O świadomości marki, trendach w projektowaniu graficznym, kreatywnej Łodzi i kampaniach, które zdobywają uznanie rozmawiamy z Mateuszem Lipskim, twórcą i dyrektorem zarządzającym w firmie PROGRESSIVO.

LIFE IN. Łódzkie: Siedemnaście lat na rynku, to zupełnie niezły wynik, a Ty wciąż młody i z głową pełną pomysłów. Skąd się biorą?

Mateusz Lipski: Z pracy całego zespołu. W PROGRESSIVO łączymy powiew świeżości, który wnoszą młodzi ludzie wciąż zasilający nasz zespół, z doświadczeniem tych, którzy od lat z nami pracują. W każdy nowy projekt angażujemy się zespołowo, robimy tzw. burze kreatywne, rozpisujemy pomysły, kreślimy strategie, wymyślamy masę różnych rzeczy, później je weryfikujemy i ostatecznie rekomendujemy Klientowi wspólnie wypracowaną koncepcję. Bardzo wnikliwie obserwujemy światowe trendy w projektowaniu graficznym i komunikacji marek oraz wymogi związane ze zmianą pokoleniową, która dokonała się na naszych oczach przez siedemnaście lat istnienia firmy. Przez ten czas ciężar komunikacji systematycznie schodzi z mediów tradycyjnych na media elektroniczne, dzisiejszym odbiorcom – konsumentom nie wystarcza już tylko slogan, co zupełnie nie przeszkadzało w komunikacji poprzedniej generacji. Dzisiejszy przekaz związany z produktem czy usługą musi być szczery, wiarygodny, ponieważ odbiorca jest bardzo wrażliwy i nie lubi być oszukiwany czy wprowadzany w błąd. Nasze doświadczenie, obserwacje i wielopokoleniowy zespół sprawiają, że nie tylko nadążamy za trendami, jesteśmy w stanie je przewidzieć.

Jak doszedłeś do miejsca, w którym się znajdujesz?

Doskonale pamiętam swój początek w branży. Był rok 2002, będąc studentem socjologii Uniwersytetu Łódzkiego, podjąłem pracę w działającej wówczas na rynku łódzkim agencji interaktywnej. Tam zdobywałem pierwsze doświadczenia w pracy z Klientami. Ponieważ kontakty z ludźmi sprawiają mi przyjemność zająłem się sprzedażą i konstruowaniem ofert. Po kilku miesiącach podjąłem decyzję, że zacznę działać na własną rękę. Skupiliśmy się wówczas na rozwijającym się Internecie i budowaniu stron www. I tak krok po kroku sprzedawaliśmy coraz bardziej zaawansowane rozwiązania, aż w końcu Klienci zaczęli nas angażować w realizację pojawiających się potrzeb marketingowych. Z racji tego, że biznes www jest wprost związany z projektowaniem graficznym, uznaliśmy, że dobrym kierunkiem będzie wzbogacenie naszej oferty o szeroko rozumianą kreację graficzną. I tak do naszego zespołu zaczęli trafiać młodzi projektanci po łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych, z dobrą podstawą merytoryczną, dobrym warsztatem i oczywiście z talentem, potrafiący pogodzić własne wizje artystyczne z celami biznesowymi Klienta. Skupiliśmy się także na samokształceniu i bacznej obserwacji światowych trendów. Inspiracji szukaliśmy między innymi w publikacjach z całego świata traktujących o dobrym projektowaniu, o podstawach marki i o tym wszystkim, co w sposób wizualny tę markę wyraża. Drogą ewolucji znaleźliśmy się w miejscu, w którym dzisiaj jesteśmy.

Czyli prężnej agencji kreatywnej i studia graficznego, które mają na swoim koncie dziesiątki realizacji dla klientów wielu branż.

Śmiało mogę powiedzieć, że zabezpieczamy wszelkie potrzeby związane z identyfikacją marki, począwszy od wymyślenia nazwy poprzez znak graficzny, język graficzny na różnych polach eksploatacji, po codzienne zapewnienie potrzeb marketingowych. Jednym słowem powołujemy do życia marki, budujemy strategie, a także realizujemy projekty w obrębie wszystkich kluczowych platform komunikacji. Specjalizujemy się w tworzeniu identyfikacji marki – jej atrakcyjnego kontentu i kontekstu, skorelowanych z otoczeniem biznesowym oraz marketingowym.

