Ostatnio wybrałam się do teatru, na balet „Jezioro Łabędzie”. Licząc się z możliwą obecnością tzw. śmietanki towarzyskiej życia kulturowego Łodzi, elegancko się ubrałam, a nawet wykonałam delikatny make-up i odwiedziłam fryzjera. Wszak wyczekiwałam tego wyjścia od miesiąca.

Rozmowy w kuluarach, wścibskie, „miłe” uwagi i grzecznościowe „szpile”, zwyczajowe „uprzejmości” i pada to pytanie:

– A ty Marta to, czym się zajmujesz?

– Ja? Prowadzę klinikę medycyny estetycznej. Klinika Tazbir się nazywa.

– Tak? Wzruszenie ramion z kręcącą z niedowierzania głową i nieapetycznym mlaskaniem, coś w rodzaju niesmaku wymieszanego z gardzącym spojrzeniem mówiącym… Ty? Taka zwyczajna?

– Tak. Odpowiadam zahipnotyzowana nienaturalnym rozmiarem powykrzywianych ust mojej rozmówczyni, wyraźnie będącej z nich zadowoloną. Zniekształcone krzaczaste, mocno zarysowane zbyt agresywnym makijażem permanentnym brwi w zdziwionym uniesieniu, wygładzone na blachę nieruchome czoło, napompowane do nienaturalnych rozmiarów policzki i rzęsiska przesłaniające cały świat… Tak. Odpowiadam już zupełnie zdegradowana do pozycji podnóżka nie zasługującego nawet na miano brzydkiego kaczątka. Chyba moje poczucie estetyki jest jakąś nienaturalną odmiennością i rozumiem już stwierdzenie, że: „te wszystkie twarze są takie same, jak klony”.

– Tak? Wiesz, ja ostatnio zrobiłam sobie plastykę nosa, ale nie jestem zadowolona, oprócz tego mam zrobione cycki i liposukcje itd. (tu szczegółowe informacje odnośnie wszystkich zabiegów w życiu). – Ja (trochę nieśmiało). Wiesz, może warto by było zadbać o jakość twojej skóry, nawilżyć ją, zagęścić, ujędrnić, rozświetlić tak trochę, spowodować, żebyś wyglądała zdrowo i świeżo.

– No coś Ty! I ja mam za to płacić?! Kwasik w policzki i botoksik w czółko i do przodu! Pomyślałam sobie, że ja jednak pozostanę przy swoich „nudnych” zabiegach zapobiegających starzeniu się skóry, uzdrawiających ją, nawilżających i sprawiających, że wyglądam młodziej niż moje rówieśniczki po ampułce hialuronu w usta i baby botoksu w czoło, no może czasem lasera. Tak. Będę nudna. Być może nie obejrzy się za mną całe stado facetów i drugie stado kobiet, ale cóż tam – to mi wystarczy. Przynajmniej na razie. Tak sobie myślę, że jestem w ogóle niemodna. I co ze mnie za pani doktor! Nie wzbudziłam w swojej rozmówczyni zachwytu ani uznania i ona na pewno mnie nie odwiedzi w Klinice Tazbir. Nie zauważyła nawet ani mojej zdrowej cery, ani lśniących włosów, ani jędrnej skóry. Nic z tych rzeczy, jedynie same braki. Dobrze, chociaż, że ambasadorki Kliniki Tazbir widzą we mnie to, co same chcą zobaczyć w lustrze u siebie i to, co ja sama widzę.

Dr Marta Tazbir

Absolwentka Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Od 2006 roku czynnie zajmuje się medycyną estetyczną i laseroterapią, która jest jej pasją. Specjalizuje się w zabiegach iniekcyjnych z zakresu szeroko pojętej medycyny estetycznej oraz w laseroterapii. Prekursorka nowatorskich terapii z zakresu nowoczesnej ginekologii laserowej i estetycznej.

KLINIKA TAZBIR
Wyjątkowe miejsce, które oferuje zabiegi z zakresu medycyny, dermatologii i ginekologii estetycznej, laseroterapii oraz kosmetologii. Tu najważniejsze jest dążenie do naturalnego piękna i poprawy jakości życia pacjenta. Liczy się profesjonalizm i poparta wieloletnim doświadczeniem wiedza, pasja i zaangażowanie.

Łódź, ul. Solankowa 6
pn. – sb. 10–20
tel. 506 170 629
kontakt@klinikatazbir.pl
www.klinikatazbir.pl