Nasi fani doskonale wiedzą, że każda płyta Blue Cafe jest inna i zawsze niecierpliwie czekają aż otworzymy nową szufladę z „niespodziankami”. Takie jest Blue Cafe. Kolorowe i niepokorne. Dominika Gawęda i Paweł Rurak-Sokal w rozmowie z LIFE IN. Łódzkie.

LIFE IN. Łódzkie: Gdyby nie zespół to, jak myślicie Państwo, co byście dzisiaj robili?

Paweł Rurak-Sokal: Zawsze muzykę.

Dominika Gawęda: Muzyka jest moją miłością i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Wierzę w przeznaczenie, więc myślę, że każda wybrana przeze mnie ścieżka zaprowadziłaby mnie finalnie do śpiewania (śmiech). Trudno mi wyobrazić sobie siebie w innej roli, zwłaszcza że życie sceniczne od zawsze było moim wielkim pragnieniem. Urodziłam się z przekonaniem, że chcę śpiewać i nigdy nie przestałam o tym marzyć.

Tymczasem w tym roku zespołowi „stuknęło” 20 lat. Mimo ich upływu nie brak nowych pomysłów i energii?

Paweł: Energia i pomysły to podstawa. Podczas recitalu w Sopocie na Festivalu Top of the Top, potwierdziliśmy to. Z zaproszonymi przez nas wybitnymi gośćmi: Kayah, Sarsa, Pectus, Rei Ceballo z KUBY i Hajlandery z Zakopanego przeżyliśmy piękne i niezapomniane chwile, dzięki wspaniałej publiczność. Takie koncerty dają motywację i piękną satysfakcję.

Dominika: Rzeczywiście nie brakuje nam pomysłów, ale w tym całym procesie tworzenia bardzo ważna jest inspiracja, od niej wszystko się zaczyna. Energia wewnętrzna to podstawa w naszej pracy. Komponowanie piosenek, pisanie tekstów, czy też życie w trasie koncertowej wymaga od nas funkcjonowania na pełnych obrotach. Kochamy to, co robimy i każdy z nas wkłada w to całe swoje serce. Dwadzieścia lat na scenie to piękny czas, a my pędzimy do przodu, goniąc horyzont, póki mamy w sobie siłę i moc…

Pytanie do Pana Pawła: nie było przez te lata chwil zwątpienia, rezygnacji?

Paweł: Nigdy…

Kiedyś Pan Paweł wspominał, że członkowie zespołu bardzo dbają o kondycję, by dobrze wypaść na koncertach.

Paweł: Każdy powinien dbać o kondycję, bez względu na wykonywany zawód. A w show-biznesie dobry wygląd i kondycja oraz mądrość doświadczeń to podstawa.

Dominika: Zgadzam się z Pawłem, dbanie o zdrowie i dobrą kondycję psychofizyczną to podstawa. Sport, dobrze zbilansowana dieta i czas na relaks… Wszystko to ma ogromne znaczenie w szczególności, kiedy jesteśmy w trasie koncertowej. Zauważyłam, że dzięki odpowiedniemu odżywianiu oraz ćwiczeniom fizycznym, mam zdecydowanie więcej siły, a na scenie dosłownie niespożytą energię i kiedy bisujemy po raz trzeci lub czwarty, nie mam wrażenia, że nie dam rady. Uwielbiam każdą chwilę spędzoną na scenie. Fani są dla mnie najważniejsi i zależy mi na tym, żeby być z nimi jak najdłużej.

Skąd w ogóle muzyka w Państwa życiu?

Paweł: To wszystko było zapisane w gwiazdach…

Dominika: Kiedy sięgam pamięcią do czasów dzieciństwa, w mojej głowie pojawia się kilka ważnych wspomnień. Zaczęło się od bajek Walta Disneya, którymi „zaraził” mnie mój Tata. Było w nich mnóstwo muzyki i śpiewania. Zaczarowany świat bajek zafascynował mnie na tyle, że zaczęłam uczyć się na pamięć śpiewanych partii poszczególnych bohaterów, w szczególności głosów księżniczek (śmiech). Moja mama jest z wykształcenia muzykiem, więc wychowywałam się w artystycznej rodzinie, a nasz dom zawsze był wypełniony muzyką. Myśl o śpiewaniu pojawiła się w mojej głowie bardzo wcześnie i zakorzeniła na tyle mocno, że od tamtej pory już nigdy nie przestałam marzyć o byciu wokalistką.

