Za pierwszym razem rzadko kto ją kupuje. Rekordzistki potrafią odwiedzić nawet kilkanaście salonów w jej poszukiwaniu. Ma być jedyna, wymarzona, po prostu piękna – suknia ślubna, a panna młoda ma w niej wyglądać zjawiskowo – mówi Dorota Teodorczyk, właścicielka salonu przy ul. Jaracza 6 w Łodzi.

LIFE IN. Łódzkie: Ile średnio czasu przyszła panna młoda spędza przy wyborze sukni?

Dorota Teodorczyk: Naprawdę różnie bywa. Są panie, które umawiają się na wizytę wcześniej i to jest bardzo miłe, a są takie, które mówią, że to pierwszy salon, do którego weszły. Bywają też takie, które odwiedziły już kilkanaście, są niezdecydowane i nadal poszukują, bo nie wiedzą tak naprawdę, co im się podoba. Rzadko się zdarza, by dziewczyna kupiła suknię za pierwszym razem. Z reguły dzieje się to za trzecim podejściem.

To znaczy, że nie przychodzą ze zdjęciem i nie pokazują, jaka powinna być?

Oczywiście, że przychodzą, tylko w większości takich przypadków, wychodzą z zupełnie inną przez siebie wybraną suknią. Suknię ślubną teoretycznie zakładamy raz w życiu. Wiadomo, chcemy w tym dniu wyglądać zjawiskowo. Więc szukamy sukni marzeń lub inspiracji w Internecie. Dziewczyny są bardzo świadome, przymierzają różne wzory i same widzą, w czym jest im dobrze.

Trendy się zmieniają czy są też wzory ponadczasowe?

Ponadczasowa to jest zdecydowanie mała czarna, o sukniach ślubnych raczej tak nie powiemy. Ale w tym roku w modzie ślubnej dominuje minimalizm i prostota. W naszym salonie dostępne są suknie o prostym kroju między innymi taka, jaką miała księżna Meghan na swoim ślubie w 2018 roku.

Ile modeli można znaleźć w tym sezonie u Pani w salonie?

Współpracujemy z kilkoma wiodącymi na rynku producentami i projektantami mody ślubnej. Z każdej nowej kolekcji wybieramy od kilku do kilkunastu najatrakcyjniejszych modeli. W sezonie uzupełniamy kolekcję o kolejne.

Salon przy ul. Jaracza 6 prowadzi Pani od dwóch lat. Jak Pani ocenia ten czas?

Te dwa lata oceniam naprawdę pozytywnie, początkowo na starcie biznesu było trochę trudno, ale ku mojemu miłemu zaskoczeniu się udało. Klientki zauważyły nasze suknie oraz doceniły naszą pracę. Mam miejsce, jakie sobie wymarzyłam, z pięknymi sukniami światowych marek. Co sezon zmieniają się kolekcje, zmienia się więc też to miejsce.

Sezon ślubny w pełni, jaki to czas dla Pani?

Bardzo wzmożonej pracy, sezon zaczyna się od stycznia, kończy się w czerwcu i praktycznie mówiąc, jest to czas, kiedy pracujemy ponad osiem godzin. Robimy to, co lubimy, więc sprawia nam to przyjemność. Najważniejsza jest dla nas uśmiechnięta i zadowolona przyszła panna młoda.

Czy w tych zagonionych czasach mama z córką celebrują ten moment wybierania sukni ślubnej?

Oczywiście, że tak, ile klientek tyle historii. Często mama z podziwem i akceptacją wybiera suknię dla swojej córki. Zdarzają się klientki, które przychodzą ze swoim tatą, takie sytuacje lubimy.

Dlaczego?

Tata zawsze akceptuje w pełni wybór córki. Jako mężczyzna ocenia obiektywnie, a jako tata doradza od serca.

Jak do Pani trafiają klientki?

Najlepiej działa tzw. poczta pantoflowa. Nie ma nic lepszego. Wydaje mi się, że taki rodzaj rekomendacji zawsze będzie się sprawdzać. Dlatego też chcemy, by każda klientka, która wychodzi z naszego salonu, była tak ubrana, żeby z jej przyjęcia wróciły wszystkie dziewczyny, które tam były. Panna młoda to wizytówka naszego salonu.

Czy z podróży przywozi Pani inspiracje?

Chętnie podróżuję, mój ulubiony kierunek to Azja. Żyją tam bardzo serdeczni, otwarci ludzie. Zachwyca mnie kolorystyka, roślinność, jedzenie. Tam szczególnie inspirują mnie dodatki, które są integralną częścią stroju panny młodej – wspaniałe kwiaty do włosów, wiązanki, dekoracje.

Rozmawiał Damian Karwowski
Zdjęcia Agnieszka Cytacka

Suknie Ślubne Dorota Teodorczyk
Łódź, ul. Jaracza 6
tel. 532 270 011, 782 755 999
www.suknieslubnedt.pl
instagram.com/suknieslubnedt/?hl=pl