Funkcjonujesz w tzw. branży kreatywnej. Jakie są największe wyzwania z nią związane? Łódź stawia na branżę kreatywną. Czy to ułatwia funkcjonowanie?

Uważam, że strategia pokazywania Łodzi jako miasta kreatywnego była dobrym posunięciem. Po upadku przemysłu włókienniczego należało znaleźć niszę i pomysł na to miasto. Ukazać jego młodą, dynamiczną, nadążającą za obecnymi czasami twarz. I to się udało. W Polsce Łódź postrzegana jest jako miasto przemysłów kreatywnych. I dzięki temu od pewnego czasu zauważam bardzo pozytywny trend – modę na współpracę z łódzkimi firmami z naszej branży. Jesteśmy kojarzeni z dobrą jakością oraz bardzo rozsądnym poziomem cenowym. Tak jak w latach 90. po upadku przemysłu włókienniczego bycie firmą z Łodzi nie dawało szczególnie pozytywnych skojarzeń, tak dzisiaj stanowi rodzaj zachęty czy atrybutu.

Jakie wyzwania są z tym związane?

Klienci oczekują bardzo szerokiego, holistycznego spojrzenia na ich potrzeby, co sprawia, że zespół w ramach agencji powinien być multidyscyplinarny, składać się z przedstawicieli różnych generacji o bardzo zróżnicowanych kompetencjach – fachowców od strategii, kreacji, marketingu, kodów kulturowych. To, co oferujemy klientowi, musi być wyważone na wielu płaszczyznach.

Czyli o szaleństwie nie może być mowy?

Ta świadomość wagi brandingu i komunikacji graficznej marki rzeczywiście zmieniła się na przestrzeni lat wraz ze zmianą pokoleniową. Pamiętamy raczkujący marketing lat 90. – pstry i dość prymitywny. Teraz komunikację kierujemy do Klienta o wiele bardziej świadomego swoich potrzeb. Jest to o tyle istotne, że te Jego potrzeby możemy w dobry sposób sprecyzować i określić. To jaki kształt przybiera nasza usługa, np. jak wizualnie wygląda dana marka, zależy wprost od odbiorcy, do którego jest kierowana. Mamy również Klientów, którzy na poziomie rebrandingu, czyli zmiany identyfikacji wizualnej, dokonują zmiany również pod kątem nowego odbiorcy. Tak było w przypadku jednego z naszych sztandarowych projektów, realizowanego na zlecenie nowych właścicieli Starego Browaru w Poznaniu. Obiekt kilkanaście lat temu zrealizowała pani Grażyna Kulczyk, która nie szczędziła sił i środków, by był on unikatowy. Został skomercjalizowany pod kątem ówczesnego odbiorcy – klienta po trzydziestym roku życia, ustabilizowanego finansowo i zawodowo, chętnie uczestniczącego w wernisażach i autorskich wydarzeniach. Nowy właściciel obiektu – niemiecki fundusz inwestycyjny – zdecydował się na odświeżenie języka komunikacji z otoczeniem i przyciągnięcie nowych, młodych odbiorców. Przetarg wygraliśmy projektem dość odważnym, który w naszej ocenie zmieniał percepcję tego miejsca o 180 stopni. Postawiliśmy na nowoczesny język graficzny i koncepcję opartą o modny hasztag z hasłem „#twójstary”. Po miesięcznej kampanii wprowadzającej, budzącej m.in. wielkie zainteresowanie w mediach społecznościowych, nadszedł czas na odsłonięcie kart i ujawnienie, kto za tym wszystkim stoi. Zaczęła się zabawa językiem i grafiką, gdzie „#twójstary” był eksploatowany na różnych polach – „#twójstary wysoko mierzy”, „#twójstary dobrze się nosi” itp. Dzisiaj Stary Browar jest postrzegany jako miejsce dla każdego, również dla ludzi młodych, miejsce otwarte, które nie tworzy jakiejś niewidzialnej bariery.

Łódź stawia na branżę kreatywną, dlatego tu działa Twoja agencja. Warszawa Cię nie kusiła, większy rynek, więcej możliwości?

Czy w tym globalnym świecie siedziba firmy ma jeszcze jakiekolwiek znacznie? Warszawa, ze względu na swój olbrzymi potencjał, kusiła od zawsze i jest dla naszej agencji naturalnym rynkiem. Natomiast tak jak powiedziałem na wstępie, bycie firmą z Łodzi, może być dziś postrzegane na plus. Na pewno w niedługiej perspektywie otworzymy warszawskie biuro, bo wynika to z potrzeb naszych Klientów. Jednak serce PROGRESSIVO nadal będzie bić w Łodzi.

