See Bloggers w Łodzi

W pierwszy weekend czerwca pofabryczna przestrzeń łódzkiego EC1 gościła twórców internetowych na największym tego typu festiwalu w Polsce – See Bloggers. Przez festiwalowe dni na ulicach Łodzi spotkać można było najbardziej rozpoznawalne twarze blogosfery. Podczas transmitowanej z Teatru im. Stefana Jaracza gali wręczenia #Hastagów Roku wyróżniono najbardziej aktywnych w sieci blogerów, YTberów oraz influencerów. Zwieńczeniem wydarzenia był koncert fantastycznej Natalii Kukulskiej. Do tego mnóstwo ciekawych prelekcji,…

Felieton o moim ojcu

Parafrazując klasyczkę – „Ten felieton mu się po prostu należy”… W dzieciństwie był postacią mityczną. W domu był dwa, trzy miesiące w roku. Przypływał z rejsów, przywoził słodycze, colę (nigdy nie zapomnę, jak porzygałem się po wypiciu jedenastu puszek jednego dnia) i pomarańcze. Czasem nas ze sobą zabierał. Pierwszy raz – gdy miałem osiem lat – w roku szkolnym trzy miesiące spędziłem na statku, którego był kapitanem, zmierzając…

Game over

Mój 13-letni syn otrzymał w szkole zadanie z plastyki, które polegało na wykonaniu pracy obrazującej temat „Dziwny jest ten świat”. Technika wykonania pracy była dowolna i uwolniła w młodym pokoleniu pokłady ukrytej kreatywności i zaskakującej dojrzałości. Pojawiły się sznurki z pluszowymi maskotkami powieszonymi na drzewie, opatrzone hasłem „zwierzęta to nie zabawki”, były śmieci powbijane na wykałaczki, lewitujące dookoła planety ze styropianu, ale było też coś i o samym człowieku… Kolega Vincenta…

Wiosenne porządki

Wiosna w moim rodzinnym domu wiązała się z niezmieniającymi się rytuałami. Dłuższe, cieplejsze dni, zieleniejąca trawa, bazie i radosne oczekiwanie na Wielkanoc: pisanki, odradzające się życie, baranki i mazurki… Ale zanim – trwały wielkie porządki. W dorosłym życiu i we własnym domu kultywuję tradycję Wielkiej Nocy, ale nie zapominam o wiosennych porządkach. Wygląda jednak na to, że jestem na tym polu hmmm… nie rozumiejącym współczesnych standardów dinozaurem. Od kilku tygodni jeden z moich znajomych…

To wszystko przez kobiety

„To wszystko przez kobiety!” wykrzykuje mój bohater, którego gram w „Ławeczce na Piotrkowskiej” wyliczając dziesiątki problemów, które go przytłaczają… Ja, siedząc nad biznesplanem nowego teatru (Sceny Monopolis), który jesienią inauguruje swoją działalność w Łodzi, układając repertuar, strategię reklamową, etc…mam ochotę wykrzyknąć to samo. Zaczęło się od Tiny Turner i to bardzo wcześnie. Był 1985 rok, gdy tata, kapitan żeglugi wielkiej, przywoził z zagranicy kasety magnetofonowe. Miałem pięć lat, włączyłem jedną…

Kasia na rowerze

Odkąd pamiętam, w moim życiu zawsze wszystko układało się tak, jakbym je sobie wyreżyserowała. Śmiałam się zawsze, że moje życie wewnętrzne jest bogatsze od tego prawdziwego, bo „świat” przeżywałam najpierw w sferze myśli, a potem w realu. I tak bez względu na to, czy startowałam w konkursie recytatorskim, czy podejmowałam się już nieco bardziej wymagających wyzwań, zawsze wyobrażałam sobie szczegółowo ich przebieg, z najdrobniejszymi detalami, rozpisując klatka po klatce kolejne sceny.…

Lament czterdziestolatka

Pamiętam, jak w dzieciństwie oglądałem „Czterdziestolatka” – stary dziad, myślałem i współczułem mu, że właściwie stojąc już nad grobem musi użerać się z wiecznie niezadowoloną małżonką, synem w dziwnej peruce i kaszlącym fiatem 126p. Gdy rodzice obchodzili czterdziestkę, miałem 12 lat i pamiętam, że życzyłem im zdrowia, bo nie wyobrażałem sobie, że w tym wieku można oczekiwać czegoś więcej.

Dobry PR

Tragiczne wydarzenia z Gdańska zapoczątkowały szeroką dyskusję o „mowie nienawiści”. To bardzo dobrze, bo taką rozmowę powinnyśmy rozpocząć już wcześniej. Głośno i stanowczo. Nie zgłębię tutaj ani przyczyn jej powstania, a tym bardziej skutków, jakie przyniosła i niestety jakimi nas jeszcze zaskoczy.

Gen szczęścia

Nie jestem psychologiem ani psychiatrą, nie specjalizuję się w tych obszarach ani im pokrewnych, więc rozprawki o zabarwieniu naukowym nie będzie. Ostatnio jednak dość często dopada mnie pewna myśl i być może to będzie właściwe miejsce i czas na jej oswojenie.

Zabiegane Pompeje

Biegamy dla zrzucenia kilogramów, wypracowania wytrzymałości, relaksu czy po prostu zabawy, ale czy można biegać, by ewangelizować? Biegam, od kiedy pamiętam, choć zawsze było to sprawą przypadku. W podstawówce trenując pływanie, często miałam treningi biegowe. W piłce ręcznej szło mi tak dobrze, że na treningach biegałam z drużyną chłopaków. Na studiach prawniczych trafiłam na staż do kancelarii znanego łódzkiego maratończyka i tak zaczęłam biegać maratony. Z wiarą nie zawsze było mi po drodze. A już na pewno stroniłam…