Czujecie się szczęściarzami robiąc to, co lubicie?

Paweł: Tak. To piękne jak można robić to, co się kocha i jeszcze z tego żyć. To wielka wartość.

Dominika: Jestem szczęśliwa i każdego dnia doceniam wszystko co mam. Życie jest kruche i piękne. Liczy się każda chwila, trzeba żyć pełnią życia, realizować marzenia, kochać, uśmiechać się do siebie i do innych ludzi…Śpiewanie było moim wielkim marzeniem i udało się. Teraz chcę realizować kolejne cele, na tym polega życie. Przyszłość może być piękna, trzeba tylko umieć sięgnąć po swoje pragnienia. I warto…bo czas nie będzie czekał…

Pani Dominika dołączyła do zespołu w momencie, gdy był już bardzo znany. Nie było strachu, obaw, czy się uda, oczywiście z obu stron?

Paweł: Dominika jest wybitną wokalistką i wspaniałym człowiekiem. Przyjaźnimy się, a na scenie rozumiemy bez słów. Dominika wskoczyła do pędzącego pociągu, ale świetnie sobie poradziła, a kolejne płyty to potwierdzają. A nad wszystkim czuwa nasz anioł – menedżer Kamila Sowińska. Jesteśmy jak Drużyna Pierścienia i w tym jest nasza siła.

Dominika: Każdy początek jest trudny, ponieważ wiąże się z czymś kompletnie nowym i nieznanym. To niezbadany grunt, który dopiero trzeba poznać. Kiedy wygrałam casting na nową wokalistkę, świat stanął przede mną otworem. To był piękny moment, ale równocześnie bardzo trudny. Musiałam zmierzyć się z różnymi opiniami, to normalne, kiedy do zespołu dołącza nowa wokalistka. Ludzie potrzebują czasu, żeby kogoś poznać i zaakceptować. Muszę przyznać, że publiczność bardzo szybko polubiła nowe Blue Cafe ze mną na czele (śmiech). To dodało mi skrzydeł! Już prawie trzynaście lat śpiewam w zespole, to niesamowite…

Patrząc na zespół przez lata, wydaje się, że zawsze wagę przywiązywaliście zarówno do muzyki jak i wizerunku.

Paweł: Muzyka to podstawa. Świadomość miejsca, w którym się jest to piękna całość.

Dominika: Muzyka i wizerunek muszą tworzyć zgraną parę, tylko wtedy artysta staje się wiarygodny dla swojego odbiorcy. To całościowy przekaz, który płynie ze sceny. W dzisiejszych czasach wygląd ma ogromne znaczenie, ale liczy się wszystko – talent, osobowość oraz image. To musi świecić, przyciągać, grać i płynąć…

Muzyka zespołu przez te minione dwadzieścia lat ulegała przemianom. To efekt twórczych poszukiwań czy dostosowywania się do wymagającego rynku pop?

Paweł: To efekt poszukiwań… podróży muzycznej, która jest cholernie pasjonująca. Nic nie stoi w miejscu. Rozwój twórczy to podstawa.

Dominika: Każdy z nas cały czas przechodzi jakieś wewnętrzne przemiany, dlatego muzyka również ewoluuje razem z nami. Wydaje mi się, że jest to bardzo naturalny proces. Zmieniamy się, przeżywamy różne chwile, zdobywamy nowe doświadczenia, dojrzewamy… Nasi fani doskonale wiedzą, że każda płyta Blue Cafe jest inna i zawsze niecierpliwie czekają aż otworzymy nową szufladę z „niespodziankami” (śmiech). Takie jest Blue Cafe. Kolorowe i niepokorne.

Koncerty zespołu to także wspaniały show, sama muzyka to za mało?

