Najważniejsze dla nas zawsze było to, by dostarczać na rynek polskie produkty, smaczne i wysokiej jakości i nie zamierzamy tego zmieniać – opowiada Dawid Grot, odpowiedzialny w firmie Grot za produkcję.

LIFE IN. Łódzkie: Odpowiada Pan teraz za jeden z najnowocześniejszych zakładów branży przetwórstwa mięsnego w województwie łódzkim. Jakie to uczucie?

Dawid Grot: Na wielu spotkaniach z kontrahentami widzę, jakim szacunkiem darzy się mojego tatę. On stworzył tę firmę i sprawił, że choć działamy lokalnie, to znają nas w całym kraju. Dlatego jestem dumny z tego, że mogę prowadzić ten zakład i zarządzać częścią naszej firmy. Czuję się też odpowiedzialny za to, by nie zawieść i nie zepsuć marki firmy, którą moi rodzice założyli i na którą ciężko, i długo pracowali.

Od dawna przygotowywał się Pan do przejęcia nadzoru nad częścią produkcyjną firmy? Wielu młodych broni się przed przejęciem obowiązków w rodzinnej firmie.

W domu nie dyskutowaliśmy, że ja czy któreś z rodzeństwa mamy kiedyś przejąć firmę. Rodzice nigdy nie stawiali nas w sytuacji, że będziemy odpowiadać za to, czy za tamto. Każde z nas miało prawo wybrać własną ścieżkę. Mam czterech braci i jedną siostrę, każde z nas jest inne – różnimy się zainteresowaniami i tym, co chcemy robić w życiu. U mnie pomysł na to, by kiedyś poprowadzić naszą firmę pojawił się w liceum, gdy zastanawiałem się nad kierunkiem studiów. W klasie zawsze byłem liderem, inicjowałem i organizowałem różne działania i pomyślałem, że może warto rozwijać te umiejętności. No i tak się stało – najpierw licencjat na zarządzaniu, a później tytuł magistra zarządzania biznesem. Kiedy zacząłem pracę w naszej firmie, skończyłem studia podyplomowe na kierunku technologia żywności z elementami żywienia człowieka.

Czy Pan jako nowy szef będzie wierny tradycji, czy będzie Pan chciał wprowadzić w firmie zmiany?

Zawsze byłem wychowywany w przekonaniu, że ważna w życiu jest tradycja – choćby przepisy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Firma Grot produkuje tradycyjne polskie wędliny i potrawy. Sam zresztą bardzo lubię polską kuchnię. W związku z tym tradycja zawsze będzie bardzo istotna w naszej firmie, ale nie możemy nie dostrzegać tego, co jest teraz ważne – potrawy eco, bio, fit. Dlatego chciałbym wprowadzić do proponowanej przez firmę Grot tradycyjnej kuchni trochę nowych smaków.

Może Pan podać przykłady takich potraw?

Choćby pierogi. Od zawsze produkowaliśmy pierogi z mięsem, kapustą i ruskie. Jakiś czas temu wprowadziliśmy na rynek pierogi z gyrosem, ze szpinakiem i owocowe. Jesteśmy pierwszą firmą w Polsce, która do produkcji pierogów zaczęła używać ciasta w różnych kolorach – na przykład zielone są pierogi ze szpinakiem, pomarańczowe z gyrosem. Po nas inni zaczęli to robić. W ten sposób chcemy pokazać, że nie tylko tradycyjne potrawy produkowane przez nas są dobre, bo tak samo dobre są te nowe smaki. Tradycja z odrobiną innowacyjności i nowoczesności, tak widzę naszą firmę.

Mówi Pan o daniach gotowych. Czy to oznacza, że ten segment produkcji firma Grot będzie rozbudowywać?

Tak, bo tego od nas oczekują nasi klienci. Wszyscy narzekamy dziś na brak czasu i szukamy gotowych rozwiązań, z których można skorzystać. Tak samo jest z jedzeniem – ludzie chcą gotowych potraw, które można szybko przygotować i zjeść. A jeżeli na dodatek są to produkty dobre i smaczne, to będą zadowoleni z naszej oferty. Na przykład z gotowych dań obiadowych, które z sukcesem wprowadziliśmy na rynek.

Firma od lat wdraża zasadę „wiem, co jem”, dlatego ważne było wprowadzenie Systemu Gwarantowanej Jakości Żywności. Myśli Pan o zdobywaniu kolejnych certyfikatów potwierdzających jakość produktów?

