, co jest dla nas najlepsze …

Najpierw zgłębiałaś tajniki masażu.

Tak i przyznam, że był to bardzo trudny okres w moim życiu. Choć z drugiej strony człowiek jest w stanie wiele poświęcić, by zrealizować swoje pragnienia, marzenia. Gdy rozpoczynałam naukę, prowadziłam już firmę i musiałam obowiązki zawodowe połączyć z intensywną nauką, trzy-cztery razy w tygodniu spędzałam na zajęciach. I tak przez dwa lata.

Czy bycie masażystą jest męczącym fizycznie zajęciem?

I tak i nie. Moim zdaniem bardziej męczącym psychicznie. Nieraz zdarzyło mi się spocić, masując klienta/pacjenta, ale dobry masażysta zna techniki, które pomagają mu w wykonywaniu pracy. Musimy dbać o siebie, o swoje ciało, ale i również o swój ubytek energetyczny. Mam na myśli takie działania, które świadomie wykorzystujemy, aby zrobić poprawnie zabieg i się zmęczyć jak najmniej. Natomiast większym obciążeniem może okazać się dźwiganie psychicznego balastu. Misja pomocy ludziom, niekiedy brak takich możliwości i patrzenie na ich cierpienie. Tutaj naprawdę jest trudno i to może zmęczyć.

Oprócz masaży polecasz też korzystanie z terapii hiperbarycznej? Kto powinien z niej skorzystać?

To terapia naturalna zdecydowanie dla każdego. Jest bardzo mało przeciwwskazań do tego zabiegu. Tlen jest nam potrzebny i szczerze mówiąc strasznie nam go brakuje w naszych organizmach. Dzięki niemu możemy wpłynąć na regenerację, odbudowę, oczyszczanie, a także na nasze własne komórki macierzyste. Zalecenia do tlenoterapii pochodzą z wielu dziedzin medycznych: dermatologii, kardiologii, ortopedii, chirurgii, stomatologii, rehabilitacji, neurologii, psychologii, onkologii, ale również z zakresu wellnes i sportu.

Szczególnie bliska jest ci medycyna daleka do tabletek, chemii i innych syntetycznych produktów. Rozwijając się i zdobywając coraz większą wiedzę z tematów dedykowanych zdrowiu – przyszedł czas na poznanie kolejnej technologii – nanoelektrod.

Zdrowie jest bardzo ważnym tematem w moim życiu. Rozwijając się, napotykałam na swojej drodze ludzi, pracujących w różnych obszarach biznesu dedykowanych zdrowiu. Poznałam technologię, która bazując na medycynie chińskiej i mapie meridianów na ciele człowieka, w naturalny sposób poprawia działanie naszych naturalnych procesów. Z technologii LIFEWAVE, czyli nanoelektrod korzystam zarówno ja, moja rodzina, znajomi, jak i wielu pacjentów. Polecam ją każdemu, uwalnia nas od przymusu łykania tabletek oraz innej chemii, produktów syntetycznych itp. To jest fenomenalny i łatwy sposób na zdrowie. Zapraszam Wszystkich do kontaktu, aby dowiedzieć się, kiedy i gdzie organizuję w Łodzi spotkania. Opowiadam na nich o tych znakomitych terapiach. Dla każdego czytelnika, który zadzwoni do mnie i poda hasło „Lifewave”, proponuję darmową wejściówkę na event, który już teraz planujemy na 15 lutego w Łodzi. Zapraszam.

Masaż i rehabilitacja
marlena@masazirehabilitacja.pl
facebook.com/masazirehabilitacja.lodz
tel. 691 935 269

Rozmawiał Damian Karwowski