Paweł: Gramy różne koncerty… show i też kameralne, bardzo intymne. Każdy koncert ma swoje znaczenie i wymowę. Wielkie plenery dla setek tysięcy fanów to duże wyzwanie i ogromna produkcja, ale satysfakcja jeszcze większa. Koncerty kameralne, akustyczne to magia i bezpośredni kontakt z publicznością. To piękne niuanse muzyki i wzruszające chwile, jak chociażby ta, gdy wykonaliśmy nasz hit „Buena”. Takich koncertów gramy wiele. Mając u boku znakomitych muzyków, czołówka w naszym kraju: Michał Grott na basie, Łukasz Sztaba fortepian i instrumenty klawiszowe, Kamil Kukla perkusja, Sebastian Kasprowicz gitary oraz Mateusz Krawczyk instrumenty perkusyjne, to uczta duchowa i muzyczna w czasie koncertów.

Dominika: Uważam, że muzyki nigdy nie jest i nie będzie za mało, ale z drugiej strony dlaczego nie podkreślić jej ciekawym show? Scena rządzi się swoimi prawami. Artysta musi mieć wizję, wiedzieć co i jak zbudować na scenie, stworzyć przekaż. W Blue Cafe rzeczywiście muzyka i show to jedno ciało. Bardzo lubię duże koncerty, ale w szczególności prawdziwą frajdę sprawiają mi kameralne spotkania z publicznością. Niedługo oprócz koncertów biletowanych Double Soul Tour, ruszamy w akustyczną trasę. Nie mogę się doczekać.

Czy jest uniwersalna recepta na sukces w show-biznesie?

Paweł: Myślę że praca, pokora, wytrwałość i pasja, a także lojalność i zaufanie do tych, z którymi występujesz.

Dominika: Wydaję mi się, że nie ma sprecyzowanej bądź też gotowej recepty na sukces. Niezwykle ważna jest wewnętrzna siła, determinacja oraz upór w dążeniu do celu. Jednak oprócz odpowiednich cech charakteru, trzeba mieć po prostu szczęście. Wszystko musi zadziać się w odpowiednim czasie i miejscu. Zawsze podkreślam, że nigdy nie wolno przestać marzyć, nawet jeśli jest trudno i stromo pod górę i wspięcie się na szczyt może się wydawać niemożliwe. Ale – kto nie dąży do rzeczy niemożliwych, nigdy ich nie osiągnie.

Pan Paweł miał kiedyś opinię wręcz dyktatora w prowadzeniu zespołu. Niektórzy podobno tego nie wytrzymywali i odchodzili. Czy dalej tak jest i czy wynika to z samego Pana charakteru?

Paweł: Chodzi Ci o wzięcie odpowiedzialności za wszystkich i mądre wyznaczanie celów, które pozwalają być na topie przez 20 lat?

Dominika: Prowadzenie zespołu to trudna sztuka, podziwiam Pawła, że tyle lat daje sobie tak świetnie radę. Jest moim przyjacielem, razem tworzymy Blue Cafe. Dyktatorem nazywały go osoby, które nie dawały sobie rady w tej pracy zwanej show-biznesem i na kogoś trzeba było zwalić całą winę. Winę za brak poradzenia sobie ze sobą. Nie każdy ma „jaja”, żeby odejść z godnością. Niektórzy ludzie mają w sobie dużo jadu, który niestety gdzieś musi znaleźć ujście. Na szczęście, tych osób nie ma już w naszych szeregach i należy zwrócić uwagę na ważny szczegół – dokładnie od tamtej pory Pawła już nikt nie nazywa „dyktatorem”. Wiem, że ludzie zawsze będą oceniać, tak już są skonstruowani. Ale liczy się prawda. Ona prędzej czy później zawsze wygrywa.

Powiedział Pan kiedyś, że życie jest krótkie i trzeba się spieszyć z tym, co się robi, wykorzystywać każdą chwilę.

Paweł: Dokładnie. Życie to zadanie i świadome bycie. To empatia i podróż w jedną stronę i dlatego każdy dzień należy traktować jakby był ostatnim….