Czy nie obawiasz się konkurencji, agencji takich jak Twoja na polskim rynku nie brakuje? Czym się wyróżniacie?

Konkurencja jest zawsze zjawiskiem pozytywnym, ponieważ motywuje wszystkich do rozwoju oraz wzajemnie inspiruje, a zyskują na tym Klienci. Na rynku nie brakuje miejsca dla firm naprawdę dobrych, takich, które wykonują swoją pracę na wysokim poziomie profesjonalizmu. A co nas wyróżnia? Lata doświadczenia i ludzie, którzy umiejętnie łączą swoją fachową wiedzę, zdobytą na uczelniach artystycznych z wiedzą merytoryczną i nierzadko biznesową. Identyfikacje wizualne albo linie kreatywne kampanii reklamowych zrealizowanych dla naszych Klientów były wielokrotnie cytowane przez uznane na świecie wydawnictwa branżowe.

Co jest teraz na „topie” jeśli chodzi o projektowanie wizualne marek?

Tego, nie można jednoznacznie określić. Jest zbyt duża różnorodność usług i produktów, za którymi musi podążać ich indywidulany język graficzny. Jedno jest pewne, dążymy do uproszenia komunikatu, do większej lekkości w projektowaniu, braku przeładowania zbędnymi elementami. Na tle tych często krzykliwych i pstrokatych przekazów ten czysty, minimalistyczny staje się bardziej zauważalny.

Lista klientów PROGRESSIVO jest długa. Pamiętasz może jedno szczególne zlecenie.

Każde zlecenie jest dla mnie równie ważne i na swój sposób szczególne. O poznańskim Starym Browarze już wspomniałem. Dużą satysfakcję daje mi współpraca z sektorem bankowym. Wcześniej miałem przyjemność pracować z Grupą BRE. Od dwóch lat z powodzeniem realizujemy kontrakt z Bankiem Ochrony Środowiska, którego strategia oparta na wspieraniu przedsięwzięć proekologicznych wpisuje się doskonale w aktualne trendy. Bardzo lubię projekty związane z marketingiem produktu deweloperskiego. Nasze świeże spojrzenie na tę tematykę wyraziliśmy realizując projekt „Nowa Dzielnica” dla ECHO INVESTMENT. Przyszłego mieszkańca inwestycji oraz zaspokojenie jego potrzeb umieściliśmy w punkcie centralnym komunikacji marketingowej. Jednak nasi Klienci to nie tylko wielkie marki i organizacje. Pracujemy dla mniejszych i większych firm, często rodzinnych, które rozwijają się na naszych oczach. To daje nam wielką satysfakcję. Przykładowo nasz Klient „The Cold Pressed Juices” – jeszcze dwa lata temu start-up, a dziś odnosząca sukcesy na warszawskim rynku zdrowej żywności marka.

Chętnie wspierasz projekty kulturalne. Wcześniej Łódź Design Festival, potem teatry Krystyny Jandy. Skąd taka potrzeba?

Po pierwsze większość naszych realizacji to projekty stricte komercyjne, natomiast projektanci graficzni potrzebują pól, na których mogą trochę bardziej zaszaleć, wyjść poza schemat, wyrazić siebie. Po drugie prywatnie od wielu lat jestem związany z wydarzeniami kulturalnymi. W przeszłości pracowaliśmy z Łódź Design Festival, gdzie odpowiadaliśmy za komunikację graficzną, zrealizowaliśmy pięć udanych kampanii. Przez rok porządkowaliśmy identyfikację wizualną i komunikację graficzną instytucji kultury Krystyny Jandy w Warszawie – teatrów Polonia i Och. Ich odbiorca nie ma już wątpliwości z jaką marką obcuje, a obie instytucje w sposób wizualny zyskały wspólną płaszczyznę. Na ten moment podjęliśmy się stworzenia koncepcji kreatywnej dla tegorocznej edycji Fotofestiwalu. Moim marzeniem jest, by o Łodzi znów usłyszał świat w kontekście wyjątkowych wydarzeń kulturalnych.

Rozmawiała Beata Sakowska
Zdjęcia Paweł Keler