Hirek Coiffure, salon fryzjerski przy ul. Piotrkowskiej 56, na stałe zapisał się już na kartach historii Łodzi. 50-lecie istnienia, to doskonały moment na rozmowę o sukcesie, rodzinnym biznesie i trendach na nachodzący karnawał. Hieronim Workert i Sławomir Workert specjalnie dla LIFE IN. Łódzkie.

LIFE IN. Łódzkie: Ciężko pracuje się na własny sukces?

Hieronim Workert: Ciężko, ale jest to praca, która daje satysfakcję. Pracujemy, rzeźbimy na żywym organizmie, o tym właśnie zawsze marzyłem i dążyłem do celu. To jest mój zawód i moje hobby, a jeśli kocha się to, co się robi, to osiąga się sukces. Ukształtował mnie Paryż i kolorowe lata 80.

W tym roku obchodzi Pan jubileusz 50-lecia pracy zawodowej. Jak by Pan krótko podsumował te lata.

Hieronim Workert: Ukształtowały mnie: ciężka praca, konkursy, szkolenia i festiwale w całej Europie. Dostałem bardzo dobre fundamenty i wypracowałem własny styl. Byłem jednym z wielu, którzy w tych trudnych, aczkolwiek pięknych czasach, wzbogacali fryzjerstwo polskie i robię to do dzisiaj. Sprawia mi to wielką przyjemność. Dobra linia dobrana do typu urody i wiatr we włosach – to mój styl. Z naturą nie ma co walczyć, lepiej pomóc.

Wyszkolił Pan wielu znakomitych fryzjerów. Czy od razu potrafi Pan wyczuć, kto ma potencjał na karierę?

Hieronim Workert: Tak, oczywiście. Jeśli młody człowiek ma zdolności manualne, plastyczne i czuje ten zawód, interesuje się modą, ciężko pracuje i ma dobrą technikę, to osiągnie szczyty profesjonalizmu i cały świat ma dosłownie w zasięgu ręki. Niestety dzisiaj młodzi (oczywiście nie generalizuję) chcą wszystko od razu, kończą różnego rodzaju kursy, zdobywają certyfikaty, ale to nie wystarcza. Rodzynki się trafiają, już po pierwszej rozmowie i praktycznym pokazie mogę dużo powiedzieć o potencjale młodego człowieka. To tak jak z seksapilem, albo się to coś ma albo nie, ale mimo wszystko musi być to poparte ciężką pracą.

Dobrze pracuje się z synem?

Hieronim Workert: Bardzo dobrze. Syn wychował się w salonie i pokochał ten zawód. Żył tym od młodych lat, dostał dobrą szkołę, ciężko pracował i czuje ten zawód, a to jest najważniejsze. Rozumiemy się bez słów.

Panie Sławomirze, chyba nie miał Pan innego wyboru jak pójść w ślady ojca. Nigdy nie myślał Pan o innym fachu?

Sławomir Workert: Odkąd pamiętam, dokonywałem własnych wyborów. Fryzjerstwo było moją drugą miłością. W salonie moich rodziców, przy Piotrkowskiej 56, przebywałem w wolnych chwilach od 10. roku życia. Tam przede wszystkim zakochałem się w kobietach i wspaniałych klientkach, w ich wyglądzie, uśmiechu i zapachu. Kobiety przychodziły po zmianę wizerunku i świetne fryzury, czesały się w salonie na wszystkie okazje. Widziałem tam wspaniałą modę, elegancję i ekstrawagancję, i mnóstwo pozytywnych emocji i zadowolenia. W tamtym czasie była to wielka motywacja. Od dziecka byłem plastycznie i manualnie uzdolniony, i zawsze uprawiałem jakąś małą twórczość! Do dziś hobbystycznie rysuję, maluję obrazy i projektuję wiele rzeczy. Uwielbiam architekturę i prawdziwą sztukę.

Co stanowi o tym, że we fryzjerstwie albo się jest gwiazdą, albo zwykłym rzemieślnikiem?

Sławomir Workert: Po trzydziestu latach nauki i pracy w zawodzie fryzjera mogę powiedzieć, że rzemieślnikiem się bywa! A żeby być gwiazdą w naszym fachu, trzeba być pracowitym, pokornym artystą i mieć jeszcze to coś więcej. To coś jest wrażliwością na piękno, na kształt, rozwija się od dziecka. Tego się nie nabywa, to się czuje.

Proszę powiedzieć kilka słów o najciekawszych aspektach bycia fryzjerem?

Sławomir Workert: Dla mnie zapewne aspekt tworzenia jest najciekawszym. Lubię też poznawać ludzi, cieszę się, że mogę pomagać klientkom, które tej pomocy potrzebują. Ważna jest dla mnie wypracowana rozpoznawalność i zaufanie, jakim darzą nas nasze klientki. To bardzo przyjemne uczucie.

Dobry fryzjer musi znaleźć odpowiedni temat do swoich stylizacji, powinien wiedzieć czego chce i rozumieć czasy, w których żyje…

Sławomir Workert: Dobry fryzjer powinien mieć umysł otwarty. W podążaniu za modą reagować, a nie kopiować. Każdy z nas rodzi się oryginalnym, więc niech nie umiera czyjąś kopią! Inspirować się z obserwacji tego, co nas otacza w przyrodzie i nauce oraz czerpać z ludzi, których interesuje rozwój.

Na ile trendy są pomocne, a na ile szkodzą?

Sławomir Workert: Trendy są powodem do dyskusji o modzie i początkiem do dokonywania zmian na głowach moich klientek. Trendy nie szkodzą. Szkodzić może słaby fryzjer. W zabawie z urodą liczy się profesjonalizm i osobiste podejście.

Czy w dzisiejszych czasach fryzjerstwo ma jeszcze jakieś ograniczenia, czy tylko the sky is the limit?

Sławomir Workert: Myślę, że jedynym ograniczeniem może być wyobraźnia! Jeśli się ciągle uczymy i rozwijamy oraz korzystamy z najnowszych technologii i sprzętów, to nie zostajemy z tyłu.

Zdradzą Panowie trendy na nadchodzący karnawał?

Sławomir Workert: W karnawale 2019 zobaczymy na damskich głowach kontrolowany seksowny bałagan, inspirowany latami 80. Przekrój długości włosów: od krótkich, po długie z efektem połamanych fal, lekko kręconych, ale i też prostych włosów. Szczególnie w krótkich i średnich długościach. Koki i upięcia włosów tylko personalizowane do kreacji na bal lub klimatyczną imprezę sylwestrową. Mamy też coś dla osób ceniących ekstrawagancję i mocno zaakcentowany kolor – przygotowaliśmy koloryzacje od żółcieni przez pastelowo-fioletowe do niebieskich blondów, a także w trójwymiarze oraz wielowymiarowość w blondo-brązach.

Rozmawiał Damian Karwowski

Hirek Coiffure
Łódź, ul. Piotrkowska 56
tel. 42 632 20 53, kom. 605 210 709
e-mail: kontakt@hirekcoiffure.com
www.hirekcoiffure.com