Dominika: Życie jest za krótkie, żeby stać w miejscu. Trzeba żyć pełnią życia. Kochać, marzyć, chłonąć każdą chwilę. Bardzo często, kiedy dopada mnie jakaś chandra, myślę sobie o tym, jakie życie jest piękne i wtedy coś rozświetla mnie od środka. Czuję, oddycham, dotykam, widzę…po prostu, że żyję…

Po tylu latach zespół to tylko praca, pasja czy także coś w rodzaju rodziny?

Paweł: Żyjemy jak w muzycznej rodzinie. Przyjaźnimy się i wspieramy. To piękny stan.

Dominika: Zawsze powtarzam i śmieję się przy tym, że Blue Cafe to wielka, włoska rodzina (śmiech). Razem spędzamy
wszystkie urodziny, imieniny i święta. To już właściwie tradycja. Życie sceniczne jest naszą pasją i bardzo rzadko nazywamy je pracą. Kochamy to, co robimy, przyjaźnimy się i ufamy sobie. Uważam, że to najważniejszy fundament.

Łatwo czy trudno jest pogodzić karierę artystyczną z życiem prywatnym?

Paweł: Nic nie jest łatwe, ale mając tego świadomość udaje się nam pogodzić występy z życiem prywatnym i to jest cenne…. Bo jedno wynika z drugiego…To się nazywa poczucie bezpieczeństwa.

Dominika: Wszystko zależy od podejścia każdego z nas. Rzeczywiście przez to, że czas naszej pracy jest nieunormowany, trudno jest nam cokolwiek zaplanować. Właśnie dlatego nasza menedżer Kamila Sowińska wyznacza wszystkim jeden, długi urlop w roku. Jest to zawsze mniej więcej stały termin, dzięki temu każdy może gdzieś wyjechać i odpocząć oczywiście w tym samym czasie. Staram się pamiętać o sobie i nawet w ciągu roku organizować kilkudniowe wyjazdy na przykład w góry z rodziną lub do spa, które uwielbiam. Relaks jest bardzo ważny.

Domyślam się, że nie samym zespołem Państwo żyjecie. Co lubicie robić w wolnych chwilach?

Paweł: Od 30 lat trenuję azjatyckie sztuki walki, w tym szczególnie formę z drewnianym manekinem (wing tsun) oraz wspinam się na ściance z linami i bez. A wszystko scalają piękne podróże w gronie bliskich mi ludzi na przykład na Malediwy, off road w Maroko, czy nasze polskie Tatry, a zwłaszcza Kościelec…i spacery z sir. Wilsonem (Scotish Terrier).

Dominika: Nie ukrywam, że moją największą pasją jest właśnie muzyka i zdecydowanie nic tego nie przebije (śmiech). Jeśli jednak miałabym wymienić inne swoje pasje, to przede wszystkim gotowanie, a zwłaszcza pieczenie ciast. Oprócz tego podróże, filmy, gry komputerowe, pisanie pamiętnika oraz miłość do mojego psa Disneya.

Co najbardziej liczy się w życiu?

Paweł: Zdrowie, przyjaźń, lojalność, empatia, bratnia dusza i świadomość tego, co cię otacza i pamięć o tych, których już nie ma…

Dominika: Miłość.

Najbliższe plany związane z zespołem?

Paweł: Trasa akustyczna… koncerty promujące nowy album „Double Soul”… teledysk do utworu „Reflection”. I kolejne płyty oraz magiczne przedsięwzięcie związane z muzyką klasyczną, ale to jeszcze tajemnica…

Dominika: To jest piękny rok. Wspaniałym uczuciem jest móc świętować dwadzieścia lat pracy artystycznej. Zagraliśmy wyjątkowy koncert promocyjny, który odbył się w warszawskim klubie Palladium. Udała się nasza Letnia Trasa Koncertowa, wydaliśmy płytę „Double Soul”, pojawiliśmy się na Tauron Life Festival Oświęcim, zagraliśmy wielki recital na sopockiej scenie, gdzie pojawili się nasi wyjątkowi goście, a obecnie koncertujemy w największych polskich miastach. I to jeszcze nie wszystkie niespodzianki (śmiech). l

Rozmawiał Krzysztof Karbowiak