Zamierzamy starać się o nowe certyfikaty, ale tylko te, które bardzo rygorystycznie podchodzą do produkcji żywności. Na przykład chcemy, aby już na etapie hodowli zwierząt hodowcy zwracali uwagę na jakość paszy i warunków, w których przebywają zwierzęta, bo to się bezpośrednio przekłada na jakość mięsa. Najważniejsze dla nas zawsze było to, by dostarczać na rynek produkty smaczne i wysokiej jakości. Nie zamierzamy tego zmieniać.

W ostatnich latach widoczny jest trend świadomej konsumpcji, zwracamy uwagę na to, co jemy, bo zależy nam na zdrowiu. Czy jakość staje się teraz najważniejsza w branży, jest gwarancją bycia konkurencyjnym?

Jakość oferowanych produktów to jest to, czego oczekuje od nas rynek i klienci. Pozycję firmy Grot od początku budowaliśmy wysoką jakością oferowanych wędlin. Tak było, jest i będzie. Wiadomo, że są różne sposoby na to, aby przyciągnąć do siebie klientów, ale żaden nigdy na dłuższą metę nie wygra z jakością. Wysoka jakość oferowanych produktów i kojarzona z tym marka, to podstawa sukcesu. Nawet cena nie ma już tak wielkiego znaczenia przy wyborze określonych dań i produktów. Czasami można zapłacić więcej, jeśli mamy pewność, że kupujemy dobrą, polską żywność.

Czy Pana pasje – jazda konna i gra w golfa przydają się w działaniach biznesowych?

Zdecydowanie tak. Jazda konna uczy wytrwałości, pokory i radzenia sobie ze słabościami. Trzeba zapanować nad silnym i ciężkim zwierzęciem, tak nim pokierować, by wykonał to, czego oczekujemy. Kiedyś brałem udział w zawodach konnych, gdzie rywalizuje się o zwycięstwo z innymi. To też jest nauka. Teraz jeżdżę rekreacyjnie, dla przyjemności. W golfa zacząłem grać przez przypadek. Trafiłem kiedyś na pole golfowe podczas sponsorowanej przez nas imprezy, zagrałem i poszło mi całkiem dobrze – uderzyłem piłeczkę, a ona poleciała tam gdzie powinna. Od tamtej pory jestem dumnym członkiem A&A Golf Club w Pabianicach. Dziś idzie mi już całkiem dobrze. Startuję nawet w zawodach i pochwalę się, że w swojej kategorii wiekowej dwa razy wygrałem.

Co do tej pory było największym biznesowym wyzwaniem dla Pana?

Przeprowadzenie restrukturyzacji jednego z działów firmy, co wiązało się z poprawieniem wydajności i optymalizacją pracy oraz wprowadzenie systemu rozliczeń, który pozwala nam kontrolować wszystkie zachodzące procesy.

Optymalizacja wiąże się z wdrożeniem nowych rozwiązań produkcyjnych…

Poprzez zmiany w systemie pracy udało się nam doprowadzić do sytuacji, że ten sam zespół, w tym samym czasie może więcej wyprodukować. A jeżeli chodzi o zatrudnienie, to chcę podkreślić, że firma Grot się rozwija i cały czas zwiększa zatrudnienie.

Największy sukces?

Gdy zacząłem tu pracować, to postawiłem sobie jeden główny cel – poznać firmę. Chciałem wiedzieć jak działa, jacy ludzie tu pracują, co produkujemy i jak powinno się nią zarządzać. Dziś mogę powiedzieć, że ten pierwszy etap swojej działalności w firmie udało mi się zakończyć z dobrym efektem.

Była już też biznesowa porażka.

O porażkach nie warto mówić, ale warto z nich wyciągać naukę na przyszłość. Mnie dodatkowo każda porażka motywuje do jeszcze cięższej pracy.

Polacy coraz częściej sięgają po żywność wegetariańską i wegańską i przestają jeść mięso. Czy to ma wpływ na działalność firmy Grot?

Tylko taki, że do naszego asortymentu wprowadziliśmy produkty wegetariańskie i myślimy nad tym, żeby uruchomić linię produkującą taką żywność. Wędlin i produktów wędliniarskich z roku na rok produkujemy coraz więcej. Różnica jest tylko taka, że w ostatnim czasie spadło spożycie wieprzowiny na rzecz drobiu.

Na koniec chciałabym zapytać o to, czy woli Pan pracę za biurkiem czy w hali produkcyjnej?

Zdecydowanie na produkcji. Zaczynam pracę od czwartej rano, bo wtedy rusza produkcja i bywa, że spędzam tam cały dzień. Biura potrzebuję na spotkania i żeby od czasu do czasu popracować w ciszy i spokoju.

Rozmawiała Beata Sakowska
Zdjęcia Paweł Keler